Frame – The Journey
Jarek Szczęsny:

Spacer po kosmicznej pustce.

Hauschka – A Different Forest
Jarek Szczęsny:

Intymny nastrój nie wystarczył.

The Chi Factory – The Mantra Recordings
Ania Pietrzak:

„Na początku była miłość.”

Jozef van Wissem & Jim Jarmusch – An Attempt To Draw Aside The Veil
Maciej Kaczmarski:

Muzyka jak poezja.

Wolność – Nowa Kolonia
Jarek Szczęsny:

Wolność na wolności.

Babadag – Šulinys
Jarek Szczęsny:

Nie budźcie śniącego.

Lee Gamble – In A Paraventral Scale
Paweł Gzyl:

Początek trylogii.

Maurice Louca – Elephantine
Łukasz Komła:

Gargantuiczna bliskość jazzowego kosmosu.

Hoera. – ≈
Łukasz Komła:

Uderzająca subtelność. 

Julia Kent – Temporal
Jarek Szczęsny:

Hipnotyzowanie słuchacza.

Bendik Giske – Surrender
Jarek Szczęsny:

Zagwozdka.

Wiktor Stribog – Poradnik Uśmiechu OST
Stanisław Bryś:

Grzybowe melodie w duchologicznym sosie. 

Orphan Ann – The Practice Of Surrender
Paweł Gzyl:

Piękno w mroku.

Ami Shavit – Yom Kippur 1973
Jarek Szczęsny:

Inspirowane wojną.



The Juan Maclean – In A Dream

Tej płyty słucha się świetnie – duchy przeszłości i nowe marzenia wywołuje nowojorski syndykat disco.

Z fantazją starych mistrzów rozpoczyna się trzeci krążek Nancy Whang i Johna MacLeana – „A Place Called Space” jest rozbuchane, majestatyczne i kosmiczne, niczym z Morodera. Tak wprowadza się słuchacza na orbitę, z której zejdzie gdy płyta się zatrzyma.

To singlowy majstersztyk, zbilansowany między synthem, popem, space-disco. Dalej można usłyszeć pokłon w stronę house’u („Here I Am”), avant-popowe nuty („You Were A Runaway”), czy wręcz spokojne, ballady i romanse jak „Running Back To You”. Ok – czas na przyspieszenie – „I’ve Waited For So Long” to jeden z jaśniejszych momentów płyty, on hiponotyzuje rytmem od początku i prowadzi jak za rękę: przez wokale i pasaże synthów, kosmiczny pył brudnych miejsc. Kilka utworów z tej płyty przechodzi bez echa, jednak zestaw się broni. Bo to wzór – w pewnych momentach – pewnych muzycznych, trudnych do uchwycenia i zdefiniowania gatunków. Taki powinien być synth-pop, space disco – brzmieniowo pełny, z harmonijnymi momentami melodii i wokalu, ale i nieprzewidywalny, gdy zza kotary dźwięków wyskakuje nagle coś niezwykłego. I najważniejsze – Nancy, jesteś kapitalna! Zadzwoń…

 

DFA Records, 2014

Najlepsze momenty: „A Place Called Space”, „Running Back To You”, „I’ve Waited For So Long”

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. Mariola

    Gdzie można kupić płytę? W piątek usłyszałam w trójce „A Place Called Space” i od tej pory pragnę całej płyty. Pzdr

  2. laudia

    Jako niegdysiejsza fanatyczka The future will come, nie mogłam tego nie sprawdzić. Ociepliło się jakoś u państwa i przez to zbliżyło do Hercules & Love Affair. Poza „moroderowymi” kawałkami na plus wybija się jeszcze „A Simple Design”. Ogólnie nieźle.