Wpisz i kliknij enter

Kasai Allstars – Black Ants Always Fly Together, One Bangle Makes No Sound

W którą stronę?

Cztery lata temu na albumie Around Félicité (recenzja) członkowie grupy z Kinszasy Kasai Allstars wcielili się w twórców muzyki filmowej do obrazu Félicité nakręconego przez francusko-senegalskiego reżysera Alaina Gomisa. Zestawiono tam Congotronikę z muzyką poważną w wykonaniu Orkiestry Symfonicznej Kinszasy, która z kolei wzięła na warsztat trzy kompozycje Arvo Pärta. Efekt tego mariażu okazał się co najmniej bardzo dobry, a niekiedy nawet porywający. Chociaż wówczas nie udało się Kongijczykom przeskoczyć podniesionej poprzeczki płytą Beware the Fetish (recenzja) wydanej w 2014 roku. Po drodze był też koncert Kasai Allstars w Lublinie w ramach festiwalu Wschód Kultury – Inne Brzmienia 2017, który bardzo dobrze wspominam.

Kasai Allstars

Nie ukrywam, że czekałem na nową muzykę Kasai Allstars, więc gdy tylko pojawiły się pierwsze zapowiedzi apetyt narastał, ale w poczuciu niepewności. Singlowe Olooh, a War Dance for Peace nie wywołało u mnie euforii, a wręcz popchnęło w objęcia konsternacji. Tegoroczne wydawnictwo Black Ants Always Fly Together, One Bangle Makes No Sound trudno zestawić z ostatnimi osiągnięciami Kongijczyków, mimo dokooptowania do całości elektroniki np. w warstwie rytmicznej. Elektronikę wziął w swoje ręce lider, kompozytor i gitarzysta Mopero Mupemba, ale bez zadowalających rezultatów.

Zacny przekaz Black Ants Always Fly Together, One Bangle Makes No Sound – „jedność to siła” –  niestety nie idzie w parze z poziomem muzyki, do którego Kasai Allstars nas przyzwyczaili. Nawet wyjście poza obszar wpływów kulturowych rodzimego regionu Kasai, zwrócenie uwagi na dorobek regionu Bandundu, nie dało żadnych zaskakujących konstrukcji aranżacyjnych.

Wracając do pięknych tematów zawartych w tekstach, jakie znajdziemy choćby w utworze Olooh, a War Dance for Peace, warto przytoczyć opowieść Mupemba, który wyjaśnia genezę powstania tego nagrania: Inspirację dla tej piosenki znalazłem w jednej ze wsi w prowincji Sankuru. Kiedy mieszkańcy tej wsi mają problem, to zaczynają szukać pokojowego rozwiązania sytuacji, wykonując określony taniec wojenny, trzymając w rękach broń. To taniec, który dawniej sygnalizował koniec działań wojennych, a obecnie służy do rozwiązywania konfliktów.

Chyba najciekawiej wypada początek (Kasai Munene) i końcówka Black Ants Always Fly Together (…), a konkretnie dwa fragmenty zamykające płytę, czyli Allstars All Around i The Goat’s Voice, gdzie wyraźniej słyszymy likembe, polirytmiczną transowość, charakterystyczne basowe rejestry i wokalne flow.

To jednak za mało, by uratować Black Ants Always Fly Together, One Bangle Makes No Sound. Dlaczego Kasai Allstars postawili na tak przewidywalne rozwiązania? Trudno znaleźć racjonalną odpowiedź słuchając Black Ants Always Fly Together  (…). Liczyłem na afrykański powiew oryginalności, pasji i mocnego uderzenia oraz niekończącego się zachwytu. Okazało się, że kongijski żar został przyduszony, trochę zadeptany i zalany jednolitym strumieniem pomysłów. Pozostały tylko mgliste opary wydobyte z dawnego Kasai Allstars. Oby za tą fatamorganą czaił się ciekawszy obraz Kinszasy – surowej, autentycznej i bezkompromisowej!

Crammed Discs | maj 2021

 

Strona Facebook Kasai Allstars »
Strona Crammed Discs »
Profil na Facebooku »







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy

W obronie samego siebie – rozmowa z MONOH

Szwajcarski muzyk Roger Odermatt (aka MONOH) łączy na swojej debiutanckiej EP-ce brzmienie indyjskiego sitaru z elektroniką. Pytamy go o kulisy powstawania tego materiału, a także jak