Wpisz i kliknij enter

Studnia – Oddech

Guślarz wytransferowany do XXI wieku.

Na wydawniczej mapie Polski, ze skrupulatnością kronikarza opisywanej przez Łukasza Komłę, pojawił się nowy podmiot wydawniczy: Loża. Nazwa ukierunkowuje już spaczone myśli w stronę masonów, spiskowych elit albo innego bractwa, ale z odsieczą przychodzą sprawdzone informacje, że za Lożą stoją twórcy związani z Opus Elefantum: Zguba, Lugshar, Urth i Ander. Mamy więc do czynienia z rozmnażaniem przez pączkowanie. Jednocześnie z nowym wydawcą debiutuje nowy zespół o jakże pojemnej nazwie Studnia. Wyjawienie składu wiąże się z koniecznością powtórnego przywołania dwóch pseudonimów: Zguba i Ander.

Każdy kto śledzi recenzje na Nowej Muzyce zapewne zdążył się zorientować, że twórczość Zguby wywołuje we mnie więcej niż entuzjastyczne reakcje. I w przypadku Studni sytuacji prowadzących do ekstazy nie brakuje. Albowiem „Oddech”, choć z małym minusem, to płyta bardzo dobra, wciągająca, a co ważniejsze robiona z dającą o sobie znać pewnością siebie. W warstwie muzycznej stworzona została z połączenia ambientu oraz drum`n`bassu. Przy czym, co godne uwypuklenia, sporo tu pierwiastka muzyki tradycyjnej z naszej części Europy. Trochę jakby guślarz został wytransferowany do XXI wieku.

Z pewnością idealną porą na słuchanie będzie noc. Dźwięki, pomimo częstej zmiany rytmiki, aż do przesytu są mroczne, intensywne i wyciągają na powierzchnie niepokój (bardzo dobry utwór „Echo”). To, że przy okazji muzyka Studni jest ilustracyjna, niczemu nie szkodzi, a jedynie dodaje walorów. W tym kontekście najbardziej oczywisty wyda się utwór „Zapomnieć” zawierający opowieść. Słowa przemijają szybko, gdyż zaraz pojawia się dynamiczny kawałek „Oddech”. Wspominałem wyżej o minusie, gdyż za taki uważam zamykający utwór „Promień”, a to ze względu na jego zbytnią odrębność oraz nagłe ponaglenie.

Zdecydowanie wolę jak duet się nie spieszy. Pięknie otwierają album utworem tytułowym. „Zagadka”, czyli utwór numer dwa, jest równie frapująca i posiada cudną przestrzeń. Przywołam jeszcze raz utwór „Echo”, a to z racji jego wyjątkowości, którą do znudzenia podkreślam. Jako, że natura albumu nie należy do pozytywnych, bądź podnoszących na duchu, to napiszę jedynie, że marzy mi się, aby następne wydawnictwo Loży było o dojmującej rozpaczy prowadzącej wprost do obłędu. Mam wrażenie, że Studnia nie przekroczyła tej granicy. A szkoda.

Loża | 2020
Bandcamp
FB
FB Loża







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy