Wpisz i kliknij enter

Fuse Box City – Shipwreckers

Londyński płomień

Gupa Fuse Box City powstała w 2019 roku z inicjatywy Sama Ayresa, Jema Doultona, Matta Kelly’ego, Rachel Kenedy i Kevina Toublanta. Muzycy przyznają, że nie zastanawiali się długo nad wyborem producenta, z którym chcieliby pracować. Do współpracy zaprosili Eddiego Stevensa (m.in. związanego z Róisín Murphy), a ten pomógł im przejść przez cały proces rejestrowania materiału na ich debiutancki album Shipwreckers. Jakie są tego efekty? Myślę, że bardzo zadowalające i w wielu miejscach pozytywnie zaskakujące.

Fuse Box City brzmią bardzo świeżo (świetna robota producenta!), a także dopisują osobisty komentarz do zastanej rzeczywistości. Wyrażają to w swoich tekstach piosenek – wyśpiewanych przez bardzo uzdolnioną Rachel Kenedy, która w jednej z kompozycji nie szczędzi gorzkich słów – polewając je dodatkowo sarkazmem, na temat stanu w jakim się znajdujemy. Wokalistka m.in. pyta: czym jest szczęście i czy naprawdę chodzi tylko o wzrost gospodarczy?

Od strony muzycznej ich nagrania uciekają spod stempla z wyrytym napisem „oczywistość”, co wyraźnie słychać od pierwszych sekund psychodeliczno-eksperymentalnego Shine On – budzącego skojarzenia z twórczością Aksak Maboul czy Stereolab, ale nie tylko w tym jednym fragmencie. If You Knew jeszcze trudniej zaszufladkować, ale gdybym już musiał wskazać skąd mogły pochodzić inspiracje, to zbliżyłbym się do Blur z końca lat 90., może przykucnąłbym obok solowych dokonań Damona Albarna albo skierował uwagę na spiritual jazz reprezentowany przez artystów z chicagowskiej International Anthem. Hipnotyczna ballada Pub Licker zachęca do zamknięcia oczu i uwolnienia rozmarzonego strumienia myśli. Fani grupy Low będą zachwyceni.


Crossing Swords ma coś z post-jazzowego patrzenia w przyszłości. Kłania się tu szwajcarska scena eksperymentalna, wystarczy wymienić Kaos Protokoll, Me&Mobi, Ikarus czy JPTR. Na tym nie koniec. Fuse Box City serwują jeszcze najdłuższe nagranie Bendy One – obdarzone chyba największą porcją elektronicznych eksperymentów z domieszką deep techno i industrialu, które dodatkowo wspomaga krautrockowa motoryka. Trudnoklasyfikowalny trans, choć momentami przywodzący na myśl muzykę francuskiego zespołu Aquaserge.

Liczę, że Shipwreckers nie będzie ich pierwszym i zarazem ostatnim wydawnictwem. Buzuje w nich naprawdę ogromny potencjał. Dopiero się rozkręcają, ale mają już pomysł na brzmienie i formę. Shipwreckers ma dziś swoją oficjalną premierę, więc czas rozpocząć weekend i polecam w towarzystwie muzyki Brytyjczyków.

Weeping Prophet Records | lipiec 2020

 







Jest nas 13 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy