Wpisz i kliknij enter

Nowości z International Anthem: Irreversible Entanglements i Ben LaMar Gay

Z nowym materiałem wraca Irreversible Entanglements oraz solową płytą Ben LaMar Gay.

Irreversible Entanglements – Open The Gates | International Anthem, listopad 2021

Grupa Irreversible Entanglements powstała w 2015 roku i tworzą ją: Camae Ayewa – wokal, syntezatory (lepiej znana jako Moor Mother), Keir Neuringer (saksofon, syntezatory, instrumenty perkusyjne), Aquiles Navarro (trąbka, syntezator), Luke Stewart (kontrabas, gitara basowa) i Tcheser Holmes (perkusja,  instrumenty perkusyjne). We wrześniu tego roku Moor Mother wydała kolejny solowy krążek. Bartek Woynicz na łamach Nowej Muzyki pisał o Black Encyclopedia of the Air. Jeśli nie znacie jeszcze tej płyty to koniecznie sprawdźcie, według mnie jedna z najlepszych propozycji Amerykanki. Pozostali członkowie IE również nie próżnują i warto przypomnieć, że jesienią ubiegłego roku Aquiles Navarro i Tcheser Holmes opublikowali bardzo dobry longplay pt. Heritage of the Invisible II (recenzja). No i oczywiście należy przypomnieć kapitalny materiał IE z ubiegłego roku Who Sent You? (recenzja).

Właśnie ukazał się trzeci długogrający album amerykańskiego kwintetu zatytułowany Open the Gates. Członkowie IE mówią o sobie jako o fali dźwiękowej post-Osage Avenue, post-Katrina i post-Obamacare. Mówiąc wprost: kontestują, wystawiają pazurzyska i cisną gromy w rasizm / segregację rasową, politykę Stanów Zjednoczonych oraz nie zamykają oczu na inne ważne kwestie społeczne.

Co w takim razie słyszymy na podwójnym Open the Gates? Na pewno nie brakuje pokaźnych czasowo kompozycji (Keys to Creation, Water Meditation, The Six Sounds, The Port Remembers), ale nie o czas tu chodzi, lecz o buzującą wyobraźnię, stylistyczny mariaż, przekaz, świeżość i energię. Świetny Keys To Creation można odczytać jako otwarcie się IE na nowe brzmienia, może bardziej medytacyjne, eteryczne i transowe. Ale spokojnie, nadal jest dużo post-free-jazzowego punka! Mięsista linia basu w harmonii z sekcją rytmiczną emitują razem bardzo szeroki i porywający strumień, zalecam do połknięcia w całości!

Irreversible Entanglements kładą nacisk na dramatyczne wydarzenia z 2020 roku jakie przetoczyły się przez Stany Zjednoczone. Gdzie wówczas doszło do podpalenia (ale czy spalenia?) wielu złych i destruktywnych zachować nieustannie podsycanych przez rządzących. Dlatego też Moor Mother wypuszcza w świat gorzkie słowa o wątłej teraźniejszości, ale jednocześnie kierując uwagę z nadzieją w stronę przyszłości. Sięga również do korzeni i ich odnóg (muzycy IE mają różne zaplecza historyczne), co chyba najwyraźniej da się odczytać w Lágrimas Del Mar.

Kolczasty, nerwowy i free-jazzowo Storm Came Twice, gdzie bucha z niego duch Roscoe Mitchella! A frazy kończące ten utwór są jak magiczny eliksir: „Czerń jako religia. Czerń zachodzącego słońca. Ciemność spadającej gwiazdy. Czarna eksplozja. Niebieski”. Ponad dwudziestominutowy Water Meditation z porywającą od pierwszych sekund partią trąbki Navarro, a tle „tnąca” frazy Moor Mother i powoli dołączający pozostali muzycy. Odrywają się tu całe płaty kosmosu o barwie spiritual jazzu wpływającego w kwantowy tunel eksperymentów. Pazury wystają aż do samego końcu!

W Six Sounds saksofon tenorowy Neuringera cudownie kąsa swobodną kaskadą improwizacji, a pod spodem i na wierzchu sześć wielkich głosów: Billie, Nina, Sarah, Nina, Betty, Abbey! – „To było coś więcej niż uzdrowienie. To było coś jeszcze. Było coś więcej, kiedy trzymaliśmy ręce na sercu i wyczuwaliśmy rytm naszej melodii. Ono było czymś więcej. Sześć dźwięków” – wypowiada Moor Mother. Na koniec niezwykły rejsy w głąb wielu historii The Port Remembers (wsłuchacie się w słowa MM), gdzie warczące instrumenty oddychające emocjami aż rozsadzają od środka system!

Bez cienia wątpliwości Open the Gates powinien znaleźć się w każdym porządnym zestawieniu najlepszych płyt roku 2021!

Ben LaMar Gay – Open Arms to Open Us | International Anthem / Nonesuch Records, listopad 2021

W 2018 roku ukazał się „debiutancki” album chicagowskiego multiinstrumentalisty, wokalisty i kompozytora Bena LaMara Gay’a pt. Downtown Castles Can Never Block The Sun (recenzja), wypełniony rozmaitymi nagraniami zarejestrowanymi wiele lat wcześniej i schowanymi do szuflady. W tym samym czasie światło dzienne ujrzało jego wydawnictwo 500 Chains (recenzja) będące zbiorem kompozycji i opowiadań. Wyszły też inne. Rok wcześniej LaMar Gay dał się poznać jako członek znakomitego projektu Bottle Tree (recenzja). Następnie pojawiła się jego autorstwa ścieżka dźwiękowa do filmu This Is Bate Bola (recenzja) pokazującego mało znane oblicze brazylijskiego karnawału.

Ben LaMar Gay
Ben LaMar Gay, fot. Alejandro Ayala

Teraz LaMar Gay wraca z zupełnie premierowym materiałem jaki znalazł się na Open Arms to Open Us. W nagraniu wzięło sporo różnych i dobrze nam znanych muzyków chociażby takich jak Tomeka Reid, Angel Bat Dawid, Ayanna Woods, Tommaso Moretti (perkusista Bottle Tree), Matthew Davis, Rob Frye i wiele wspaniałych wokalistek/wokalistów. Wśród tych ostatnich m.in. multidyscyplinarna rwandyjska artystka Dorothée Munyaneza, Onye Ozuzu, Gira Dahnee czy Sima Cunningham. LaMar Gay gra tu kornecie, organach, balafonie, syntezatorach, instrumentach perkusyjnych i pandeiro, a do tego śpiewa i programuje.

Open Arms to Open Us to otwarcie się na to, co było i jednocześnie na to, co jeszcze będzie. LaMar sięga do swoich wspomnień z dzieciństwa/okresu dorastania, kiedy to spędzał lato u cioci Loli w Alabamie. Jednym z jego ulubionych zajęć było karmienie świń. Razem też wsłuchiwali się w otaczającą ich przyrodę; kołyszące się od wiatru sosny czy śpiew przepiórek. Na tym nie koniec wspomnień.

– „Kiedyś powiedziała mi, że o określonej porze dnia słyszy, jak jej ojciec uderza młotkiem na polu w pobliżu starego domu, w którym dorastała. Mimo że jej ojciec od dawna nie żył, wyraźnie słyszała rytm i czuła jego obecność. To było moje pierwsze świadome zetknięcie się z termodynamiką i jej pierwszym prawem mówiącym, że energii nie można ani stworzyć, ani zniszczyć, tylko przenieść. Chwila, otoczenie, pamięć i otwarte słuchanie mojej wielkiej ciotki pozwoliło, aby dźwięk z przeszłości rozbrzmiewał w teraźniejszości dla moich 7-letnich uszu”opisuje LaMar Gay.

Te doświadczenia z dzieciństwa są tzw. zaczynem do tego, co artysta starał się zawrzeć, przekazać na Open Arms to Open Us. Ben odwołuje się do kluczowej roli wolności, pamięci oraz schedy po nim dla potomnych (ma na myśli szczególnie swoich siostrzeńców / siostrzenice), nakierowując ogólnie przekaz do młodego pokolenia, a także podkreśla kluczowe znaczenie w naszym życiu – rytmu. O jednym i o drugim sporo pisze w tekście dołączonym do Open Arms to Open Us. Pozwolę sobie zacytować tylko jeden wycinek z całości.

„Tytuł płyty jest sugestią ruchu ciała, który jest używany w wielu praktykach duchowych, a także jest gestem reprezentującym rodzaj zrozumienia, prowadzącego do dotyku lub uścisku. Muzyka służy do tańca, refleksji, świętowania, wrzeszczenia, stymulacji, skupienia i odczytywania wiadomości od bliskich tuż obok nas, jak i tych, których już nie ma. To właśnie przestrzeń pomiędzy dźwiękiem młotka mojego pradziadka pozwoliła mi zrozumieć, że wygramy bez względu na wszystko”LaMar Gay.

Open Arms to Open Us to istny eklektyzm na miarę XXI w., o czym przekonaliśmy się już wcześniej obcując z muzyką Bena. Na tym wydawnictwie zjawisko tworzenia mieszaniny stylów, epok, kultur, doświadczeń nabrało jeszcze szerszego kontekstu i otwartości.

Wcześniejsze nagrania LaMar Gay rejestrował w domowych warunkach, zaś najnowsze powstały już w studiach International Anthem. Brzmienia nabrały większej szlachetności, ale nie tracąc na transmisji autentyczności. Dużo tu przemieszanych harmonii, nie tylko na poziomie instrumentalnym, ale i wokalnym – chórki lub pojedyncze partie wokalne (np. Sometimes I Forget How Summer Looks On You) rezonują z gęstą, naszpikowaną pomysłami warstwą muzyczną (np. Hood Rich Happy, Bang Melodically Bang).

Być może pierwsze przesłuchanie – i bardzo dobrze! – nie odsłania całego rozdania, jakie oferuje LaMar Gay na Open Arms to Open Us. Z każdym kolejnym dochodzi do przyjemnego uzależnienia. Wystarczy wymienić sprawców takiego stanu: wspomniany Bang Melodically Bang, Mestre Candeia’s Denim Hat, liryczno-„balladowy” Oh Great Be The Lake, Nyuzura z szlachetnymi wokalizami Dorothée Munyanezy, silnie improwizowany Slightly Before The Dawn i Touch.Don’t Scroll (świetna perkusja Morettiego!) czy afrobeatowo-soulowy Lean Back. Try Igbo z Onye Ozuzu. Na tym oczywiście nie koniec szalejących form pod batutą Bena LaMara Gaya.

Wolność, autentyczność przekazu, duchy z przeszłości zakotwiczone w teraźniejszości i następnie wysłane w nieokreśloną przyszłość dają poczucie otwartości i siły. Przesiąknijcie Open Arms to Open Us!

 

Strona International Anthem »
Profil na Facebooku »
Profil na Facebooku Irreversible Entanglements»







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy