Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…

Lech Nienartowicz – Wrażenia i Mechanizmy
Jarek Szczęsny:

Pierwsze wrażenie.

The Future Eve feat. Robert Wyatt – KiTsuNe / Brian The Fox
Łukasz Komła:

Na łączach z Robertem Wyattem.

Rites of Fall – Towards the Blackest Skies
Jarek Szczęsny:

Im dalej w las, tym ciemniej.

Hula – Voice
Paweł Gzyl:

Łabędzi śpiew mistrzów industrialnego funku.

Christian Scott aTunde Adjuah – Ancestral Recall
Jarek Szczęsny:

Raróg zwyczajny.



Andy Stott

Instytut Festival 2019 Music & Art / 21-22 czerwca / Garnizon Modlin

Za niecałe 4 tygodnie startuje Instytut Festival 2019 Music & Art!

Czytaj dalej »

Ryuichi Sakamoto – Async-Remodels

Pomnik ze śmiercią w tle. Czytaj dalej »

Festiwal Przemiany w warszawskim Centrum Nauki Kopernik

W dniach 14 września – 17 września w Warszawie odbywa się Festiwal Przemiany organizowany przez Centrum Nauki Kopernik. Festiwal to niezwykle ciekawe wydarzenie jako że łączy kilka form artystycznego przekazu, a w jego ramach prowadzone są także spotkania, dyskusje i warsztaty. Jak mówią organizatorzy:

„Przemiany są festiwalem zawierającym krytyczną refleksję o zmianach wokół nas. Interesuje nas szeroko rozumiany rozwój oraz zmiana, jaką wywołuje. Cechą festiwalu jest jego interdyscyplinarność, czyli spojrzenie na dany problem z różnych perspektyw. Festiwal ma na celu konfrontację różnych idei i punktów widzenia, a napięcie które się z tego rodzi, jest źródłem zaangażowania i generowania nowych idei u odbiorców.”

W tym roku Festiwal przemiany odbywa się pod hasłem: „Czyj jest ten Kosmos?”

W ramach tegorocznej edycji polecam Wam w szczególności dwa wydarzenia: piątkowy koncert Przemiany Live! na którym wystąpią niesamowity Andy Stott (UK), którego płyta „Too Many Voices” jest uznawana za jedną z najlepszych elektronicznych płyt ubiegłego roku, a także Demdike Stare (UK), HMOT (RU), Astma (PL) i FOQL (PL) oraz audiowizualny performance zespołu Stefana Wesołowskiego i VJa Roberta Bęzy, który odbędzie się w Planetarium w niedzielę. Koncert S.Wesołowskiego i R.Bęzy zatytułowany jest „Marsjański pył”. Niedzielny koncert polecam Wam szczególnie. Stefan Wesołowski to niewątpliwie jeden z najbardziej utalentowanych i poruszających polskich twórców muzyki eksperymentalnej, zaś jego płyta pt. „Rite Of The End”, której recenzję autorstwa Pauliny Miedzińskiej możecie przeczytać na stronie NM, to bez dwóch zdań najpiękniejsza polska płyta 2017 r.

Szczegóły na temat wydarzenia znajdziecie na stronie głównej Festiwalu:

Oficjalna strona Festiwalu Przemiany »

Serdecznie zapraszam!

Andy Stott – Too Many Voices

O jeden eksperyment za daleko? Czytaj dalej »

Andy Stott i Kanding Ray na Weekenderze

Znamy ostateczny skład warszawskiego festiwalu Red Bulla. Zapowiada się niezwykle ekscytujący majowy weekend! Czytaj dalej »

Andy Stott – Faith In Strangers

Absolutny mistrz dekonstrukcji i nonszalancki inżynier dźwięku przedstawia swój kolejny album.

Czytaj dalej »

Płyta roku 2012 według czytelników Nowamuzyka.pl

Już po raz ósmy wybieraliście swój album roku. Dziś prezentujemy wyniki głosowania – miejsce pierwsze to precedens w dotychczasowej historii plebiscytu. Sprawdźcie sami! Czytaj dalej »

Andy Stott – Luxury Problems

Nowa elektronika jest wyjątkową odmianą muzyki popularnej – bo od zarania swego istnienia wygenerowała niespotykaną gdzie indziej ilość gatunków. Pomijając krótki okres, w którym house i techno pozostawały czystą sztuką użytkową, już od początku lat 90. w obu nurtach pojawiły się silne tendencje eksperymentalne. To dlatego tak szybko brzmienia te zostały wyjęte poza klubowy kontekst – dając impuls do licznych poszukiwań dźwiękowych o awangardowym charakterze.

Po dwóch dekadach rozwoju nowej elektroniki dochodzimy chyba do granic możliwości poszerzania się jej granic. Nic więc dziwnego, że powoli zaczyna następować proces odwrotny – artyści zaczynają przetwarzać istniejące już wcześniej pomysły, poddając je mniej lub bardziej radykalnej deformacji. Jednym z bardziej znanych twórców techno, który odważył się na takie posunięcie był Andy Stott na dwóch wydanych w minionym roku płytach – „Passed Me By” i „We Stay Together”.

Oba krążki spotkały się z entuzjazmem krytyki i fanów – choć zawarta na nich muzyka daleka była od przyjaznych dla ucha brzmień. „Zdezolowany house” – bo tak trzeba chyba tłumaczyć termin „knackered house” przyklejony nagraniom brytyjskiego twórcy miał swe niewątpliwe źródła w śmiałych eksperymentach z redukowaniem dźwięku typowych dla Actressa, które z kolei sięgały swymi korzeniami bezceremonialnych dekonstrukcji klubowych rytmów podejmowanych niegdyś choćby przez Thomasa Brinkmanna. Stott nadał jednak swym produkcjom mocno dubowy sznyt – co wpisało się idealnie w modę na wszelkie formy bass music.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/468481-01.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=468481-01″ allowscriptaccess=”always”]

Nowy album angielskiego producenta stanowi logiczną kontynuację preparacji z ubiegłorocznych krążków. Naczelną ideą ośmiu znajdujących się na nim kompozycji jest również deformacja. Stott najczęściej spowalnia znane z techno czy house`u struktury rytmiczne – otrzymując hipnotyczne bity o wprost halucynogennej sile („Expecting”). Przeważnie uzupełnia je mocnymi liniami basu o rave`owej proweniencji – oczywiście wykręcając je na lewą stronę („Lost And Found”). Jedyną nowinką jest w tym kontekście przywołanie rebelianckiej bombardierki spod znaku wczesnego jungle`u – ale też przepuszczonej przez zmultiplikowany filtr dubowy („Up The Box”).

Nie brakuje również na „Luxury Problems” dronowych wyziewów – splatanych ze strumieni skorodowanego szumu („Numb”). W kilku momentach Stott skłania się wręcz ku industrialnym hałasom, traktując je jednak jedynie jako kontrapunkt do bardziej rytmicznych części kompozycji („Hatch The Plan”). Na podobnej zasadzie funkcjonują tu glitchowe efekty – tworząc zawiesiste introdukcje („Sleepless”). Największym zaskoczeniem są pojawiające się niczym deus ex machina krótkie sample rodem z muzyki disco, wszczepione jak obce ciało w linearną strukturę nagrania („Luxury Problems”).

Stott wie jednak, że dociśnięcie pedału do dechy w kwestii deformacji dźwięku mogłoby prowadzić do kompletnego chaosu. Dlatego sięga po zupełnie nieznany jego ubiegłorocznym dokonaniom element – kobiece wokalizy. Śpiewa jego dawna nauczycielka muzyki – Alison Skidmore. I choć jej głos jest oczywiście poddawany licznym preparacjom, wnosi zupełnie świeży powiew do dusznej muzyki brytyjskiego twórcy. Dzięki temu nagrania z albumu wykraczają poza znaną z „We Stay Together” i „Passed Me By” ideę dźwiękowej deformacji. W efekcie zaczyna się odwrotny proces – kreacji –  najsilniej objawiając się w tytułowym „Luxury Problems”, przypominającym wręcz… trip-hopową piosenkę.

Dzięki udziałowi Alison Skidmore nowa muzyka Andy`ego Stotta jest bardziej uczłowieczona. Głos wokalistki dodał jej nie tylko zbawienny element melodii, ale i wpłynął na przejrzystość konstrukcji poszczególnych kompozycji. A to wyszło tylko na dobre twórczości angielskiego producenta.

Modern Love 2012

www.modern-love.co.uk

www.facebook.com/ModernLovelabel

www.facebook.com/pages/Andy-Stott

Płyta roku 2011 według czytelników Nowamuzyka.pl


Przyszedł czas na ogłoszenie wyników naszego corocznego plebiscytu na płytę roku według czytelników Nowamuzyka.pl! To już siódma edycja zestawienia. Publikujemy też listę wszystkich wskazywanych przez Was krążków. Czytaj dalej »

Podsumowanie 2011 – Maciek Kaczmarski

Alfabetyczna lista 20 okazów z obu stron barykady dzielącej zachwyt od rozczarowania. Czytaj dalej »

Andy Stott – Passed Me By / We Stay Together

Od kilku lat zdarza mi się narzekać na dub techno jako konwencję, która zabrnęła w ślepą uliczkę. Ostatnim albumem z tej rozległej odmiany elektroniki, jaki zrobił na mnie wrażenie, był „The Coldest Season” DeepChord presents Echospace z 2007 roku. Był to jednak, jak się wydawało, łabędzi śpiew spuścizny po Basic Channel i pochodnych. Kolejne tytuły kojarzone z berlińsko-jamajską estetyką i wydawane przez rozmaitych twórców i odtwórców pogrążały gatunek w schemacie nużącej repetytywności.

Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, w kończącym się właśnie roku dub techno znów powróciło do łask. Stało się to za sprawą Andy’ego Stotta, brytyjskiego producenta do tej pory niewyróżniającego się z licznych zastępów europejskich elektroników. Tymczasem za sprawą dwóch niewiele ponad półgodzinnych płyt (wydanych także w formie jednego albumu) – „Passed Me By” i „We Stay Together” – Stott dołączył do panteonu artystów kreatywnych, poszukujących i po prostu wielkich.

Pomimo wyraźnych nawiązań do dub techno, muzyka Brytyjczyka nie poddaje się klarownej klasyfikacji. Słychać w niej bowiem nie tylko wielość inspiracji, ale i autorski pomysł, podpisany własnym, oryginalnym charakterem pisma. Szkieletem, na którym opiera się konstrukcja kompozycji Stotta, jest wszechpotężny bas. Tak głębokich linii basowych nie słyszeliśmy bodaj od czasów świetności Jana Jelinka i Rhythm & Sound. Tkankę okalającą nisko pulsujące rejestry stanowi mieszanina dusznego dubu, gęstego ambientu, plemiennej rytmiki i minimalistycznej sampleriady czerpiącej, podobnie jak w przypadku Buriala, z ubiegłowiecznej popkultury.

Wykreowana w ten sposób atmosfera narkotycznej mary powoduje przejście całej armii mrówek po plecach. Jest to bowiem muzyka odczuwana całą fizycznością, więcej – wywołująca reakcje psychosomatyczne. Gęste jak smoła i równie rozciągliwe „slo-mo techno”, zwolnione do około 105 bpm, miażdży swoją intensywnością, klimatem i wizjonerstwem. Wybitnie czarna muzyka.

Modern Love | 2011