Wpisz i kliknij enter

Podsumowanie roku 2020 – Ania Pietrzak

Dziewięć ulubionych płyt z 2020 roku.

„Dla Izraelitów 9 było symbolem przeczucia, odrodzenia, duchowości i podróży. W mitologii greckiej uchodziła za liczbę rytualną – dziewięć dni trwały misteria eleuzyńskie na cześć bogini ziemi – Demeter; u Homera w orszaku Apollina występowało dziewięć muz. Hezjod utrzymywał, że aby dostać się do nieba, trzeba wędrować dziewięć dni i dziewięć nocy. Za najdoskonalszy wiek, jaki mógł osiągnąć człowiek uważano 81 lat – iloczyn dwóch dziewiątek. W chrześcijaństwie dziewięć dni trwa nowenna. Dziewięć jest chórów anielskich, a grzesznicy wchodzą do piekła przez dziewięć bram: trzy spiżowe, trzy kamienne i trzy żelazne. W islamie dziewięć otworów jakie ma ciało ludzkie jest uważane za symbol kontaktu człowieka ze światem zewnętrznym, muzułmański sznur modlitewny subha ma 99 paciorków, a Allah występuje w Koranie pod 99 imionami. W kulturze Japonii dziewiątka jest liczbą przynoszącą szczęście i długie życie. (…) Dziewięć to także liczba ukończonych symfonii skomponowanych przez Ludwiga van Beethovena i Antonína Dvořáka, a szczytowe osiągnięcia kompozytorów w tym zakresie to odpowiednio IX symfonia d-moll op. 125 i IX symfonia e-moll „Z Nowego Świata”. [źródło]

Witajcie w pierwszych dniach stycznia 2021 r., następującego po pandemicznym 2020 r., który dla mnie okazał się najbardziej zapracowanym okresem w życiu i minął mi właściwie jak miesiąc, w którym niestety brakowało często czasu na regularne pisanie na NM. Mam nadzieję, że jest to zrozumiałe wytłumaczenie dla Was – Czytelników NM, dzięki którym Nowa istnieje od 17 lat, łącząc w Redakcji ludzi, dla których muzyka jest jak powietrze. Liczę, że 2021 okaże się łaskawszy jeśli chodzi o czas wolny na nowomuzyczne hobby. Muzyki było jednak bardzo dużo w moim 2020 r., szczęśliwie udało mi się znaleźć na cudownym festiwalu Tribalanga w Goniądzu (moc uścisków!), nagrać kilka setów, no a do mojej osobistej winyloteki wskoczyły niebiańskie płyty, z których – jak co roku – wybrałam dla Was 9 tytułów, kierując się też niezmiennym, powyższym uzasadnieniem co do takiej cyfry w „the best of 2020”. W wyborze tym nie ma specjalnej kolejności, poza pierwszym miejscem, które oddaję mojemu Mistrzowi na wielu polach. Zapraszam do sprawdzenia moich typów, a co do samej „dziewiątki” – na 2021 życzę Wam i sobie, by okazała się nie tylko szczęśliwa, ale i przyniosła nam wszystkim zdrowie oraz więcej spokoju i bezpiecznych widoków na przyszłość. Trzymajcie się ciepło, a tymczasem zapraszam na odsłuch takich perełek:

Wanderwelle – A State Of Decrepitude

wytwórnia: A Strangely Isolated Place

Holenderski duet Phila van Dulma & Alexandra Bartelsa mógł nieco zaskoczyć fanów swoją czwartą płytą zatytułowaną „A State Of Decrepitude” (licząc poprzednią „Victory Over The Sun” nagraną wspólnie z Bandhagens Musikförening w 2019 roku). Wcześniejsze albumy Wanderwelle nagrane i wydane w kanadyjskiej oficynie Silent Season („Lost In A Sea Of Trees” z 2017 r. i „Gathering Of The Ancient Spirits” z 2018 r.) utrzymane były bowiem wyraźnie w stylistyce dub techno i ambient-techno. „A State Of Decrepitude” to tymczasem wybitne połączenie dark ambientu i nostalgicznych dronów, które ma przypominać o doczesności naszej obecności na ziemi i nieuchronnego rozkładu. Kiedy album ukazał się w kwietniu 2020 r., w zderzeniu z początkami pandemii, jego odsłuch był jeszcze bardziej poruszający, stając się niezwykłym tłem dla uczuć niepewności, smutku i strachu, które pojawiały się wtedy chyba w każdym. Uczucia te jednak trzeba było jakoś przeżyć, zbliżyć się do nich, a w pewien sposób także oswoić. Album „A State Of Decrepitude” Wanderwelle był (i jest) do tego najpiękniejszym soundtrackiem, jaki można sobie wyobrazić, o czym świadczy chociażby to, że pierwszy nakład płyty rozszedł się w ekspresowym tempie, podobnie jak repress, który ukazał się na profilu wytwórni A Strangely Isolated Place z Los Angeles kilkanaście dni temu. Komu udało się kupić winyla, niechże cieszy się tym pięknem w swojej kolekcji. Kto nie zdążył, na tego czeka wersja cyfrowa albumu. Ktoś powie „tylko” cyfrowa, ale jeśli włączycie ten album, to raczej nie będziecie mieć wątpliwości, że „aż” cyfrowa. Piękna, wybitna muzyka na trudne chwile.

nthng – Hypnotherapy

wytwórnia: Lobster Theremin

Jurriaan Terpstra aka nthng, nakładem brytyjskiej Lobster Theremin, opublikował w maju 2020 r. swój drugi długogrający album zatytułowany „Hypnotherapy”. Album, jak podpowiada tytuł, rzeczywiście jest swoistą hipnoterapią przy pomocy ambientu, dub techno, a nawet detroit techno, czy ożywczego trance’u. Wydawałoby się, że to stylistyki, które niekoniecznie ze sobą współgrają, ale tu jest dokładnie przeciwnie. Nthng połączył je w świetny sposób, płyta nawet przez sekundę nie ociera się o kicz, a każdy z utworów wywołuje silne emocje, od uspokojenia, przez trans, ekscytację aż do euforii. „Hypnotherapy” to też kolejny dowód – po debiutanckiej płycie „It Never Ends” i EP-ce „Turn To Gaia” (obie z 2017 r.) – talentu i olbrzymiego wyczucia holenderskiego producenta, gdy idzie o łączenie amientu i dub techno, na której to scenie nthng jest obecnie jednym z najciekawszych twórców.

Wa Wu We – 108 Dimensions of Green

wytwórnia: Hypnus Records

W sierpniu 2020 r. szwedzka oficyna Hypnus Records, specjalizująca się w atmosferycznych brzmieniach deep techno i ambient-techno, zaprezentowała jedyny album długogrający w jej katalogu na 2020 rok, autorstwa Wa Wu We, pod którym to pseudonimem działa dobrze znany i ceniony szwedzki producent Sebastian Mullaert. „108 Dimensions of Green”, bo o niej mowa, zabiera słuchacza do tajemniczego, baśniowego lasu, w którym do tribalowego ogniska dołączają kolejne zjawy. Deep techno miesza się tu z ambientem i techno raz ukazując ciepłą, refleksyjną stronę, a innym – hipnotyczną, dziką, transową. Album ukazał się pierwotnie na winylu w podstawowej wersji, ale w listopadzie Hypnus udostępniła też cyfrową wersję w formule extended, która od pierwszych dźwięków ukazuje portal do wspomnianego magicznego lasu. Nie potrzeba żadnych zaklęć, tylko dobre słuchawki, wygodne miejsce odsłuchu i zamknięte oczy. Resztę magii zrobi muzyka, gwarantuję!

Waveform Transmission – V 3.0-3.9

wytwórnia: Astral Industries

Do zestawienia “the best of 2020” londyńska oficyna właściwie mogłaby trafić aż z trzema tytułami. W lutym ukazała się płyta „Alterazione” duetu LF58 (Neel i Filippo Scorcucchi), o której pisałam w tym tekście (link), a w październiku – album „Life in a Circle” także włoskiego duetu: The Abyss Within Us (Claudio PRC i Menion). Dla mnie jednak najistotniejsza była trzecia płyta duetu Waveform Transmission, który tworzą Chris Troy i legendarny Rod Modell. Wyszła pod koniec września, mniej więcej wtedy, kiedy rokrocznie siedzę na pustych plażach nad morzem. W tym roku siedziałam jednak z covidem w domu i słuchałam niemal cały czas właśnie płyty „V 3.0-3.9” myśląc o Bałtyku. Jeśli lubicie się mocno oderwać i odpłynąć samotnie naprawdę daleko, to zniuansowany ambient Waveform Transmission jest zdecydowanie dla Was. Płyta do maksymalnego relaksu, oparta o długie podwodne frazy, stworzy w waszej głowie sporo kojących obrazów. Wystarczy włączyć, a morze samo przyjdzie do Was.

Various Artists – Sonho do Mato

wytwórnia: O MATO Recordings

Chillout niejedno ma imię, ale jeśli ktoś lubi house, to myślę, że składanka Sonho do Mato, wydana we wrześniu przez berlińską wytwórnię O MATO Recordings, będzie wielką przyjemnością. House tutaj przeważa, ale towarzyszy mu cała masa dodatków od electro, przez funk, hip-hopowe beatsy aż do ambientu i to wszystko w najlepszym wydaniu lat 90. Za powstaniem kompilacji stoi historia przyjacielskiego spotkania i ochrony lasów deszczowych w Amazonii (część dochodów ze sprzedaży płyty trafia na ten cel), która doprowadziła do wydania na winylu kilkunastu utworów od zaprzyjaźnionych artystów, a także odnalezionych w archiwach KPM i wreszcie funkowego składu Foesum. Tak sobie myślę, że Mr. Nice na starość słuchałby właśnie takiej muzyki. Tak więc tip dla wszystkich podzielających jego filozofię i tych, którzy lubią dobrze bujający groove.

Vril & Rødhåd – Out of Place Artefacts

wytwórnia: Out of Place Artefacts

O wspólnej płycie Vrila i Rødhåda pisałam w recenzji z października i wszystko to dziś pozostaje aktualne, więc nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić do lektury i odsłuchu „Out of Place Artefacts”, której brzmienie zawiesza się między tym co realne, a tym co czeka w przedsionku drugiej strony istnienia. Jest i dziwnie, i niepokojąco ale i wybitnie wzruszająco. Świetna i jednocześnie angażująca płyta.

Ocean Moon – Crystal Harmonics

wytwórnia: Be With Records

Gdy w listopadzie 2020 odbywał się online festiwal filmowy Nowe Horyzonty, Naczelny Nowej Muzyki Krzysiek Stęplowski polecił mi m.in. film „Fantazje na klawisze”, opowiadający historię new age’owego muzyka Beverly Glenn-Copelanda. Niedługo potem trafiłam na ambientowo – new-age’owy album Ocean Moon (Jon Tye of Seahawks) pt. „Crystal Harmonics”, który ukazał się nakładem Be With Records i idealnie wpisał się w emocje po obejrzeniu niesamowitej historii Glenn-Copelanda. Po odsłuchu kilkunastosekundowych fragmentów kupiłam płytę i spędziłam z nią cały listopad, kiedy już naprawdę byłam zmęczona tym dziwnym rokiem, a new-age był jak najlepsze lekarstwo na to zmęczenie. Jeśli więc album Vrila i Rødhåda jest o przedsionku drugiej strony istnienia, to płyta Ocean Moon jest kolekcją dźwięków z dalekiego raju, miejsca pełnego spokoju. Nie wiem czy jest to najbardziej relaksująca i wyciszająca płyta jakiej słuchałam, ale na pewno jest w wąskiej czołówce. 10/10!

Odsłuch fragmentów płyty pod linkiem

Various Artists – Virtual Dreams: Ambient Explorations In The House & Techno Age, 1993-1997

wytwórnia: Music From Memory

Pod koniec roku (choć dane z Bandcampa dziwnie wskazują na 2021 r.) ukazała się kompilacja „Virtual Dreams: Ambient Explorations In The House & Techno Age, 1993-1997”, która jest pierwszą częścią w nowej serii holenderskiej wytwórni Music From Memory, dedykowanej publikowaniu utworów powstałych w latach 90., redefiniujących utarte granice ambientu. Jeśli kolejne części będą tak dobre jak pierwsza, to nie mam wątpliwości, że wzbudzi spore zainteresowanie wśród szerokich grup fanów elektroniki. Zresztą już się tak stało, bo pierwszy nakład płyty rozszedł się w mgnieniu oka. Nie ma powodów do nerwów, szykowany jest spory repress, który ma trafić do sklepów w ciągu kilku tygodni. Nie wiem co nas czeka w 2021, ale wiem, że lepiej przeżyć to z tą potężną składanką – trzy płyty winylowe, łącznie 16 kapitalnych utworów na przecięciu ambient / house / techno, m.in od takich artystów jak David Moufang (Move D), Bedouin Ascent, LA Synthesis, LFO, Marc Hollander, Mark Pritchard & Kirsty Hawkshaw czy Richard H. Kirk. Pozycja obowiązkowa!

Odsłuch fragmentów płyty pod linkiem.

Panie i Panowie, przed Państwem najlepsza płyta roku 2020:

DJ Metatron – Loops Of Infinity (A Rave Loveletter)

wytwórnia: All Possible Worlds

Kiedy mój ulubiony producent, którym nie wiem kto właściwie jest, bo ukrywa swoją tożsamość – Metatron aka DJ Healer, Prime Minister of Doom, Prince Of Denmark, Traumprinz i jeszcze kilka pseudonimów, wydaje nową płytę, kupuję ją w ciemno, bo wiem, że to będzie coś nie z tego świata, coś do czego absolutnie nikt nie jest w stanie się zbliżyć. I choć stylistyki wiązane z kolejnymi pseudonimami się różnią, za każdym razem myślę: „Znów to zrobił, znów rozbił bank”. Absolutny Mistrz, o którym można pisać w samych superlatywach, w tym roku wypuścił album „Loops Of Infinity (A Rave Loveletter)” – cztery grube winyle (w opcji odsprzedaży na Discogsie już dość drogie) wypełnione boską mieszanką ambientu, połamanych beatów, techno i trance’u. Genialna muzyka, genialnie wyprodukowana, genialnie wytłoczona i genialnie wydana, przemyślana od pierwszych sekund, które otwierają słowa amerykańskiego polityka Jesse’go Jacksona z tzw. „Rainbow Coalition Speech” wygłoszonej podczas konwencji Partii Demokratycznej z 1984 r., aż do ostatnich, z zamykającego utworu „Love With U Is Real”, jest jak lekarstwo od świata, który staje się coraz bardziej męczący. A rave jaki proponuje Metatron („król aniołów, ulubieniec Boga”) – no cóż, nie znam lepszego. Zapraszam na podróż do Nieba, podobnie jak inni słuchacze:

• „He’s not from Earth. Unbelievable work once again I’m lost for words.” / użytkownik morituro w komentarzu na YouTube
• „Rave for headphones listeners. Nice work.” / użytkownik russianvoodoo w komentarzu na YouTube
• „takes me to a place I don’t want to come back from” / użytkownik Katarina Šimić w komentarzu na YouTube
• „A messenger of the Divine! ❤️” / użytkownik Alexandru Cires w komentarzu na YouTube
• „we are all turtles straining for the sun..” / użytkownik Popeye Regina w komentarzu na YouTube
• „Another fucking masterpiece” / użytkownik Jack Graveson w komentarzu na YouTube
• „…………………..” / TY po odsłuchu kolejnego genialnego wydawnictwa od tajemniczego Metatrona.

***







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Maciek
Maciek
4 miesięcy temu

Fantastyczna lista. Dzięki

Jaqub
Jaqub
5 miesięcy temu

No i fajnie, dajcie jeszcze podsumowanie red. Kaczmarskiego i będę zadowolony:)

Ania Pietrzak
Ania Pietrzak
5 miesięcy temu
Reply to  Jaqub

Hej Jakub, Maciej Kaczmarski nie współpracuje z redakcją NM mniej więcej od początku kwietnia 2020. Jego archiwalne teksty można znaleźć pod tym linkiem: https://www.nowamuzyka.pl/author/maciekkaczmarski/

Jaqub
Jaqub
4 miesięcy temu
Reply to  Ania Pietrzak

Dziękuję za informację Pani Aniu, trochę szkoda 🙁

Polecamy

Ron Wright & Neil Webb

„Burning Pool” to soundtrack do filmu o Sheffield w wykonaniu dwóch weteranów tamtejszej sceny elektronicznej.