Wpisz i kliknij enter

Beck – Guero


Z trzech lat, które dzieli nas od ostatniego albumu Becka „Sea Change”, siedem miesięcy artysta spędził w studio. Jeszcze przed nagraniami zapowiedział album gitarowy i słowa dotrzymał.
Na nowym krążku „Guero” Beck porusza się po dobrze sobie znanym terytorium. Mieszanka hip-hopu, bluesa, funku i psychodelii, którą zwykł nam serwować, wydaje się przemyślana jak nigdy dotąd. To już nie czasy postmodernistycznego śmietnika „Odeley” czy funkowej eksplozji „Midnite Vultures”. „Guero” to po prostu album z ładnymi piosenkami, a każde przesłuchanie działa na jego korzyść . Beck, choć nie zaskakuje niczym nowym, wciąż ma tyle pomysłów, by nie znudzić słuchacza i przede wszystkim samego siebie. Krążek brzmi tak, jakby w czasie komponowania sprawiał wiele przyjemności samemu autorowi. Jest w nim spontaniczność i radość grania, choć jednocześnie, jak każde wydawnictwo Becka, wydaje się być dopieszczone i dopięte na ostatni guzik. Muzyk robi ewidentnie to, co lubi i w czym jest najlepszy. Wszyscy spodziewający się podróży w nieznane muzyczne krainy mogą więc być zawiedzeni. Beck, autor nieprzewidywalny, na nowej płycie jeśli zaskakuje, to tylko brakiem zaskoczeń.
Na „guero” beatami zajęli się starzy współpracownicy, czyli duet Dust Brothers. Pojawia się też Jack White grający na basie w „Go It Alone”. W rozpoczynającym płytę singlowym „E-Pro” (z samplem gitary Beastie Boys) Beck przypomina, że ciągle potrafi nagrać chwytliwą rockową piosenkę. Dalej mamy hiszpańską rapowankę: „Gué Onda Guero”, klasyczny pop: „Girl” i folk: „Missing”. Niezależnie od konwencji poszczególnych utworów melodie, które Beck wyciąga jak z rękawa, są tak dobre, że większość gwiazd dała by się za nie pokroić. Artysta bawiąc się chwytliwymi motywami nagrał płytę z gatunku „przebojowych inaczej”. Utwory, choć wydają się przystępne i urzekają pięknymi melodiami, i tak pozostają zbyt wyrafinowane dla stacji radiowych. Wyniki sprzedaży „Guero” w USA nie pozostawiają jednak wątpliwości – zapotrzebowanie na przystępną muzykę , która jednocześnie nie będzie przypominać komercyjnej papki, jest spore.
„Guero” zajmuje podobne miejsce w twórczości Becka jak „Hail to The Thief” u Radiohead. po muzycznym trzęsieniu ziemi (Radiohead „Ok.Computer”, Becka „Midnite Vultures”) i wyciszeniu (Radiohead: „Kid A” / ”Amnesiac”, Beck: „Sea Change”) dostajemy płytę wykorzystującą w mistrzowski sposób doświadczenia poprzedniczek. Choć niektórzy będą się zżymać, że to wszystko już było, to przecież przyjemnie, zwłaszcza na wiosnę, cieszyć się tymi świeżymi kompozycjami. Na następne tak dobre przyjdzie nam teraz pewnie długo czekać.
2005







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy