Avion – Untrod
Paweł Gzyl:

Mocne techno podane w przystępny sposób.

Centralia – Ghost Report
Jarek Szczęsny:

Od krzyku po wybuch industrialnego granatu.

Ovandra – Retrofuture
Paweł Gzyl:

Radosne buszowanie w skarbcu trance’owych brzmień.

Ben LaMar Gay – Confetti In The Sky Like Fireworks (This Is Bate Bola OST)
Łukasz Komła:

Tym razem Ben LaMar Gay w roli kompozytora muzyki filmowej. Obraz „This Is Bate Bola” pokazuje mało znane oblicze brazylijskiego karnawału.

William Basinski – On Time Out of Time
Ania Pietrzak:

Powrót do przyszłości.

Lakker – Epoca
Paweł Gzyl:

Zwierciadło naszych czasów.

Abul Mogard – And We Are Passing Through Silently
Maciej Kaczmarski:

Zjawiska duszy.

Recent Arts – Skin
Paweł Gzyl:

Ambient, minimal, industrial i… piosenki.

Spopielony – Legendy
Jarek Szczęsny:

Duchologia, analogowy anturaż i zakurzony ambient.

Klangwart – Bogotá
Łukasz Komła:

Niemiecka elektronika spotyka kolumbijskie szaleństwo.  

Locked Groove – Sunset Service
Paweł Gzyl:

Hołd dla belgijskiej muzyki klubowej sprzed ćwierć wieku.

Gesaffelstein – Hyperion
Maciej Kaczmarski:

W czarnej dupie.

Hugh Marsh – Violinvocations
Jarek Szczęsny:

Dowód na istnienie skrzypiec.

Pfirter – The Empty Space
Paweł Gzyl:

Spóźniony, ale udany debiut.



Archive for Marzec, 2019

Kup ciuch od Ellen Allien

Pierwsza dama techno – Ellen Allien wypuściła na rynek kolejne dwie linie swojej kolekcji odzieżowej. Podobnie jak muzyka Allien, jej linia odzieżowa jest mocno minimalistyczna. Projekty obejrzeć można na specjalnej stronie, poświęconej letniej kolekcji Allien. Również w tym miejscu można zamówić sobie ubrania. Kilka przykładów – poniżej. Wcześniej zaprosimy Was do poczytania recenzji ubiegłorocznego albumu artystki – „Sool


Nowe video The Prodigy

Po „Invaders Must Die” oraz „Omen” przyszedł czas na kolejny singiel promujący nowy krążek The Prodigy. Wybór padł na jeden z lepszych na płycie kawałków – „Warriors Dance”. Zobaczcie video! „Warriors Dance” na singlu ukaże się 11 maja. Już teraz znamy teledysk nakręcony na potrzeby tego kawałka. Wcześniej przypomnijmy, że album „Invaders Must Die” ukazał się w marcu tego roku.

W naszej recenzji Maciek Kaczmarski pisał: Brzmienie jak The Prodigy, melodie jak The Prodigy, gniewne nastroje jak The Prodigy, ale ducha The Prodigy tu nie ma. Zespół dokonał rzeczy niebywałej – przy dzisiejszych, niemal nieograniczonych możliwościach technicznych nagrał krążek rażąco archaiczny i choć jest to zabieg świadomy, efekt brzmi wtórnie i bez polotu.

Znamy pełny line-up Selector Festival

Erol Alkan jest ostatnim zagranicznym artystą, któy wystąpi w czerwcu w Krakowie. Oprócz gwiazd spoza kraju wystąpią Öszibarack, Loco Star, Miloopa, Skinny Patrini, Modfunk, Mentalcut oraz Kamp!. Impreza odbędzie się w dniach 5 i 6 czerwca na krakowskich błoniach.

Swoje występy podczas pierwszej edycji Selectora potwierdzili już m.in. Franz Ferdinand, Orbital, Royksopp i Fischerspooner.

pełny line-up na oficjalnej stronie festiwalu.

Doves – Kingdom Of Rust


Brytyjskie trio Doves debiutowało w czasach rozkwitu i zarazem zmierzchu dziwnego tworu, ochrzczonego przez prasę jako britpop, a jednak twórczość Jimi’ego Goodwina i braci Andy’ego oraz Jeza Williamsów zawsze wyraźnie odznaczała się na tle obszernej i właściwie trochę sztucznie wykreowanej sceny.

Trzy płyty – „Lost Souls” „The Last Broadcast i „Some Cities” (plus składanka b-side’ów „Lost Sides”) – ugruntowały mocną, choć raczej kultową pozycję grupy. Po czterech latach przerwy Doves powracają z czwartym studyjnym albumem, którym udowadniają swoją klasę.

„Kingdom of Rust” to urozmaicona i jednocześnie spójna całość, którą rozpoczyna „Jetstream”, utrzymana w duchu zelektryfikowanych hymnów New Order i krautrockowej transowości Neu! (piękny flanger!) dynamiczna piosenka, przez członków zespołu określona jako wyobrażone end titles do… “Blade Runnera”. Kawałek tytułowy przynosi zwrot o 180 stopni, bo jest to swego rodzaju ukłon, być może nieświadomy, w stronę Neila Younga – zarówno pod względem tytułu, jak i brzmienia na modłę amerykańskiego rocka z folkowym zacięciem. „The Outsiders” to już rzecz z zupełnie innej, bo Manchesterskiej bajki (rodzinne strony muzyków): przesterowany bas wygrywający melodię, motoryczne bębny, posępna gitara, elektroniczne manipulacje i obłędny wokal. Jest to najmocniejszy punkt zestawu obok „Compulsion”, będącego z kolei kwintesencją pinkfloydowego (sic!) grania z okresu pomiędzy „Dark Side of the Moon” i „Animals”, z cudownie bluesującym basem i przestrzenną gitarą. Rolę rzewnej ballady i jednocześnie wypełniacza spełnia „Birds Flew Backwards”, w której słychać wiolonczelę, violę i skrzypce. W porywającym „House of Mirrors” rozbrzmiewają echa fascynacji score’ami Ennio Morricone, zaś w „10:03” gałkami kręcił Tom Rowlands z Chemical Brothers, ale po utworze nie należy spodziewać się tanecznej petardy, lecz umiejętnie dawkowanej, epickiej opowieści, której – podobnie jak całej płyty – powinno się słuchać głośno.

„Kingdom Of Rust” to ni mniej, ni więcej tylko kolejny solidny album Doves, który zadowoli starych fanów i niekoniecznie przyciągnie nowych. Jedno jest jednak pewne: Gołębie nadal latają wysoko.
Heavenly, 2009

Steve Reich z Pulitzerem

Ikona muzycznego eksperymentu, jeden z ojców akademickiego minimalizmu – Steve Reich otrzymał właśnie nagrodę Pulitzera. Artysta wyróżniony został za kompozycję “Double Sextet”, której premiera odbyła się w ubiegłym roku na uniwersytecie w Richmond. Nagroda dla 73-letniego dziś Reicha nie jest już chyba żadną sensacją – ma on na swym koncie zarówno Grammy, jak i Polar Music Prize.

“Double Sextet” to 22-minutowy utwór, który może być wykonywany zarówno przez sekstet (wykorzystujący m.in. zarejestrowane wcześniej na taśmie partie), jak i przez 12-osobowy zespół muzyków. Proces nagrywania kompozycji ilustruje poniższy film:

Depeche Mode na filmie

Niedawno swoją premierę miała najnowsza płyta Depeche Mode „Sounds of The Universe”. Maszyna promująca ten krążek rozpędza się coraz szybciej – w czerwcu planowana jest premiera dokumentu poświęconego grupie. Wydany na DVD film „The Dark Progression” ukaże się dokładnie 16 czerwca. Co zobaczymy? Przede wszystkim obszerne wywiady z każdym z członków Depeche Mode, również rozmowy z producentami współpracującymi z grupą. W filmie pojawią się równiez Gary Numan oraz Thomas Dolby. Fani spodziewać się mogą nagrań archiwalnych, fragmentów koncertów, zdjęć itp.
Przypomnijmy, że Depeche Mode wybierają się do naszego kraju. Zespół wystąpi już 23 maja na stadionie Gwardii w Warszawie. Przedsmak tego wydarzenia? Jedno z najnowszych wykonań (zupełnie na żywo) singla „Wrong”:

The Black Dog – Further Vexations


Trio The Black Dog, tworzone obecnie przez Kena Downie i braci Dust, zawyżyło sobie bardzo poprzeczkę genialnym albumem „Radio Scarecrow” z ubiegłego roku. Nic więc dziwnego, że nowa płyta formacji, wydana prawie równo dwanaście miesięcy po swej poprzedniczce, przynosi nieco odmienną muzykę. Dzięki temu próby porównywania obu dzieł wydają się nie mieć sensu.

Pomysł na „Further Vexations” narodził się podczas podróży muzyków po świecie – jako zespołu i pojedynczych didżejów. Poddawanie się niezliczonym kontrolom i rewizjom sprawiło, że w umysłach artystów zrodziła się orwellowska wizja świata zmierzającego ku totalitarnemu systemowi, którego mieszkańcy są ciągle śledzeni i obserwowani – rzekomo dla ich własnego dobra.

Jak to się przekłada na nową muzykę The Black Dog? W sposób oczywisty – „Further Vexations” to album skoncentrowany na estetyce techno, podszyty nie tylko niepokojem i lękiem, ale też gniewem i agresją.

Zaczyna się co prawda łagodnie – bo od ambientowego IDM-u o organowym brzmieniu („Biomantric L-if-e”), przypominającego dawne produkcje The Black Dog, choćby te z „Temple Of Transparent Balls”. Ale „0093” wyjaśnia już wszystko: to hipnotyczne deep techno, w którym podwodne pasaże syntezatorów umieszczone pośród wibrujących stuków, przywołują na myśl co bardziej taneczne dokonania Monolake. Podobnie wypada umieszczona w dalszej części krążka trzyczęściowa suita „Northern Electric Soul”, łącząca głęboką pulsację bitu i zdubowany pochód basu z onirycznymi partiami klawiszy.

W stronę bardziej detroitowych brzmień, brytyjscy producenci zwracają się w „CCTV Nation”. Szybki bit wsparty szeleszczącymi talerzami, soniczne akordy, natarczywie brzęczący loop – takiego nagrania nie powstydziliby się mistrzowie gatunku z Underground Resistance. „Stempel” to z kolei energetyczne techno podrasowane na clickowy modłę – co nie przeszkadza jego twórcom wpisać go w zimne i chmurne tło o IDM-owej proweniencji.

The Black Dog nie byliby sobą, gdyby nie sięgnęli po połamane bity. Otrzymujemy je w oldskulowym „Phil: Beacuse Ov, Indeed”, gdzie wspierają żrący loop wwiercający się między metaliczne ozdobniki oraz w schizofrenicznym „Skin Clock”, w którym stanowią kontrapunkt dla melancholijnej melodyki. Natomiast „Dada Mindstap” to już soczysty dubstep – wyłaniający się powoli z nerwowych odgłosów otoczenia: głosów, wrzasków, hałasów.

Płytę wieńczy wyciszona koda – najpierw smoliste downtempo o delikatnie plumkających klawiszach („Later Vexations”), a potem, już na sam koniec, mroczny ambient rozpisany na przelewające się przez siebie strumienie monochromatycznego dźwięku, brzmiący niczym soundtrack do powolnej zagłady naszej cywilizacji („Kissing Someone Else`s D.O.G.”).

Po wysublimowanym „Radio Scarecrow”, „Further Vexations” jest po prostu mocnym ciosem między oczy. To bardzo sensowne posunięcie ze strony trójki muzyków. Taka zmiana nastroju i brzmienia ich twórczości tylko służy odświeżeniu wizerunku formacji.

www.somarecords.com

www.dogsquad.co.uk

www.myspace.com/somarecords
Soma 2009

Vladislav Delay zapowiada nową płytę

Sasu Ripatti, fiński producent muzyki elektronicznej znany publiczności z takich projektów jak Luomo czy Uusitalo, tym razem jako Vladislav Delay zapowiada swój nowy album. Artysta zmienia banderę i tym razem nie wyda materiału poprzez własną wytwórnię Huume, lecz brytyjski label Leaf, kojarzony między innymi z dziełami Murcofa, A Hawk And A Hacksaw oraz Asa-Chang & Junray.
W zapowiadanym na koniec lata albumie zagości pianista i kompozytor Craig Armstrong, który wcześniej współpracował z Delayem i AGF przy projekcie The Dolls. Swój udział będzie miał również Lucio Capece – muzyk pochodzenia argentyńskiego, który wchodzi w skład zespołu The Vladislav Delay Quartet (grupa ma się pojawić na koncertach w Polsce późną jesienią 2009), gdzie gra na klarnecie basowym i na saksofonie.
Materiał ma brzmieć bardziej organicznie i żywo niż poprzednie nagrania genialnego Fina. Wiąże się to z jego ponownym zainteresowaniem jazzem i występami z perkusją na żywo. Ale Delay już dwa lata temu z okładem w wywiadzie dla Nowej Muzyki mówił: „W zasadzie jestem perkusistą jazzowym. To jest to, co ciągle robię.”.
Posłuchajmy zatem, jak gra.

Kup bilet na koncert Aphex Twina

Można już kupować bilety na wrześniowe koncerty, które w Krakowie zagra Richard D. James. Sprawdź, ile kosztuje wejściówka. Bilety są w cenach nadzwyczaj przystępnych. 66 złotych zapłacą stduenci, a 99 wszyscy inni chętni. W wejściówki mozna zaopatrywac się poprzez portal ticketonline

Aphex Twin będzie gwiazdą siódmej edycji krakowskiego festiwalu Sacrum Profanum, który potrwa od 13 do 19 września. Koncerty odbędą się w hucie Arcelor Mittal 18 i 19 września. W roli supportu wytstąpi Dj Rephlex Records.

Sprzedaż biletów na pozostałe koncerty, w tym na występ grupy The Cinematic Orchestra, rusza za miesiąc.

Pierwszy koncert Ulvera od 15 lat!

W maju norweski Ulver zagra pierwszy od 15 lat koncert. Występ uświetni festiwal literatury organizowany w Lillehammer. Ulver od momentu powstania przeszedł długą muzyczną drogę. Zaczynając od black metalu na początku lat 90-tych, poprzez folk i rocka
progresywnego, na mrocznej elektronice kończąc. Ostatni album pt. Shadows of the Sun ukazał się w zeszłym roku i prezentował bardzo stonowane, wręcz ambientowe oblicze zespołu. Na ostateczny kształt dzieła duży wpływ miał Christian Fennesz zaangażowany do produkcji.

Koncert odbędzie się w norweskim Lillehammer 30 maja. Bilety w cenie 480 koron norweskich (ok.250zł) można zamawiać tutaj.

Beat Pharmacy – Wikkid Times


Nowojorski muzyk Brendon Moeller, czyli Beat Pharmacy pochodzi z Republiki Południowej Afryki, a początki jego muzycznej kariery sięgają 1977 roku, kiedy w wieku 9 lat rozpoczął naukę gry na pianinie. Potem spróbował trąbki oraz perkusji, co w trakcie studiów zaowocowało stworzeniem zespołu altrockowego „Honeyslide”. Produkcją muzyki elektronicznej zajmuje się od 1994 roku, a obecnie wydaje nie tylko jako Beat Pharmacy, ale także pod własnym nazwiskiem i jako Echologist (ceniona płyta dla Mule Musiq).
„Wikkid Times” jest czwartą płytą Beat Pharmacy wydaną dla labelu Deep Space Media prowadzonego przez François K. Produkcje Moellera zawsze oscylowały pomiędzy dubem, deep housem czy mniej lub bardziej odczuwalnym techno, inspirując się przy tym jazzem i afrobeatem. Z płyty na płytę coraz większy swój udział mieli zapraszani do współpracy wokaliści, aż na ostatniej pojawiają się w 10 z 11 utworów i trzeba przyznać, że ów instrumentalny jest najsłabszym punktem albumu. Muzycznie jest to eksplorowane ostatnio niemalże w nadmiarze dub-techno, lecz w tym przypadku poszukiwania zaowocowały czymś nowym. Nagrania bardziej kojarzą się z dokonaniami spod znaku Echocord i Modern Love niż Basic Channel. Charakterystyczne dla tej muzyki akordy wybrzmiewają cieplej od tych, do których przyzwyczaili nas producenci niemieccy. „Wikkid Times” dzięki znakomitemu udziałowi wokalistów przywodzi na myśl jeszcze jedno skojarzenie, mianowicie wydaną dwa miesiące wcześniej kapitalną płytę „Brotherhood”. Różnica polega na tym, że u Hiszpanów z Pulshar teksty wybrzmiewają melancholijnie i po prostu chwytają za serce, natomiast Moeller z gośćmi ma dla nas przekaz: rzeczywistość nie wygląda obiecująco – i rozwiewa przed nami apokaliptyczne wizje.
Nagrania bardziej kojarzą się z dokonaniami spod znaku Echocord i Modern Love niż Basic Channel.Zaczyna się mocno i przyjemnie, od „Rooftops”, w którym udziela się Coppa. Jego głos doskonale wkomponowuje się w pulsujące kopnięcia bitu i miarowe dubowe basy. Kawałek nadaje się zarówno do tańca jak i uważnego wysłuchania w zaciszu domowym. W „Time” dochodzi do niewielkiego wyciszenia. Na pierwszy plan wysuwa się mruczący bas i wokaliza Damona Aarona, chcącego pozostawić jakąś nadzieję („Love will never fade away”), jednak ton jego głosu pozbawiony jest złudzeń. Wtóruje mu metaliczna harmonijka wygrywająca rzewną melodię, aż dochodzimy do drugiej części utworu, gdzie pozostaje już tylko muzyka, mroczna i smutna.
Na początku trzeciego utworu „Strangers” toniemy w odrealnionych pogłosach dubowych akordów i hipnotycznym głosie Spaceapea (znanego chociażby ze współpracy z Burialem), który wyjaśnia, nakazuje i ostrzega („Speak with me”, „This law was made to pacify, not satisfy your race”). Po chwili zostajemy wrzuceni w wir mrocznego dubstepu. Jeden z mocniejszych akcentów na płycie. „Sunshine” funduje nam ambientowe przestrzenie i bujający jamajski bas, towarzyszy temu rozmyty, dochodzący z oddali wokal Paula St. Hilairea, który pojawi się później w zgoła odmiennym „Backwards Never”, przypominającym dokonania Luomo z „The Present Lover”, gdzie obwoła się naszym „pobudzaczem umysłu”, przewodnikiem po galaktykach.


Get your own player at Juno Download

Tak mniej więcej wygląda cały album, dopracowany w szczegółach, zachowujący idealne proporcje pomiędzy muzyką i śpiewem (oprócz wymienionych można usłyszeć takich MC jak Ras B oraz Infinity). Oparty na dubowych motywach, niekiedy bardzo houseowy, flirtujący z jazzem, psychodelią, a nawet industrialem. Raz pojawiają się chwytliwe melodie i mocniejsze bity, innym razem jest krucho i przestrzennie, lecz linie basowe nie przestają mruczeć, a melodie są wzmacniane echem i podlewane sosem z pogłosów. „Wikkid Times” to swojego rodzaju manifest, który odczytamy wsłuchując się w teksty, dlatego album można odbierać co najmniej na dwa sposoby: jako zbiór piosenek, które mają nam coś do przekazania albo jako potencjalne utwory do przyjemnego słuchania lub zabawy.
Sam mam problem z tą płytą, bo z jednej strony użyte dźwięki często są zimne (lub raczej próbują takimi być), zaś melodie zamierzone tak, aby przyprawić o chorobę nazywaną w dawnych książkach melancholią. Do tego wokaliści nie próbujący pocieszać, choć prowokować już owszem. Z drugiej strony, jakimś sposobem wyczuwam w tym wszystkim ciepło, nawet optymizm oraz serdeczność, jak gdyby chcieli nam powiedzieć: nie jest łatwo, ale trzymamy się, no i staramy się. A potem zapraszają do siebie. Przyjąłem zaproszenie, a teraz podaję dalej.
Deep Space Media 2008

Juana Molina na soundtracku do „Rudi i Cursi”

Argentyńska wokalistka zasiliła grono muzyków biorących udział w nagraniu ścieżki dźwiękowej do nowego filmu Carlosa Cuaróna pt. „Rudi i Cursi”. Cuarón zasłynął dzięki scenariuszowi do obrazu „I Twoją matkę też” z Gaelem Garcia Bernalem i Diego Luną w rolach głównych. W filmie „Rudi i Cursi” zobaczymy tę samą parę aktorów.

Soundtrack także zapowiada się obiecująco. Poza Moliną usłyszymy również Devendrę Banharta, Ninę Dioz oraz … Black Lips.

Fragmentów ścieżki dźwiękowej można posłuchać w trailerze do „Rudi i Cursi”.

Polski krążek dodatkiem do „The Wire”!

Wytwórnia Audio Tong oraz Instytut Adama Mickiewicza wydają kompilację nagrań niezależnych muzyków w ramach programu Polska! Year. Składanka dodana zostanie do kultowego brytyjskiego magazynu „The Wire”. Program Polska! Year ma przybliżyć brytyjskiej publiczności najciekawsze dokonania naszej kultury i twórczość rodzimych artystów.
Zbiór utworów polskich muzyków znajdzie się na składance dodawanej do brytyjskiego magazynu „The Wire”. CD otrzymają wszyscy subskrybenci magazynu wraz z numerem 304.
„Exploratory Music From Poland Vol 1”, gdyż taki tytuł nadano płycie, daje nam pojęcie o współczesnej polskiej muzyce: od improwizacji poprzez noise i awangardowy jazz aż do elektroniki eksperymentalnej.
AudioTong jest niezależnym wydawcą nagrań artystów nie tylko z Polski, lecz również z Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, a ponadto z Białorusi, Chin, Kazachstanu, Serbii oraz Uzbekistanu. Założony w 2005 roku w Krakowie promuje współczesną muzykę z pogranicza wielu gatunków. Większość wydawnictw można ściągnąć ze strony audiotong.net w postaci plików mp3. Z polskich artystów dostaniemy tam między innymi nagrania TR21, Zubika, a także Emitera i Arszyna. Składanka „Radical Poland 2” może nam przybliżyć, jak będzie wyglądał album dla „The Wire”.

Tak grał Venetian Snares

W czwartek, 23 kwietnia, w klubie Droga Do Mekki zagrał Aaron Funk, znany jako Venetian Snares. Mamy dla Was zdjęcia i video z tego wydarzenia! Artysta zagrał w ramach urodzinowej imprezy wrocławskiego klubu. Mimo wielkiego tłoku oraz mocno zadymionej atmosfery Funk dał popis typowych dla siebie, połamanych dźwięków. Poniżej prezentujemy zdjęcia, jakie podczas koncertu wykonała Kasia Kordus. Dziękujemy i zapraszamy do obejrzenia galerii! A jeszcze niżej – film video nakręcony przez jednego ze słuchaczy.



Osobowość Mokiry

Jeden z architektów brzmienia clickncuts oraz wychowanek kultowej niemieckiej wytwórni Mille Plateaux – szwedzki projektant dźwięków Andreas Tilliander powraca po wielu latach nieobecności na łono brytyjskiej wytwórni Type Records. Autorem tekstu jest Marcin Niewęgłowski
Ukrywając się pod pseudonimem Mokira ujawnił właśnie dzisiaj "Persona" – najnowszy materiał dla oficyny Johna Twellsa.
Jeżeli Finlandia ma Vladislava Delaya, a Dania – Andersa Trentemøllera, to niewątpliwie szwedzkim elementem w elicie skandynawskiej awangardy jest właśnie Andreas Tilliander.
Mało kto wie o tym, iż to właśnie jego album "Chiphop" był początkiem narodzenia się nurtu nowoczesnego, technologicznego hip hopu – glitch hopu. I to właśnie jego dzieło – album "World Industries" zdobył nagrodę szwedzkich nagród Grammy za rok 2004, co było wielkim ukłonem branży muzycznej w stronę docenienia wkładu elektroniki.

okładka albumu

Ale czas pozostawić historię na boku i zająć się najświeższym wydawnictwem autorstwa Mokira. Album Persona pojawia się ponad pięć lat od Album – pierwszego longplaya Andreasa dla wytwórni Type Records. O ile debiutancki krążek Tilliandera był swego rodzaju wzorem ciągnącej się z zimną konsekwencją minimalistycznej epopei pochłoniętej do reszty przez ambient, o tyle tym razem ten szwedzki producent nie daje poczuć, gdzie jest początek, a gdzie koniec. Ten 32-letni muzyk zaczyna od przestrzennych, wiekuistych i bezosobowych abstrakcji stopniowo podwyższając wyrazistość, natężenie oraz soczystość dźwięków. I to wszystko bez żadnej kampanii informacyjnej ze strony wytwórni.

Nazywajcie krążek "Persona" to jak chcecie: postindustrialną ciszą, postminimalistycznym ambientem czy neoglitchowym avant popem. Napewno fani The Blach Dog, Gas, Taylora Deupree czy Autechre znają wśród tych siedmiu utworów swoje ulubione momenty. Dla mnie wygrywa zamykający longplay "Invitation To Love" – potop przepięknych analogowych synthów na miarę utworu "Eutow" duetu Roba Browna oraz Seana Bootha.

Animal Collective ponownie u nas!

Jedną z gwiazd tegorocznego, lipcowego festiwalu w Jarocinie będzie grupa Animal Collective! Zespół przyjedzie do naszego kraju po raz drugi. Festiwal odbędzie się w dniach 17 – 19 lipca. Oprócz Animal Collective wystąpią na nim m.in. The Automatic, Plagiat 199 oraz Persona Non Grata. Przypomnijmy, że Animal Collective poprzednio grali w Polsce w październiku 2008.

Animal Collective to jeden z najważniejszych i najbardziej oryginalnych współczesnych zespołów: wciąż poszukujący i wyznaczający nowe muzyczne trendy. Dokonania grupy wymykają się wszelkim klasyfikacjom, będąc od samego początku istnienia niesamowitą mieszanką folkowego nastroju, noise’owych sprzężeń oraz rozmarzonych i psychodelicznych melodii.

Z każdą kolejną płytą Animal Collective poszerzają spektrum swoich zainteresowań: nie rezygnując z eksperymentów stają się na swój sposób bardziej „popowi”, czego najlepszym dowodem jest wydany na początku 2009 roku album „Merriweather Post Pavilion” będący najbardziej przystępnym krążkiem w karierze formacji.

Więcej informacji na temat tegorocznego Jarocina znajdziecie na stronie

Aux 88 – Mad Scientist


Keith Tucker i Tommy Hamilton należą do reprezentantów drugiej generacji producentów muzyki elektronicznej z Detroit, która pojawiła się na początku minionej dekady. Czerpiąc inspirację z klasycznego electro, wywiedzionego z produkcji Kraftwerk, Egyptian Lovera, Man Parrisha i Cybotrona, powołali oni do życia formację Aux 88, która wykreowała nową mutację gatunku – techno-bass. Formułę tę zdefiniowały wczesne single grupy oraz podsumowujący je album „Is It Man Or Machine?” z 1996 roku. Energetyczna muzyka Tuckera i Hamiltona dotarła z czasem i do Europy, stając się zaczynem do narodzin nurtu electroclash.

Po trzech latach od wydania ostatniej płyty, Aux 88 powraca z czwartym krążkiem – „Mad Scientist” – opublikowanym przez wytwórnię Keitha Tuckera – Puzzlebox.

Już pierwsze dźwięki dobiegające z płyty wskazują, że upływ czasu nie dotyczy twórczości duetu z Detroit. Po futurystycznym „Mad Scientist Origin Intro”, wyszeptanym przez tajemniczy kobiecy głos na tle laboratoryjnych syntezatorów, rozlega się motoryczne electro – „Voice Modulation”. Tony Hamilton rymuje tutaj swym beznamiętnym głosem na podkładzie skonstruowanym z mechanicznego rytmu, zbasowanych akordów klawiszy i lodowatego, wibrującego loopu. Jeszcze szybsze tempo wprowadza „Alias”, eksplodując krzyżującymi się riffami syntezatorów o kwaśnej barwie. Morderczy techno-bass rozbrzmiewa dopiero w „Alien Bounce” – ciężki bit o złamanym metrum niesie tutaj metaliczne brzmienia rodem z EBM, przepalone żrącymi kąśnięciami bulgoczącego acidu.

„Cryogenic Stasis” to wyraźny ukłon Aux 88 w stronę klasyki z Detroit – ilustracyjnych produkcji Juana Atkinsa pod szyldami Model 500 i Infinity. Choć Tucker i Hamilton zachowują tu rytmikę electro, wpisują ją jednak w rozlane tło o ambientowym rozmachu. Podobne brzmienie odnajdujemy również dalej na płycie – chociażby w przestrzennym „E-Theory”, kosmicznym „Interstellar Flight Theme”, czy całkowicie pozbawionym tanecznego pulsu „Free Fall”.

Warstwa wokalna funkcjonuje jedynie w niektórych nagraniach z płyty. Czasem jest to wspomniany wcześniej chłodny rap w wykonaniu Hamiltona („Extraterestial Time Travellers”), a kiedy indziej jego zimna melorecytacja, przetworzona w głos robota („What Is Mad Scientist”). Czarnoskóry muzyk śpiewa w bardziej tradycyjny sposób tylko w jednym utworze –„Space Satelites” – wpisując swój nostalgiczny wokal w melancholijny klimat całej kompozycji, tworzony przez tęskno pobrzękujące klawisze i smutne, wolno płynące strumienie onirycznego dźwięku na drugim planie. W „Parallel Universe” pojawia się gościnnie Kelyn McKnight, która swym zmysłowym głosem wprowadza erotyczne napięcie w to pulsujące mocnym basem detroitowe electro.

W porównaniu do wcześniejszych płyt Aux 88, nowy album duetu ma zdecydowanie cięższe brzmienie. Decydują o tym nie tylko masywne podkłady rytmiczne, ale również liczne nawiązania do tanecznego industrialu czy EBM, przywołujące wspomnienie dokonań dwóch detroitowych projektów z lat 80. – Cybotron z Juanem Atkinsem i Final Cut z Jeffem Millsem. Nie brak na krążku również chwil wytchnienia – bardziej soundtrackowych kompozycji, stanowiących kontrapunkt do tanecznej reszty.

W efekcie płyta robi bardzo dobre wrażenie – okazuje się, że Aux 88 mimo piętnastu lat na scenie, nadal są kreatywni i pełni energii.

www.aux88.com

www.myspace.com/aux88

www.myspace.com/puzzleboxrecords

Puzzlebox 2009

Nasi na zachodnich składankach

Krzysztof Orluk został reprezentantem polskiej elektronicznej sceny na składance, jaką 9 kwietnia wydał niemiecki label Parvoart. Kompilacja nosi proty tytuł „[parvo] art”. – Udział w niej wzięli artyści z różnych stron Świata, prezentujący brzmienia z pogranicza ambient / minimal / drone, okraszone nutką eksperimantalu i podlane sosem ciepłych harmonii – pisze do nas Krzysztof Orluk. – Całość tworzy smakowity deser dla fanów gatunku – dodaje.
Chętnych odsyłamy na oficjalną stronę wydawnictwa www.parvoart.org, gdzie można nabyć płytę, a także na profil MySpace labelu. MySpace Orluka znajdziecie pod adresem www.myspace.com/krzysztoforluk.

Majówka z elektroniką?

„Półwysep nowej muzyki” – tak nazywa się impreza, która odbędzie się 1 i 2 maja w Wigrach. Zagrają Arszyn, Michał Górczyński oraz Dagna Sadkowska. Sprawdź szczegóły! Miejscem imprezy będzie Dom Pracy Twórczej w Wigrach. Pierwszego dnia zaplanowano warsztaty dźwiękowe z okoliczną młodzieżą. Natomiast 2 maja nie lada gratka – koncert z muzyką na żywo ilustrującą filmy Władysława Starewicza, prekursora animacji lalkowej. Motywem przewodnim wszystkich działań stanie się przyroda okolic jeziora Wigry, a w szczególności…owady.

Szczegółów szukajcie na stronie www.wigry.org

Winylowa archeologia

Z cyklu młodzi polscy twórcy: projekt Pokój Czarnych Płyt, płyta „Retro Lyrics”, czyli muzyka tworzona na bazie sampli wyciętych ze starych winyli. „Retro Lyrics” to 24 krótkie instrumentalne utwory, oparte na dzwiękach wydobytych ze starych, zakurzonych płyt analogowych. – Gra emocji i dzwięków. Kolaż po muzycznym wszechświecie od big beatu, po funk, soul, jazz, Psychodelicznego rocka oraz muzykę elektroniczną – tak swój materiał reklamuje sam twórca.

My dodajmy, że Pokój Czarnych Płyt posklejał wszystko na legendarnych już samplerach i instrumentach, takich jak: Technics 1200, Emu SP 12, Mpc 2000 xl, Rroland vs 840. – Przy powstawaniu materiału komputer został użyty tylko do zgrania końcowego miksu na płytę. Zależało mi na tym, aby stworzyć materiał w zupełnie starym stylu – kończy twórca.

Całość wydana została przez label 12 Cali. Fragmentów posłuchacie na stronach www.sideone.pl oraz MySpace. Komu się podoba, może zamówić płytę, pisząc bezpośrednio do artysty – retrolyrics@gmail.com