Wpisz i kliknij enter

Space Ghost – Back From Reality

Wspomnienie gorącego lata.

Ma charakterystyczny wygląd luzaka: obszerne dżinsy, za duża koszula i kapelusik na głowie. Od razu kojarzy się to z hip-hopem – i jak najbardziej słusznie. Sudi Wachspress zaczynał bowiem tworzenie muzyki od abstrakcyjnej wersji tego gatunku, inspirując się dokonaniami Daedalusa czy The Flying Lotusa. Takie nagrania zawierały jego wczesne wydawnictwa z początku minionej dekady, za sprawą których stał się integralną częścią mocno zorientowanej na estetykę DIY undergroundowej sceny kalifornijskiego Oakland. Objawiając je światu, przyjął pseudonim Space Ghost, który idealnie pasował do firmowanej nim twórczości.  

Z czasem muzyka czarnoskórego producenta zaczęła oscylować w stronę bardziej ilustracyjnej elektroniki. Zainteresowała ona na tyle właścicieli duńskiej wytwórni Tartelet, że podpisali z nim długoterminowy kontrakt. Dzięki temu dostaliśmy płytową trylogię, na której Space Ghost objawił się jako współczesny kontynuator stylu Balearic z początku lat 90. Za sprawą tych wydawnictw artysta zyskał sporą popularność i zarobione na występach w Europie pieniądze zainwestował we własną wytwórnię Peace World, która zaczęła działać dwa lata temu. I to jej nakładem dostajemy właśnie nowy album Space Ghosta.

Już otwierający zestaw utwór „Escapism” samym swym tytułem idealnie wprowadza w nastrój całości. To łagodny ambient o balearycznym tchnieniu, łączący perliste arpeggio z dubowym basem. Potem dostajemy jeszcze więcej takiej muzyki. W „Blurred Vision” falujące pasaże syntezatorów wnoszą głęboki puls, uzupełniony dyskretnymi perkusjonaliami. „Motion” i „System Reset” wypełnia oniryczna elektronika, wsparta szumem morskich fal i śpiewem ptaków. Nie brak tu też tęsknych melodii, które sprawiają, że muzyka jest jeszcze bardziej przystępna, uwodząc wręcz popowym tonem („Invisible Pulse”).

Space Ghost nie rezygnuje oczywiście z bardziej klubowych nagrań. „Floating Soul” to energetyczny house w brytyjskim stylu z frywolną partią piano w roli głównej. Całość ma jednak nadal eteryczne brzmienie, kojąc łagodnym tłem. „Back From Reality” przypomina z kolei nowojorski house w stylu wytwórni Nu Groove – równie taneczny, co rozmarzony i nastrojowy. Echem fascynacji artysty latami 90. są tu też dwa nagrania w stylu downtempo, bujające niespiesznymi breakami („VGM”) i acidowym loopem („Sugar Cube”).

Nowy album Space Ghosta pokazuje, że amerykański producent opanował sztukę tworzenia łagodnej i przyjemnej elektroniki do perfekcji. Bez względu na to czy decyduje się na bardziej ambientowe czy klubowe granie, jego utwory otulają słuchacza delikatnymi i ciepłymi dźwiękami. Całe szczęście dawne doświadczenia z hip-hopowego undergroundu sprawiają, że muzyka trzyma fason i wypada bardzo stylowo, nie osuwając się w stronę banału rodem z dawnych składanek z serii „Hôtel Costes”. „Back From Reality” to wspomnienie gorącego lata, do którego chętnie się wraca. 

Peace World 2026







Jest nas ponad 16 000 na Facebooku:


Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecamy