Wpisz i kliknij enter

Podsumowanie roku 2020 – Michał Wiśniewski

20 Subiektywnie najciekawszych płyt 2020.

Kolejność przypadkowa.

Charles Webster – Decision Time

Tak mogłaby brzmieć „Blue Lines” Massive’ów nagrana trzy dekady później i to, bynajmniej, nie dzięki gościnnym wokalizom Sary Jay. House’owy sznyt producencki (doskonalony przez lata w studiach wytwórni Peacefrog) miesza się tu z gęsto zadymionym, jazzującym Downtempo. Intrygująca, precyzyjna i puchowa produkcja, cudne wydanie na winylu, całe rzesze śpiewających gości i duet producencki z Burial’em w kawałku „The Second Spell”. To nie mogło się nie udać.

Legowelt – Unconditional Contours

Jeszcze niedawno afirmował wcinanie naleśników z mgiełką flirtując z popowymi patentami piosenkowymi. Tymczasem okazało się, że ktoś wpuścił go do Szwajcarskiego Muzeum Instrumentów Elektronicznych (SMEM). W zamian dostajemy mocno eklektyczny materiał: atmosferyczne Kosmische Musik, wczesny Krautrock, a na to wszystko Chicago House. Płyta raczej do przeżywania niż rytmicznego machania głową. Freak w składzie syntezatorów.

Omar S – You Want, FXHE

Ten pan nikomu niczego nie musi już udowadniać. Człowiek-instytucja z Conant Gardens – promotor, didżej, właściciel wytwórni i sklepu, inżynier dźwięku, wydawca i czego tam on jeszcze nie potrafi. Warstwa muzyczna to typowa, trzecia fala Detroit, raczej po stronie House niż Techno. Przyjemne wizualnie i chirurgicznie precyzyjne tłoczenie na czterech LP – mało kto tak, jak Alex. O. Smith dba w tych czasach o porządne brzmienie swoich produkcji. You Want The Best!

Soft Boi – So Nice, Climate of Fear

Jest rok 99′, Malcolm Mclaren razem z Dan’em the Automator’em Nakamurą i Prince Paul’em zakładają Handsome Boy Modeling School. Jako pierwsze zlecenie mają wyprodukować muzykę tła dla sieci ekskluzywnych butików. Tak na poważnie, to za muzykę odpowiedzialny jest Kristian Jabs (Pessimist), który chwilowo porzucił swoje drum’n’bass’owe alter ego na rzecz eleganckich, estetyczno-erotycznych uniesień.
Wszystkim wychowanym na wczesnym Ninja Tune, Mo’Wax czy Yellow Productions na bank pocieknie nostalgiczna łezka. Recenzja »
Pawła Gzyla.

Boof – Rebirth of Gerberdaisy, Running Back

Maurice Fulton, bo o nim tutaj mowa, odkąd wytoczono mu proces sądowy za użycie cudzych sampli w jednym ze swoich utworów postanowił że z uporem maniaka będzie kompilował swój własny leksykon brzmieniowy. Żywa perkusja, funkujące linie basowe i ocierające się o orient sesyjne jam’y. Na liście wspierających go gości Jimi Tenor. Sprawdźcie otwierający płytę „In The Building” – Odyseja Botaniczna 2020.

Choir Boy – Gathering Swans, Dais Records

Słodko-gorzki, nafaszerowany emo-cjami Synth Pop z lekko zmanierowanym wokalem, który (jednak) z czasem zaczyna się słuchaczowi podobać. Chłopaki z Utah zbliżają się brzmieniowo i wokalnie do The Smiths i Junior Boys. Nie wypada nie docenić tutaj genialnego, zmysłu kompozytorskiego i talentu do pisania bezpretensjonalnie „ułożonych” piosenek. Dla niepoprawnych, wiecznie dorastających marzycieli.

Hotspring – Obit for Sunshade, Mood Hut

W notatce od wydawcy czytamy, że muzyka na płycie to nic innego, jak: „cyfrowa technologia do połowy zakopana w ziemi”. A cóż to w praktyce oznacza? Rozwibrowane, dubowe pejzaże ambientowe, hydrologiczne sample, przetworzone cyfrowo echa głosów i misterne perkusjonalia. „Warmlightv365” to zdecydowanie najszlachetniejszy hi-hat w zestawieniu.

Luke Abbott – Translate, Border Community

Kumpel James’a Holden’a tym razem uraczył nas psychodeliczną, wciągającą, transowo-modularną podróżą po obrzeżach Techno i IDM-u. Na szczególną uwagę zasługuje tutaj dopieszczona detalami, krystalicznie czysta produkcja. Legenda miejska głosi, że sam autor komponując poszczególne utwory, układał głośniki w studio na wzór monumentów Stonehenge, albo nawet Speaker-Henge.

Astrid Engberg – Tulpa, Creak Inc. Records

Duńska wokalistka i didżejka usilnie stara się udowodnić swoim odbiorcom, że „mrok jest tylko światła szarego odmianą” (dziękuję p. Masłowska). Jej skąpane w słońcu kompozycje to bardzo pozytywna i przywracająca moce witalne mieszanka soulu, jazzu, r’n’b i organicznego house’u a’la Matthew Herbert czy (szalenie niedocenionego) A Man Called Adam.

Jabu – Sweet Company, do you have peace?

Wartością spajającą ten materiał i dającą mu wielką moc jest cisza pomiędzy dźwiękami. Oszczędnie rezonujące, post-triphopowe kompozycje z frapującymi wokalami i kinematograficznymi odjazdami. Zespół pochodzi z Bristolu (surprise, surprise) a do kolaboracji na płycie zaprosił artystów takich jak: Sunun (szczerze polecam sprawdzić) i Angela Dyson. Krzyk ciszy.

RX-101 – Serenity, Suction Records

Poligonowe okno czy okno na poligon? Jeśli coś wygląda jak muzyka alter ego Aphex Twin’a, nawiązuje wizualnie do jego twórczości to wcale nie znaczy, że musi to być Rysiek. Za pseudonimem kryje się holender, niejaki Erik Jong, materiał na płytę został nagrany między 1997 a 1999 żeby przez kolejne dekady leżakować na kasetach i twardych dyskach autora. Metaliczny powrót do wczesnego katalogu Rephlex’u. W kategorii „tytuł piosenki najlepiej oddający brzmienie” bezapelacyjnie wygrywa „Angry Tin Can”.

Recenzja »
Pawła Gzyla.

Tygapaw – GET FREE, NAAFI

Wściekłość, duma, ból, gniew, bunt i walka o prawo do własnej tożsamości płciowej. Wyjściowym środkiem wyrazu ekspresji artystycznej jest tutaj intencjonalnie, do cna odhumanizowane Detroit Techno. Cel uświęca środki, a zwrotów akcji jest tu cała masa. Chociażby kolaboracja artystki z poetką Mandy Harris Williams ( „Ownland Interlude”), która mogłaby trafić na album Silent Poets – „To Come”.

Kassir – Brown White, Gost Zvuk

Boris Solomatin czyli Dj Kassir zabiera nas na spacer po opuszczonym mieście, w którym straszy. Niebanalnie pokombinowana, frapująca muzyka złożona ze strzępów surrealistycznych sampli i głosów. Są też momenty bardziej dynamiczne i połamane na modłę wydawnictw z The Trilogy Tapes. Sprawdźcie ten materiał na słuchawkach o ciepłej sygnaturze brzmieniowej, koniecznie w nocy.

Biochip – Crux Alley, Central Processing Unit

Jestem ciekaw, kiedy formuła brzmieniowa i wydawnicza wytwórni CPU się wyczerpie. Jak narazie mają się dobrze, o czym świadczy tenże album. Tańczymy sobie tutaj na balustradzie wspomnień drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych, a przygrywa nam frywolny Braindance połączony z electro IDM-em. Wyświechtany bon-mot z klasycznej półki cytatów mówi, że lubimy piosenki, które już kiedyś słyszeliśmy, ale to nic nie szkodzi.

Martin Brugger – Music For Video Stores, Squama

Nocne hobby właściciela wypożyczalni kaset VHS – wycinanie sampli z filmów klasy „B” i „C” i montowanie ich w soundtrack do nieistniejącego obrazu. Jakby zrobiono mi ślepy test to bym strzelał, że jest to materiał od: Desolate’a, Gigi Masin’a, albo Tommaso Capellato. Mimo, że oficjalnie, do nagrania płyty użyto zaledwie syntezatora Prophet 08 i rejestratora dźwięku – to tak, organicznie, u podstaw swego jestestwa muzycznego czuję się oszukany z tymi samplami.

Model Home – One Year, Disciples

Koślawe Hip Hop karaoke, orkiestra przesterów i sprzężeń zwrotnych przy akompaniamencie abstrakcyjnych bitów. Przez dwa pierwsze numery zastanawiacie się, jak ten pokrzywiony, patchworkowy, złożony z pordzewiałych części wózek ma prawo jechać. Potem, ciężko się wam pozbierać. Płytę wydała wytwórnia-córka WARP, drugi dom wydawniczy Bogdana Raczyńskiego. Dwadzieścia lat temu płyta byłaby, zapewne, wydarzeniem na miarę „Arrhythmi” APC, dzisiaj przeszła niemal bez echa.

Thanasis Zlatanos – A Retrospective, Osare! Editions

Retrospektywny przegląd przepastnej kolekcji nagrań greckiego Macedończyka. Syntezatorowy New Age zmieszany w bałkańskim, folkowym kotle z wczesnym Electropop’em. Diapazon emocji jest tu dość okrojony – poruszamy się zazwyczaj od patosu do patosu. Jednak, połączenie zimnego, monumentalnego wokalu z tak interesującą muzyką robi tutaj druzgoczące wrażenie.

Pontiac Streator – Triz, Motion Ward

„Ja Ci tego nie potrafię opowiedzieć, ja Ci to muszę zatańczyć” – mówiła moralnie oślizła postać grana przez Wojciecha Pszoniaka w „Diable” Żuławskiego. Zawartości muzycznej tej płyty nie sposób jednoznacznie zaszufladkować. Eksperymentalny, post-apokaliptyczny Trip-Hop, koronkowa, jubilerska produkcja, Dub, Field Music, Illbient i co tam jeszcze. Wersja na winylu to jedna z najlepiej wytłoczonych i brzmiących produkcji tego roku. Chodźcie ze mną się rozwiewać.

Bell Towers – Junior Mix, Public Posession, Cascine

Tęsknota za prostym i niezobowiązującym życiem od soboty do soboty. Pod warunkiem, że piątki musowo spędzane w barach na Kreuzbergu, gdzie wieczorami swoje słodko-gorzkie acapella Erlend  Øye podkłada pod bity zapodawane przez lokalnych didżejów. Z tą różnicą, że koleżka jest z Australii i niezły z niego sowizdrzał. Wesoło, zwiewnie, lekko – muzyka bez zobowiązań.

Mood of Departure – Roadmap, Ornaments

„Is it future, or is it past”  – pytano agenta Cooper’a w pierwszym odcinku ostatniej serii „Twin Peaks”. Fanowskie teorie interpretacji serialu głoszą, że Cooper z czołówki uosabia widownię, która już go widziała i zwraca się za pośrednictwem medium TV do tych, którzy właśnie zaczęli oglądać. Całkiem analogicznie jest z tą płytą – przeszłość i przyszłość nierozerwalnie połączona w tańcu symulakr i rytuałów bez treści. Po samym brzmieniu albumu nie sposób przypisać go do jednej, konkretnej dekady. See you in 25 years!







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
303
303
4 dni temu

W Polygon Window raczej chodziło o wielokątne okno.

„Diapazon emocji jest tu dość okrojony – poruszamy się zazwyczaj od patosu do patosu.”

No genialne 🙂

Last edited 4 dni temu by 303

Polecamy