Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!

Camea – Dystopian Love
Paweł Gzyl:

Futurystycznie i kobieco.

Shabaka and the Ancestors – We Are Sent Here By History
Jarek Szczęsny:

On wie więcej.

The Fear Ratio – They Can’t Be Saved
Paweł Gzyl:

Suma najlepszych elementów.

Earth Trax – LP1
Jarek Szczęsny:

Nic ponadto.

Radosław Kurzeja – Ogród botaniczny w Palermo
Jarek Szczęsny:

Niekontrolowane lenistwo.



Suol

VA – Suol Summer Daze 2014

Jeszcze nie kończymy wakacji!

Czytaj dalej »

Tender Games – Tender Games

Nowy nabytek berlińskiej wytwórni jest na najlepszej drodze, aby zamienić taneczny house w melodyjny pop.

Czytaj dalej »

Chopstick & Johnjon – Twelve

Po serii przebojowych singli i albumów innych wykonawców, szefowie berlińskiej wytwórni Suol prezentują efekty własnej twórczości.

Czytaj dalej »

Daniel Bortz – Patchwork Memories

Muzyka z „Patchwork Memories” brzmi, jakby była stworzona poza czasem.

Czytaj dalej »

Till Von Sein – Suol Mates

Pierwszy didżejski miks opublikowany przez berlińską wytwornię Suol zrealizował jej najważniejszy artysta – Fritz Kalkbrenner. Po nim przyszła kolej na drugi filar młodej tłoczni. Jest nim oczywiście Till Von Sein, który słynie z równie eklektycznego gustu, co jego poprzednik.

Czytaj dalej »

Chasing Kurt – From The Inside

To muzyka klubowa, ale mocno nasycona emocjami, śmiało kontrastująca taneczne bity z nastrojowym wokalem.

Czytaj dalej »

Fritz Kalkbrenner – Suol Mates

Kompletna klapa ubiegłorocznego albumu Paula Kalbrennera, sprawiła że jego status supergwiazdy sceny klubowej został wyraźnie nadwyrężony. Chcąc nie chcąc skorzystał na tym jego młodszy brat Fritz, którego debiutancka płyta sprzed dwóch lat okazała się niespodziewanym bestsellerem. Mimo, iż twórczość obu Kalkbrennerów jest do siebie nieco podobna, są w niej wyraźne różnice. Zaskakująco trafnie puentuje je pierwszy DJ-miks w dorobku Fritza, opublikowany właśnie przez jego macierzystą wytwórnię – berliński Suol.

„Suol Mates” rozpoczyna się od solidnego segmentu „czarnych” brzmień. Niemiecki producent sięga tutaj najpierw po masywny hip-hop („U`s A Freak B*tch” rapera Black Milka czy „Back On Da Block” Pete`a Rocka), który potem gładko łączy z soczystym funkiem, zarówno w jego klasycznej („Funk In The Hole” Roya Ayersa), jak i współczesnej („When She Smiles She Lights The Sky” Plantilfe`a) wersji. Jest tutaj miejsce na mniej znanych wykonawców, jak zapomniany projekt Johnson Products (jedyny w jego dyskografii „Johnson Jumpin`” z 1979 roku), ale też słynnych mistrzów połamanych bitów – RJD2 („Clean Living”) czy nieodżałowanego J Dillę („Won`t Do” w wersji instrumentalnej). Takie były bowiem początki Fritza Kalkbrennera – który w przeciwieństwie do starszego brata zafascynowanego muzyką techno, przez wiele lat zdecydowanie preferował hip-hop.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/1929153-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=1929153-02″ allowscriptaccess=”always”]

Być może właśnie ta słabość do „czarnych” brzmień sprawiła, że młodszy z niemieckich producentów, zwrócił się potem ku deep house`owi. I właśnie taka muzyka dominuje w drugiej części „Suol Mates”. Zaczyna się od znakomitej „Ruby Lee” autorstwa samego Fritza. Głęboki rytm idealnie łączy się tutaj z organiczną partią Hammonda i sugestywnym wokalem Kalkbrennera. Dalej jest zresztą podobnie – „Precious Hall” Lawrence`a, „Fallen Hero” NUfrequency (w świetnym remiksie Motor City Drum Ensemble) czy „Fruits Of The Spirit” Boo Williamsa to prawdziwe perełki gatunku. Te matowe brzmienia prowadzą wprost do finału, w którym muzyka nieco się zmienia. Z jednej strony bity stają się trochę cięższe, ale z drugiej – pojawia się więcej wyrazistych melodii. A to przede wszystkim za sprawą dźwięków nostalgicznego pianina z urokliwego „Lost In The Streets Of NYC” Toma Trago, ale też ponownego wejścia mocnego wokalu samego Kalkbrennera w zmysłowym „Right In The Dark” (zremiksowanym przez Henrika Schwarza). Świetnie pasuje do tego finałowa „Robellada” Robaga Wruhme – w zaskakujący sposób zamykająca głęboką nostalgię w formule tanecznego house`u.

„Suol Mates” to coś więcej niż didżejski miks. To historia muzycznego życia Fritza Kalkbrennera zamknięta w dwudziestu starannie wyselekcjonowanych nagraniach. Mimo tego drugiego dna osadzającego zestaw w szerszym kontekście, wypada on niezwykle bezpretensjonalnie. Nie ma tu żadnego napinania się czy prób udowadniania własnej wartości. Widocznie radość z grania i tworzenia muzyki jest dla młodszego z niemieckich producentów najważniejsza.

Suol 2012

www.suol.hk

www.fritzkalkbrenner.com

www.myspace.com/fritzkalkbrenner

Till Von Sein – # LTD

Ten niemiecki producent przeszedł podobną drogę do tworzenia własnej muzyki, jak wielu innych z jego pokolenia. Zafascynowany uliczną kulturą, początkowo zasłuchiwał się w hip-hopie, przez kilka lat prowadził nawet modny sklep z długimi bluzami i opuszczonymi w kroku spodniami. Z czasem odkrył jednak klubową muzykę – najpierw koncentrował się wyłącznie na didżejowaniu, aby pięć lat temu rozpocząć tworzenia autorskich produkcji. Publikowały je głównie dwie wytwórnie – niemiecki Trenton i szwajcarski Morris/Audio. Z czasem Till Von Sein nawiązał współpracę z Suol – coraz popularniejszą tłoczną działającą na berlińskiej scenie elektronicznej – i efektem tego okazuje się być jego debiutancki album „# LTD”.

Już pierwsze dźwięki wskazują, że młody producent szuka inspiracji za Oceanem – soczyste tony jazzowych organów („Tilly`s 61 Rhodes Jam”) prowadzą prosto do bujającego downtempo o połamanej rytmice i ciepłym tchnieniu funkowych dęciaków („LTD”). To przyjemne wprowadzenie przechodzi płynnie w organiczny deep house, rozpięty między pastelowymi dźwiękami Hammonda a wibrującą partią gitary w tle („Sumthin Good”).  W ten sposób rozpoczyna się właściwy segment płyty.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/1846981-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=1846981-02″ allowscriptaccess=”always”]

Kolejne nagrania przynoszą bowiem wędrówkę po różnych odmianach muzyki rodem z Detroit i Chicago. W „Out Of Love” Von Sein osadza jazzowe vibrattio saksofonu na tribalowym podkładzie rytmicznym, „Monday” rozbrzmiewa smolistym pulsem głębokiego house`u rodem z klasyków Theo Parrisha, a „Biloxi Jam” przynosi pomysłowe wykorzystanie bluesowej harmonijki do nadania oryginalnej melodyki tanecznemu killerowi. Niemiecki producent potrafi również przyspieszyć – „61” emanuje surową energią, łagodzoną falami kojących syntezatorów.

Dotychczasowe dwunastocalówki Von Seina były efektem jego kilku ciekawych kolaboracji. Nie inaczej jest i na albumie. W wyniku współpracy niemieckiego producenta z Tigerskinem, Lazarusem i Meggy powstał najciekawszy utwór zestawu – „Non Existent Love”. To sugestywny house o chicagowskim brzmieniu, który z jednej strony atakuje świdrującym loopem acidowym, a z drugiej – uwodzi soulową wokalizą o zmysłowym charakterze. Sporym zaskoczeniem jest efekt kooperacji Von Seina z naszym duetem Catz N`Dogz – bo „Neptune” to masywny hip-hop wpisujący subtelną partię piano w ambientowe tło.

Trochę nie pasuje do tej spójnej całości utwór zrealizowany z Paulem Kalbrennerem – tech-house`owy „Blueprint”. Choć sam w sobie jest całkiem udany, to ma zdecydowanie europejski charakter, co gryzie się z wyraźnie amerykańską resztą.

„# LTD” to solidny debiut, który może się podobać. Co oznacza, że Suol zalicza kolejną udaną pozycję w swym katalogu.

Suol 2011

www.suol.hk

www.myspace.com/tillvonsein

Fritz Kalkbrenner i Trickski w Polsce

To będzie noc berlińskiego labelu Suol, który przywozi do Warszawy swoje najjaśniejsze gwiazdy. Czytaj dalej »