Pejzaż – Blues
Bartek Woynicz:

Nostalgiczna nóżka chodzi.

Jacaszek – Music For Film
Mateusz Piżyński:

To nie jest soundtrack, chociaż…

Sleeparchive – Trust
Paweł Gzyl:

Techno sprowadzone do loopów.

Trampique – Life Outside The Mirror
Jarek Szczęsny:

Melancholia codzienności.

Jan Wagner – Kapitel
Łukasz Komła:

Autentyczna bruzda.

Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!



Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Nieustannie śledzę dokonania naszego zdolnego elektronika Wojciecha Golczewskiego. Dość regularnie wydaje swoje płyty. Używa swojego talentu na potrzeby własne i filmów, do których muzykę również komponuje. Jego siłą są właśnie kompozycje. Lubię jego poukładanie, dość czytelne struktury, za którymi zawsze stoi jakaś koncepcja lub też szerszy zamysł. Nie czekam na nowe płyty Polaka nadmiernie rozgorączkowany, ale pewna niecierpliwość daje się we znaki. W każdym razie doczekałem się, gdyż oto objawił się nam krążek zatytułowany „The Priests Of Hiroshima’.

Zarówno tytuł jak i okładka są wystarczająco sugestywne, żeby domyślić się co Golczewskiemu chodziło po głowie. Jego trzeci album po raz kolejny zabiera nas w sferę kosmiczną (stylistyka) i dotyka sfery naukowej. Tym razem konkretnie chodzi o ścieżkę dźwiękową dla ery atomowej. Określenie „era atomu” powstała po zrzuceniu bomby atomowej na Hiroszimę i Nagasaki w 1945 r. Stąd też przywołane w tytule płyty japońskie miasto. Pomimo lekcji historii świat nie pozbył się całkowicie broni jądrowej i o tym również przypomina ta płyta.

Wojciech Golczewski sięgnął po sprawdzoną estetykę synthwave. Wrócił również do lat 70. i 80. XX wieku, czyli do okresu rozkwitu instrumentalnej elektroniki. O zawieszonej groźbie nad człowiekiem świadczy już otwierający „Metus”, w którym słychać upływający czas. Groźniejsze tony, ale nie głębokie, wychwycić można w utworze „Ira”. Tuż przed nim znajduje się „Silentium”, zawierający w sobie kosmiczne plamy dźwięku. Uwagę zwraca również dynamiczny, pełen retro-odniesień, błyszczącej elektroniki oraz stojący w sprzeczności ze swoim tytułem utwór „Fatum”.

Z kolei „Infernus” to już elektronika zmierzająca w stronę pożogi. Udramatyzowany utwór, przypomina o tym, że układem utworów na płycie nie rządzi przypadek. O czym świadczy następny w kolejności kawałek „Ruina”. Wojciech Golczewski zna zasady dramatu i potrafi zbudować napięcie oraz poszerzyć doznania dźwiękowe na końcu płyty. Sam koniec („Odium”), który odstaje swoją posępnością od reszty, wydaje mi się znaczący i stanowi, moim zdaniem, przypomnienie i jednocześnie przestrogę dla tych, którzy z radością witają wybuch jądrowy.

Data Airlines | 2019
Bandcamp
FB
FB Data Airlines

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze