SCSI-9 – Squares & Circles
Paweł Gzyl:

Pierwszy nowy album projektu od siedmiu lat.

Sarathy Korwar – More Arriving
Jarek Szczęsny:

Muzyka migracji.

Sandro Perri – Soft Landing
Jarek Szczęsny:

Chłód melodii.

Rhys Fulber – Ostalgia
Paweł Gzyl:

„I’m living in the 80s”

IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…



winyl

Pod igłą #4: Burial, Kangding Ray, Nthng, Hierarchy

Czwarta odsłona cyklu „Pod igłą” to spojrzenie na cztery świetne EP-ki oscylujące w chłodnych brzmieniach różnych odmian techno, od deep & dub, ambient-techno aż po eksperyment. Zapraszam do sprawdzenia nowości od Buriala, Kangding Ray, Nthng i Hierarchy. Może to decyzja przekorna wakacyjnemu słońcu, ale naprawdę warto sprawdzić te wydawnictwa, nawet (a może właśnie szczególnie) w środku lata.

Burial – Claustro / State Forest

O geniuszu i wadze twórczości Buriala dla muzyki elektronicznej powiedziano już wiele, jeśli nie wszystko. William Bevan nowego albumu nie wydał od ponad 10 lat, ale co jakiś czas przypomina o sobie EP-kami. Jedne z nich były bardzo udane (np. Subtemple / Beachfires z 2017 r.), inne być może ciut mniej (ale też żadnej nie można określić jako „średnia” czy „przeciętna”). Spokojnie mógłby z nich złożyć jeden album, czego nie robi z sobie znanych przyczyn. Nie wiem co nim kieruje i nigdy się nie dowiem.

Słuchając najnowszej EP-ki Brytyjczyka zatytułowanej „Claustro / State Forest” wiem za to, że Burial wciąż ma pomysł na tworzenie oryginalnych brzmień w tak przesyconej aktualnie elektronice. To chyba właśnie dlatego wystarczą mu dwa nagrania, nie liczące łącznie nawet kwadransa, żeby jasno zaznaczyć w tym świecie swoją ważną obecność. Dziwaczny, drumowo – garażowy „Claustro” spokojnie i dostojnie żongluje elementami dance’owymi i wokalami, wpędzając słuchacza w nastrojowy odpływ. W tle słychać wykręcone, dziwaczne motywy, które tylko dodają nonszalancji tej zabawie przez co nie sposób nie zauroczyć się tym klubowym numerem.

„State Forest” to zupełnie inna historia, a nawet zupełnie inny świat. Momentami rozrywający na strzępy, a przy tym spokojnie pulsujący chłodem na gołych nerwach i zranionych emocjach, jest idealną muzyczną metaforą samotności i bezsensu istnienia. Nie umiem znaleźć w nim nadziei, a w swojej szczerości na temat straty i odosobnienia jest do granic prawdziwy. Powracający w tle odgłos znużonego, ciągłego otwierania metalowej zapalniczki jest jak mantra przypominająca o tych wszystkich przepalonych godzinach, trwających wieczność, spędzonych na próbach jakiegokolwiek wytłumaczenia czyjegoś odejścia. I kiedy wydaje się, że to może już, pojawia się to wspomnienie oddechu, które rozpoczyna te katusze na nowo. Bez cienia wątpliwości to jedna z najpiękniejszych eksperymentalnych ambientowych kompozycji, jakie kiedykolwiek pojawiły się w elektronice i jednocześnie dowód na ostatnie odruchy człowieczeństwa. Pewne jest bowiem, że moment, w którym przestaniemy wzruszać się muzyką Buriala, będzie ostatecznym dowodem na koniec „czującej” ludzkości.

Czerwiec 2019 | Hyperdub

Kangding Ray ‎– Predawn Qualia

Mimo, że najnowsza EP-ka Davida Letelliera aka Kangding Ray składa się raptem z czterech utworów, to solidna i wyborna pozycja w dyskografii francuskiego producenta, obejmująca najlepsze co można sobie wyobrazić w eksperymentalnym techno. Kangding Ray w znany tylko sobie sposób wyłuskuje to, co w tej stylistyce najciekawsze i oprawia z wyczuciem wymagającymi w odbiorze efektami, uzyskując efekt budzący spore uznanie.

U mało kogo jak u Kangding Ray torpedujący, nie dający wytchnienia kick brzmi dość lekko i hipnotycznie gdy nałożony jest na melancholijną melodię i zgrzytliwy, arpeggiowany metaliczny dźwięk („Predawn Qualia”). Podobnie u niewielu artystów eksperymentalne techno potrafi jednocześnie zabrzmieć jak muzyka filmowa („Stone Sober Brushstrokes”) czy jak wymarzony utwór na peak deep/minimal techno seta („Orcan Tears”). Dopełnieniem EP-ki jest ostatni „Trade On Azul”, perfekcyjny closing totalnie łamiący schemat namiotowych rave’ów! Jest miło, szczególnie gdy do namiotu wpada ciepłe słońce. A jednak w lipcowej odsłonie „Pod igłą” nie udało się uciec od letniego słońca! Nie jest to tania EP-ka (70-90 zł), ale nie mam wątpliwości że dla koneserów techno, ta cena nie wyda się wygórowana. Dodatkowo dostają artystyczne rękodzieło w postaci ręcznie malowanego sleeve’a. Bajer, ale urokliwy i świadczący o dopracowaniu EP-ki pod każdym względem.

Maj 2019 | ARA . About Recording Artists

Nthng ‎– Microdose

Kto gustuje w deep techno, ten prędzej czy później musi trafić na nagrania tajemniczego holenderskiego producenta tworzącego pod pseudonimem nthng. Kiedy już natrafi się na tego delikwenta i posłucha kilku z jego kompozycji, raczej nigdy nie wyjdzie się już z fascynacji brzmieniem artysty, które jest tak hipnotyzujące, że uzależnić się od niego zajmuje chwilę. Podobnie jest i w przypadku najnowszej EP-ki nthng, zatytułowanej „Microdose”, wydanej nakładem wytwórni Mörk, sub-labelu brytyjskiej Lobster Theremin. Trafiły na nią trzy utwory, emocjonalny i subtelny „Sighting Of An Angel”, nasączony electro „Neo” i kosmiczny tytułowy „Microdose”. Nthng jak zwykle się nie spieszy, budując każdy z nich ze spokojem i wyczuciem, dzięki czemu ponad ośmiominutowe kompozycje stają się alternatywnymi opowieściami, idealnymi do miksowania na różne momenty pełnego napięcia seta. Jest ciemno, ale nie jest duszno, wręcz przeciwnie, dużo tu przestrzeni i energii, którą się przesiąka i która napędza do hipnotycznego tańca.

Znów mu się udało i znów myślę sobie, że przeżyć jego set na żywo będzie jednym z najlepszych doświadczeń w ciemniejszym i głębszym techno. Tylko poczekać, aż ktoś zaprosi go do Polski. Tylko, a może aż. Na czas przeczekania najlepiej zamknąć się w czterech ścianach z „Microdose”, zgasić światło i przemyśleć co wrzucić na pod igłę, gdy po blisko pół godziny ta rewelacyjna atmosferyczna EP-ka się skończy. A może EP-kę, którą proponuję jako ostatnią w tym wydaniu? Wszak świetnie ze sobą współgrają.

Lipiec 2019 | Mörk

Hierarchy ‎– Matter/Space/Void

Na koniec zostawiam najnowsze wydawnictwo w oficynie A Sacred Geometry, jaką jest EP-ka Hierarchy, zatytułowana po prostu jak trzy utwory, które na nią trafiły: „Matter/Space/Void”. Jest to jeden z trzech krążków (zob. także Nors i album „Dies Irae” oraz „A Syrian Gaze”), które ukazały się nakładem tej wytwórni, nie stanowiąc przy tym nagrań Fabrizio Sestito, założyciela i producenta nagrywającego pod takim samym pseudonimem jak nazwa wytwórni – A Sacred Geometry (jeśli nie znacie serii jego EP-ek pt. „Chapter I-V”, to jest to najlepsza okazja do nadrobienia tych zaległości).

„Matter/Space/Void” to debiut tajemniczego (tajemniczej?) Hierarchy, a więcej informacji na temat artysty nie znalazłam. Wiem za to, że warto już teraz zapamiętać ten pseudonim i śledzić kolejne wydawnictwa, na które „Matter/Space/Void” rozbudza nadzieje. Pełne energii i wyobraźni dub techno, jakie słyszmy w „Matter”, przechodzi następnie w międzygalaktyczną podróż do świata przestrzennych tribali („Space”), by na końcu przeobrazić się w surowe i wyciszające ambient-techno („Void”). Te trzy utwory świadczą o dużej muzycznej wrażliwości artysty, który (która) zna doskonale kanon esencjonalnego dub techno, a jednak debiutując potrafi dodać temu sporo własnej wizji. Dzięki temu otrzymujemy naprawdę ciekawą EP-kę, do której niejako gratisem jest remiks samego założyciela A Sacred Geometry, wspomnianego Fabrizio Sestito, który na EP-kę Hierarchy dograł swoją reinterpretację utworu „Matter”, oznaczoną jako „ASG Materia Remix”. Wisienka na tym winylowym torciku!

Lipiec 2019 | A Sacred Geometry

Pod igłą # 4 | Lipiec 2019

Pod igłą #3: Synkro, T A K A, Jaxe i Blue Veil

W trzeciej odsłonie cyklu „Pod igłą” słuchamy nowych winylowych EP-ek od Synkro, T A K I, Jaxe i Blue Veil, które ukazały się na przestrzeni ostatnich tygodni.

Synkro – Transmission

Jeszcze nie ostygł zachwyt nad Images, drugim albumem studyjnym Synkro, podczas gdy angielski producent zdecydował się opublikować kolejne wydawnictwo – EP-kę „Transmission”. Trafiły na nią dwa ambientowe utwory połączone z elementami charakterystycznymi dla IDM – utwór tytułowy z duecie z Arovane oraz „Get Together” z udziałem Marenn Sukie. O ile pierwszy z nich, „Transmission” mógłby śmiało zasilić tracklistę ostatniego albumu Joe McBride’a, o tyle „Get Together” to nawiązanie do starszych dokonań producenta – melancholijnych, głębokich brzmień zatopionych w dubstepie, z elementami drum & bass’ów, które stały się znakiem rozpoznawczym producenta gdy kilka lat temu rozkręcał karierę, czego kulminacyjnym punktem był debiutancki album „Changes”.

Z czasem jednak fascynacja Synkro ambientem stała się tak silna, że w ubiegłym roku zdecydował się założyć własną wytwórnię, Synkro Music, w ramach której wydaje swoje ambientowe EP-ki. Pierwszą z nich była „Luminous”, która ukazała się w sierpniu 2018 r., drugą „Gagaku” z grudnia zeszłego roku. Dotychczasowe trzy wydawnictwa wydane w ramach i jako Synkro Music stawiają Anglika w czołówce twórców eksperymentalnego ambientu, połączonego z breakbeatmi i elementami drum & bass. Miejmy nadzieję, że Synkro będzie konsekwentnie poszerzał katalog Synkro Music o takie właśnie wydawnictwa. Każda z trzech dotychczasowych EP-ek jest świetna i słucha się tych błogich i delikatnych muzycznych opowieści z olbrzymią przyjemnością.

T A K A – 1610

T A K A, młoda polska producentka pochodząca z Ciechanowa, dotychczas publikowała swoje utwory m.in. w takich wytwórniach jak Mord czy LDNWHT. Na swoim koncie ma już sporo zagranicznych występów, grała również na wielkich imprezach w Polsce, chociażby podczas ubiegłorocznej edycji Audioriver. Jej najnowsza EP-ka nosi tytuł „1610” i ukazała się na początku czerwca nakładem londyńskiej oficyny Civil Disobedience. Na „1610” trafiły trzy utwory utrzymane w konwencji solidnego techno: mocarny i przejmujący „Cry cry” (ten na EP-ce także w surowym remiksie Garetha Wilda), rave’owy „Free Ourselves” i nasączony elementami drumów i electro, wykręcony „Sunday Morning”.

Szerokie spektrum brzmieniowych nawiązań w techno, jakie prezentuje na „1610” T A K A, zaskakujące perkusjonalia i emocjonalna melodyjność, sprawiają, że choć trudno jest jednoznacznie sklasyfikować energię muzyki T A K I, to zarazem nie sposób pozostać wobec niej obojętnym. Ładunek emocjonalny, przede wszystkim we wspomnianym „Cry cry”, jest tu naprawdę silny i oddziałuje na słuchacza wyraźnie. Jednocześnie nie są to ograne struktury. W momencie niebywałej popularności techno T A K A gra oryginalnie, budując swoje utwory z wyczuwalną pewnością, pomysłem i zaangażowaniem. Efekt jest naprawdę imponujący. W tym kontekście zupełnie zaskakująco, a zarazem budząc wielki szacunek, jawi się fakt, że nagrania te powstawały gdy polska producentka przeżywała traumę związaną ze śmiercią Jej Taty. Jak sama jednak mówi, po tych tragicznych osobistych wydarzeniach to właśnie tworzenie muzyki przywróciło jej siłę. W efekcie „1610” jest niezwykle osobista, ale jednocześnie bardzo szczera i czuć, że to utwory, które wypływają z głębokich przeżyć, odczuć i stanów emocjonalnych, a nie z jakiejkolwiek mody. Jeśli jeszcze nie mieliście szansy posłuchać T A K I, nadróbcie to koniecznie jak najszybciej. I obserwujcie jej karierę, bo Polka ma wszystkie producenckie atuty, by w świecie techno zajść naprawdę daleko.

Jaxe – Seekings

Kilkanaście dni temu ziścił się fakt, który od dłuższego czasu wydawał się nieunikniony. Eltron, bez dwóch zdań jeden z najbardziej znanych i cenionych polskich DJ-ów i producentów, uruchomił własną wytwórnię – „Dom Trojga”. Pierwszym wydawnictwem w katalogu wytwórni jest EP-ka „Seekings” polskiego producenta Jaxe, na którą trafiły cztery utwory: „Bliss”, „Olores”, „Doom” i „Spaced”, utrzymane w konwencji energetycznego house’u, solidnie zanurzonego w brzmieniach acidowych, cosmic i trance. Brzmienie osadzone w tych stylistykach sprawia, że „Seekings” dość szybko wymyka się jednoznacznym ocenom, a powołane formy stają się jedynie drzwiami do szalenie wciągającego muzycznego świata, w którym jest też miejsce na techno („Spaced”), groove’ujące electro („Olores”) czy hipnotyzujące, odcinające i błogie ambientowe pady, nałożone na żywą, radosną linię basów („Doom”). W świecie tym, kierując się znaczeniem tytułu EP-ki, rozpościera się elektroniczny błogostan, gdzie możliwości poszukiwań wydają się naprawdę spore. Jedno jest tylko pewne: z tej podróży wyjdziecie z duszą lżejszą o połowę i z optymizmem wypisanym w uśmiechu.

Jaxe stworzył EP-kę, która intrygująco przecina kilka wyżej wspomnianych styli, a przy tym pełna jest lekkości i muzycznego orzeźwienia, a to dzięki temu, że idealnie połączone w całość zostały elementy ambientowe, do których ewidentnie warszawski producent ma wyraźną słabość, z energią acidu i trance’u (który na „Seekings” brzmi tak, że złamie nawet największych wrogów tego stylu). Tym lepiej się „Seekings” słucha właśnie teraz, gdy Polska przesunęła się ewidentnie w stronę równika. Właściwie to nawet można by „Seekings” opisać wymieniając po prostu przez kilka akapitów nazwy najbardziej orzeźwiających letnich koktajli. Lepiej jednak sobie taki zorganizować i pobujać się przy tej muzyce. W końcu przed nami wakacje, najlepszy czas na takie radości. Pocelebrować na żywo z Jaxe i „Seekings” możecie z kolei już 28 czerwca w warszawskim klubie Jasna 1, gdzie odbędzie się impreza pod hasłem: „J1 | Dom Trojga: Początek”. Polecam!

Blue Veil – Dreaming In Colour

Na koniec trzeciej odsłony w cyklu „Pod igłą” najnowsze wydawnictwo brytyjskiego producenta Blue Veil, pod którym kryje się Daniel Clancy (połowa Krankbrother), który nakładem własnej wytwórni Dichotomy wydał niedawno EP-kę „Dreaming In Colour”. To trzecie wydawnictwo w dyskografii Clancy’ego, po ubiegłorocznych EP-kach „Natural Boundary” i „Path Unknown”, którą Brytyjczyk opiera o house, ambient i nostalgiczną elektronikę, w której główną rolę odkrywają delikatne dźwięki pianina i głębokie brzmienia charakterystyczne dla odmian deep. Na „Dreaming In Colour” Blue Veil idealnie buduje nastrój tonując nawzajem to, co spokojniejsze, bardziej senne, z tymi elementami, które nadają melodyczności energii i intensywności. W efekcie cztery utwory które trafiły na „Dreaming in Colour”, kolejno „I Can’t Go On. I’ll Go On”, „Small Prophecies”, „Another Day” i „Don’t Want to Die in Dalston”, mają urok, który sprawia że odnajdą się zarówno w spokojny wieczór w domowym zaciszu, jak i w ramach tracklisty melancholijnego, ale wciąż klubowego deep-house’owego seta.

Charakter muzyki Blue Veil idealnie wpasowuje „Dreaming In Colour” pomiędzy nagrania Francisa Harrisa, drugą płytę tria Moderat, czyli kultowy „II” i spokojniejsze utwory Jona Hopkinsa. Fanom tych artystów nowa EP-ka Brytyjczyka powinna się spodobać, ale potraktujcie to jedynie jako pewien kierunkowskaz. Blue Veil ma bowiem tą umiejętność, że tworzy muzykę bardzo atrakcyjną, urzekającą i bez zbędnego kombinowania, co budzi efekt spokoju i ulgi. To zaś, biorąc pod uwagę fakt prowadzenia już własnej wytwórni, sprawia, że przy dalszej konsekwencji i zaangażowaniu artysty w tworzenie muzyki, większy sukces Brytyjczyka jest tylko kwestią czasu. Czego należy mu życzyć. Świat potrzebuje pięknej muzyki, budzącej spokój i dającej wytchnienie. Taka właśnie jest „Dreaming In Colour”.

Pod igłą # 3 | Czerwiec 2019

Komendarek – Retrospektywny

10 czerwca będzie miała swoją premierę winylowa składanka Władysława Komendarka, a opublikuje ją francuska wytwórnia AkuphoneCzytaj dalej »

Marek Kamiński – Not Here

Patrzeć w gwiazdy leżąc wśród nich. Czytaj dalej »

Pod igłą: nowości od Golden Baby, Rising Sun, KUF i Skee Maska

Nowy cykl „Pod igłą” to ukłon w stronę czarnych płyt, których popularność odradza się od dłuższego już czasu, choć tak naprawdę ich fenomen trwa nieprzerwanie od kilkudziesięciu lat, kiedy pojawiły się w świecie muzyki. Mają jedyny w swoim rodzaju brzmieniowy urok i fizyczne piękno, co sprawia, że wywołują emocje nieporównywalne do płyt CD czy kaset magnetofonowych, są uwielbiane przez DJ-ów i muzycznych megalomanów, dla których upragnione wydawnictwo na wosku to niemalże świętość. Co do niekończącej się dyskusji o wyższości brzmienia z płyt CD od tego z płyt gramofonowych, nie zamierzam nikogo przekonywać, że jest inaczej, za to przywołam najsłynniejszy chyba cytat na temat winyli, przypisywany Johnowi Peel: „Somebody was trying to tell me that CDs are better than vinyl because they don’t have any surface noise. I said, “Listen, mate, life has surface noise.

W ten oto sposób otwieramy cykl „Pod igłą”, pod którą jako pierwsze trafiają nowe EP-ki Golden Baby, Rising Sun, KUF i Skee Maska, które łączy nie tyle co gatunkowe podobieństwo, ile wysoki poziom. Bez względu na to, w stronę którego tytułu zwrócicie wzrok i uszy powinniście być zadowoleni (albo i zachwyceni)!

Golden Baby – forgotten world 1 & forgotten world 2

DJ Healer aka: Traumprinz / DJ Metatron / Dr Sun / Prime Minister of Doom / Prince Of Denmark powraca z kolejnym aliasem – Golden Baby. Tajemniczy niemiecki producent z Jeny, wcześniej związany przez długi czas z wytwórnią Giegling, na dwóch dwunastocalowych winylach proponuje wybrane utwory ze swoich setów opublikowanych kilka lat temu pod różnymi z wymienionych pseudonimów. Wyborny, sugestywny deep house („AnotherChicagoHooker”, „Can I Ride (Extended Cut)”) z zacięciem w stronę ambientu, a nawet dubów („Ta Reine”). Pozostałe utwory z EP-ek będą zapewne możliwe do namierzenia na YT pod innymi tytułami, po tym jak EP-ki fizycznie pojawią się na rynku (wysyłka: drugi tydzień marca). Muzyczna rozkosz, kolekcjonersko (już) biały kruk, który na specjalnie postawionej przez Healera stronie all possible worlds wyprzedał się w mgnieniu oka. Na pocieszenie na ww. stronie znajdziecie reedycje zeszłorocznych albumów Healera: „Nothing 2 Loose” oraz „Mudshadow Propaganda” wydany jako Prime Minister of Doom. Polecam brać, póki jeszcze są. Wyborny szeroko pojęty deep house i najgłębsze doznania obcowania z nim gwarantowane.

Rising Sun – Realism EP & Realism II

Na ostatnich EP-kach Steffena Laschinskiego aka Rising Sun, podobnie jak u Golden Baby, przeważa deep house z domieszką ambientu, niemniej z zacięciem w stronę breakbetów i brzmień leftfield, co z kolei stanowi łącznik z nagraniami Skee Maska, o którym mowa kilka linijek niżej. Na Realism trafiło sześć nagrań: Miracle, Give Me Love (The Ambientist Remix I), The Park, Rewind, Yours (24 March Mix – Live), First Touch (Scraps Of Poetry 606 Reduce), które niosą house’ową błogość, trochę sampli i nostalgicznych brejków rodem z lat 90. Dodatkowym atutem są remiksy The Ambientista, który zdobył rozgłos kasetowym wydawnictwem 1-10 (na winylu: 1-6) tj. remiks „Give Me Love” I na Realism, a na siedmiocalowej Realism II – „Give Me Love” II (na Realism II obok remiksu Tha Ambientisa jeszcze utwór „Hirosaki”). Obie EP-ki raczej trudno dostępne, choć w Polsce do zdobycia z wyjątkową łatwością: w sklepie internetowym Monoton, którego banner dumnie pręży się pod tym tekstem. Znajdziecie tam jeszcze trzecie wydawnictwo Rising Sun – zeszłoroczne „Poems On Healing A Broken Heart”, które podobnie jak Realism EP i Realism II wypuściła oficyna Reality Used To Be A Friend Of Mine, o skromnym katalogu (raptem 5 pozycji), ale dobranym z wyjątkowym ukłonem w kierunku mieszanki deep house / breakbeat / ambient. Nostalgicznie, urokliwie i niezwykle przyjemnie.

KUF – GGGGG

KUF, założyciel szwedzkiej wytwórni Arsenik Records, wypuścił niedawno ciekawą EP-kę zatytułowaną „GGGGG”, na której znajdziemy cztery utwory, będące przekrojowym spojrzeniem na techno. Są tu zarówno brzmienia charakterystyczne dla namiotowych rejwów („Rave Face”), minimal techno („Krem”) czy deep („Dubber”). Do tego ciekawa wycieczka w stronę eksperymentu – tytułowy „GGGGG”. Przy tej różnorodności KUF zachował spójność, opartą z jednej strony o energetyczne techno, z drugiej o charakterystyczny brzmieniowy chłód oficyny, którą kieruje, a która uparcie w swoich tagach wskazuje ambient, choć jedynego łącznika z ambientem należy w tym przypadku upatrywać co najwyżej w chłodach szwedzkiego klimatu, aniżeli w brzmieniach Arsenikowych wydawnictw. Na tych w roli głównej występuje techno – za każdym razem ciekawe, z ukłonem w stronę minimalu, ale jednocześnie pełne energii. Wyrafinowana EP-ka o niepodważalnym uroku, od której warto rozpocząć eksplorowanie katalogu Arsenik Records.

Skee Mask – 808BB

Jeden z najczęściej wychwalanych ostatnio producentów, Skee Mask, który ową popularność zawdzięcza zeszłorocznej płycie „Compro”, powraca z EP-ką „808BB”, będącą kontynuacją EP-ek z 2017 r. – „2012” i ” ISS002″. Podobnie jak wcześniejsze wydawnictwa Skee Maska również i „808BB” została wydana w wytwórni Ilian Tape prowadzonej przez braci Dario i Marco Zenker. Trzy numery, które trafiły na EP-kę, to w istocie skondensowana próbka bardziej tanecznej strony muzycznego stylu Skee Maska. „Trackheadz” – energetyczna fuzja techno i drum & bass, perkusyjne szaleństwo mogące wywołać ekstazę. W „TH808” Skee Mask nieco zwalnia, a na tle połamanej stylistyki eksponuje długie ambientowe pady, który to schemat znamy doskonale z „Compro”. Podobnie jest w trzecim „800AB”, choć tu więcej miejsca na breaki i błogi idm, w którym naturalnie można odnaleźć ducha Aphexa, choć to porównanie jest już tak zgrane, że przestaje mieć jakikolwiek sens. Tak czy siak, fani jednego i drugiego powinni być zadowoleni, a po wyjściu ze świata etykiet, nawet ucieszeni, bo jak widać na przecięciu tych styli wciąż można tworzyć coś atrakcyjnego. Rekomendacja jak podawać – po prawej stronie etykiety na płycie.

3 Pytania – Soul Service DJ Team [+ KONKURS]

Goście, którzy dbają o to, żeby stare polskie utwory zawsze były „nowe”.

W nowmuzycznym cyklu 3 Pytania pojawiają się dziś niezwykle ciekawi goście. Oto na nasze pytania odpowiadają Burn Reynolds i Papa Zura z kolektywu DJ-skiego Soul Service.

Mówią o nich tak: „SOUL SERVICE to pięciu płytowych szperaczy, których łączy muzyczna pasja – razem działają już od blisko 13-stu lat.
Muzyka funk i soul, brudne brzmienia lat 60/70, mocne, niepokojące rytmy, psychodeliczne gitary i jazzowe dęciaki oraz miłość do winylowej płyty i didżejskiego kunsztu to zarówno hobby jak i sposób życia członków grupy. Są oni autorami siedmiu albumów-kompilacji (LP/CD) z polską muzyką lat 60/70, m.in. serii płytowej “Polish Funk”; przez lata prowadzili muzyczna audycje w Radiu Roxy (aż do zamknięcia stacji) a ze swoimi setami didżejskimi zwiedzili kluby i festiwale w kilkunastu krajach.
Co weekend możecie spotkać ich grających gdzieś z płyt, we własnym stylu, nie zważających na mody, trendy ani ciemną stronę mocy!”

W Soul Service jest ich pięciu: dwóch wspomnianych Dżentelmenów czyli Burn Reynolds i Papa Zura oraz Miściak, Cpt. Sparky i Ojciec Karol. Nie grają elektroniki, za to kochają czarne płyty i jak nazwa wskazuje: soul & funk. Z tychże płyt grają w całej Polsce i nie tylko. Zawsze z radością i luzem. Przed wszystkim jednak robią coś naprawdę bezcennego: dbają, by nie zapomnieć o świetnych polskich nagraniach z lat ’60 i ’70. Głównie wydając kompilacje z polską muzyką z ww. okresu i odświeżając świetne, a nieznane kawałki. To muzyczni i winylowi zapaleńcy, a przy tym naprawdę świetni „Kolesie”. Niedawno wydali płytę „Polskie Kroniki Filmowe 1963-78” zawierającą wybrane przez nich utwory z rożnych wydań Polskiej Kroniki Filmowej. Materiał na ten album został nagrany z oryginalnych taśm Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych. Album wydała wytwórnia GAD Records a okładkę stworzył Dawid Ryski. „Polskie Kroniki Filmowe 1963-78” to łącznik między tym co starsze oraz tym co nowe. I dlatego Nowamuzyka.pl stanęła na ich drodze.

1) Całkiem niedawno wydaliście jako Soul Service płytę „Polskie Kroniki Filmowe 1963-78” – jak wpadliście na pomysł tego projektu i jak wyglądała praca nad nim? Co skłoniło Was do wyboru tych utworów, które trafiły finalnie na płytę?

Burn Reynolds: Pomysł na płytę „urodził się” 2 lata temu. Luźno rozmawialiśmy na ten temat dużo wcześniej. Oglądając „Kroniki filmowe” często wsłuchiwałem się w muzykę, którą wykorzystano do ilustrowania scen. Wiadomo było, że jest tam dużo ciekawej muzyki. Zura zainteresował tematem Michała Wilczyńskiego z GAD Records i ruszyliśmy. Zaczęło się od oglądania „Kronik” pod kątem muzyki. Stworzyliśmy listę, wysłaliśmy Michałowi. Po wielu miesiącach dostaliśmy już konkretne nagrania. Oczywiście było ich mniej niż naszych tropów, bo nie do wszystkich utworów dało się kupić prawa. Został nam już najmilszy moment przygotowywania płyty czyli słuchanie, selekcja i układanie tego w sensowną całość.

Papa Zura: Dokładnie, po wydaniu 7 kompilacji z archiwalną polską muzyką szukaliśmy pomysłu na kolejne wydawnictwo i zależało nam na znalezieniu tematu, który byłby totalnie niewyeksploatowany. Polska Kronika Filmowa to właśnie od strony audio taki temat. W tle często propagandowych filmów i pod głosem lektora znajduje się sporo fragmentów świetnej muzyki, a duża część z niej nigdy nie ujrzała światła dziennego w całości i jako samodzielne utwory. Z kolei sama selekcja utworów to wypadkowa wielu czynników, np. dostępności, możliwości zdobycia praw, namierzenia co to za utwór i kim był autor ale przede wszystkim naszych gustów i ułożenia ich tak, by całość brzmiała jak najlepiej.

2) Poza Kronikami, czego ostatnio słuchacie?

Burn Reynolds: Bardzo podoba mi się płyta Alessandro Alessandroni „Ritmo Dell’Industria No2” i często do niej wracam. Oryginalnie wyszła 1969 roku, ale ja kupiłem reedycję dla Sonor Music Editions z zeszłego roku. Wspaniała płyta i świetne, dobrze brzmiące wydanie. Poza tym przez długi czas z mojego gramofonu nie schodziła płyta Doug Hream Blunt. Nagrania pochodzą z pierwszej połowy lat 80, ale oficjalnie wyszły za sprawa Luaka Bop dopiero w 2015 roku. Cześć nagrań brzmi jak demo, ale ma to swój urok. Z kolei ostatnio pojawiło się wznowienie albumy „Strictly From Hunger” grupy Hunger. To z kolei za sprawą Now Again Records. Kilkanaście lat temu usłyszałem jeden numer z tej płyty (był użyty w miksie) i kompletnie oszalałem. Wiele lat nie wiedziałem czyj jest ten utwór. Jak już to odkryłem to okazało się, że płyta jest niestety bardzo rzadka i droga. Ale od kilku tygodni jest dostępna reedycja i to jest bardzo dobra wiadomość.

Papa Zura: Przyznam szczerze, że słucham muzyki z prawie każdego gatunku, a ostatnio to całkiem niewiele „soulserwisowych” klimatów. Z ostatnich miesięcy na pewno byłoby
Howie B. / Craig Richards / Shaun Ryder – Old Boys: Poza tym: Colored Music, Joe Meek, Quakers, Oren Ambarchi, R Vincenzo i Misha Panfilov Sound Combo

3) Jakie wydarzenie muzyczne polecacie niebawem i dlaczego? I oczywiście co ciekawego planujecie jako Soul Service na najbliższy czas?

Papa Zura: W najbliższą sobotę 24 marca polecamy pojawić się w warszawskim klubie Spatif gdzie P.Unity wykona na żywo i we własnych aranżacjach utwory z Kronik Filmowych. Będziemy prezentować płytę, która niebawem ukaże się w wersji winylowej. Dodatkowo będzie można zobaczyć wizualizacje oparte na fragmentach Kronik no i oczywiście potem after party z udziałem naszego kolektywu 🙂 Szczerze to już nie możemy się doczekać tego wieczoru, bo ta muzyka po raz pierwszy zostanie odegrana na żywo i to przez grupę, która słynie z doskonałych i energetycznych koncertów! Zapraszamy!

Burn Reynolds: Poza tym wieczorem promującym Kroniki w najbliższym czasie mamy plan po prostu spotkać się w „cztery oczy” i porozmawiać o dalszych ruchach. Póki co, brak konkretów 🙂

Pod tym linkiem znajdziecie odsłuch albumu „Polskie Kroniki Filmowe 1963-78”. Z kolei szczegóły sobotniego koncertu „P.Unity gra Kroniki Filmowe • Soul Service #10” znajdziecie na Facebooku (wydarzenie).

KONKURS: Mamy dla Was dwa pojedyncze zaproszenia na sobotni (24.03.) koncert w warszawskim Spatifie, w ramach którego P.Unity zagra materiał zebrany przez Soul Service na albumie „Polskie Kroniki Filmowe 1963-78”. Wystarczy napisać maila na adres: aniapietrzak@nowamuzyka.pl Kto pierwszy, ten lepszy! PS: Warto!

Astigmatic Records wydaje na winylu EP-kę „Trip To Warsaw” Surly’ego!

Wytwórnia Astigmatic Records we współpracy z Polish Juke zdecydowała się wypuścić na winylu EP-kę „Trip To Warsaw” Surly’ego, nowozelandzkiego producenta i członka kalifornijskiego crew Juke Bounce Werk. Premiera preorderu miała miejsce wczoraj, 5 lutego. Fizycznie winyl będzie dostępny od 25 lutego 2018 r. „Trip To Warsaw” to świetny album i bardzo cieszy, że Polish Juke i Astigmatic zdecydowali się wydać ją na winylu. Wersja winylowa będzie nadto bogatsza o dodatkowy utwór pt. „Whispers Through The Wall”, którego nie znajdziecie na wersji cyfrowej.

Album Surly’ego opisywałam dla Was na Nowamuzyka.pl na początku czerwca 2017 r., wkrótce po jego wydaniu. Recenzję znajdziecie w dwóch wersjach językowych: wersja polskojęzyczna oraz wersja angielskojęzyczna. Przy okazji wydania EP-ki Surly gościł też w nowomuzycznym cyklu 3 Pytania.

EP-ka „Trip To Warsaw” jest wyrazem fuzji chicagowskiego footworku i zainteresowania Surly’ego polskim jazzem oraz swoistym hołdem dla olbrzymich osiągnięć polskich artystów w tym gatunku i ich wyraźnej obecności w jego światowej historii. Nie ma tu przesady. Wydawnictwa Krzysztofa Komedy, Zbigniewa Namysłowskiego, Tomasza Stańko czy Michała Urbaniaka, mimo że publikowane w czasach PRL, odbijały się szerokim echem na wolnym Zachodzie, zbierając tam kapitalne recenzje. Oczywiście podaję tu największe nazwiska polskiej sceny jazzowej zaczynając od Pana Krzysztofa Komedy, od którego wytwórnia Astigmatic zaczerpnęła swoją nazwę. To rzecz jasna za sprawą kultowej płyty „Astigmatic” tego artysty, która ukazała się ponad pięćdziesiąt lat temu, w grudniu 1965 r.!

Jest jeszcze drugi powód dla którego Surly, mimo że na co dzień zajmuje się głównie footworkiem, zajął się polskim jazzem. Ojciec artysty, Tom Ludvigson jest znanym nowozelandzkim jazzmanem, który grywał z Krzysztofem Ścierańskim z legendarnej polskiej grupy Laboratorium. Ojciec Surly’ego jest także projektantem grafiki okładki albumu.

Album w preorderze możecie kupić za pośrednictwem Bandcamp, Asfaltshop oraz Sideone. Radzę się pospieszyć, na rynek trafi tylko 500 kopii albumu w wersji winylowej!

Bitamina – Plac Zabaw

Trio Bitamina zabawia się w intrygujący sposób z hip-hopem!   Czytaj dalej »

Gonçalo F Cardoso & Ruben Pater – A Study into 21st Century Drone Acoustics

Co wiecie na temat dronów? I wcale nie mam tu na myśli gatunku drone music.  Czytaj dalej »

Desmon Brasilis 1

Brazylijscy producenci i didżeje wzięli na warsztat nagraniach awangardowych artystów ze swego kraju. Materiał ukazał się na pięknym winylu. Prezentujemy zdjęcia z procesu powstawania tego wyjątkowego albumu. Czytaj dalej »

Johny Kafta Anti Vegetarian Orchestra

Skusicie się na libańskiego kebaba w wersji awangardowej? Oczywiście bez dodatku sztucznych barwników! Czytaj dalej »

Romperayo – Romperayo

Psychodeliczna cumbia w wykonaniu Kolumbijczyków w niebywały sposób zmienia obraz muzyki tradycyjnej tego kraju. Czytaj dalej »

Benjamin Finger

Właśnie ukazał się nowy krążek Benjamina Fingera, lecz tym razem nakładem brytyjskiej Blue Tapes and X-Ray Records. Czytaj dalej »

Roger Döring & Konrad Korabiewski – Komplex

Dobrze sprawdzone patenty, czyli połączenie instrumentów akustycznych i elektroniki, ale efekt niecodzienny. Czytaj dalej »

Matthew Philip Hopkins – Nocturnes

Złożone masy dźwiękowe to tylko jedna z cech twórczości Matthew Philipa Hopkinsa.   Czytaj dalej »

Malayeen – S/T

Jesteście zainteresowani libańską sceną eksperymentalną? Jeśli tak, to koniecznie sięgnijcie po materiał grupy Malayeen. Czytaj dalej »