Akito – Gone Again
Paweł Gzyl:

Tak się bawią w Londynie.

Waajeed – From The Dirt
Paweł Gzyl:

Cała tradycja „czarnej” muzyki w formie klubowych killerów.

Ian William Craig – Thresholder
Jarek Szczęsny:

Grobowa ekspansywność.

System – Plus
Paweł Gzyl:

Duńscy weterani ambientu plus Nils Frahm.

Igor Boxx – Kabaret
Jarek Szczęsny:

Słuchanie do namysłu.

Objekt – Cocoon Crush
Paweł Gzyl:

Egzotyczny kolaż mikrodźwięków.

Julia Holter – Aviary
Jarek Szczęsny:

Uzasadniona epickość.

Shlømo – Mercurial Skin
Paweł Gzyl:

Elektroniczna retromania.

SHXCXCHCXSH – OUFOUFOF
Paweł Gzyl:

Rytmiczne wariacje.

Jessica Moss – Entanglement
Jarek Szczęsny:

Swoją drogą.

Book Of Air – Se (in) de bos
Łukasz Komła:

Ambient na osiemnastu muzyków!

Kittin – Cosmos
Paweł Gzyl:

Kittin ciągle ta sama, choć już bez „Miss”.

Remek Hanaj – Wysiadywanie góry
Jarek Szczęsny:

Strefa słyszenia.

Jan Wagner – Nummern
Łukasz Komła:

To nie numerologia, to czyste emocje!



Archive for Listopad, 2018

Sid Le Rock – Tout Va Bien


Kanadyjski producent Sheldon Thomson dał się poznać w minionej dekadzie z produkcji firmowanych różnymi pseudonimami. Pod szyldem Pan/Tone wyspecjalizował się w minimalowym tech-house`ie, jako Gringo Grinder próbował łączyć techno z nową falą, a pod nazwą Sid Le Rock machnął dla hamburskiego Ladomatu dwa albumy wpompowujące rockową energię w klubową elektronikę. Zawieszenie działalności niemieckiej wytwórni sprawiło, że Thomson przez cztery lata szukał nowej tłoczni, która pozwoliłaby mu opublikować nowy materiał zrealizowany pod tym ostatnim z szyldów. W końcu trafił na Marco Haasa – i to właśnie jego Shitkatapult firmuje trzeci album Sida Le Rocka – „Tout Va Bien”.

Mimo, iż płyta ukazuje się pod tym konkretnym pseudonimem kanadyjskiego producenta, łączy wszystkie jego muzyczne fascynacje, wcześniej ujawniane w innych projektach.

Wspomnieniem wcześniejszych dokonań dla Ladomatu są tu dwa nagrania utrzymane w energetycznym metrum techno-rocka. „Pow Wow” to dowcipny hołd dla The Birthday Party, rozpięty między mocnymi partiami ciężkich bębnów i dudniącym pochodem basu, a jazgotliwie skrzeczącymi klawiszami imitującymi zgrzytliwe partie post-punkowych gitar. W „Slainte Mhor” dzieje się podobnie: przesterowaną partię basu oplata wijący się loop o świdrującym brzmieniu, a nad tym wszystkim góruje jadowity wokal przepuszczony przez deformujące go komputerowe efekty.

Równie ciekawie wypadają utwory wpisane w formułę nowofalowego electro. „Swollen Member” to jakby współczesna wersja „Silver Machine” z repertuaru Hawkwind. Mechaniczny rytm niesie tu kosmiczne pasaże syntezatorów przywołując na myśl wspomnienie co bardziej przebojowych nagrań dawnych mistrzów space rocka. W stronę gotyckich dokonań Alien Sex Fiend zwraca się Thompson w chmurnym „Still Life”. W nagraniu tym nerwowe drgania post-punkowego basu mijają się ze wibrującymi dźwiękami klawiszy i grobowym wokalem, tworząc klimat idealnie pasujący do imprez w londyńskim klubie Batcave sprzed ponad ćwierć wieku.

Echa surowych nagrań Bauhaus słychać z kolei w „Walk Alone”. Choć kompozycja pulsuje motorycznym rytmem electro, jej niepokojący klimat tworzy głęboki śpiew podszyty studyjnymi pogłosami i szarpane tony syntezatora imitującego akustyczną gitarę. Ten segment nagrań kończy finałowy „Made For You” – nostalgiczny synth-pop, którego nie powstydziłby się sam Fad Gadget.

A potem kanadyjski producent dokonuje gibkiego skoku w czasie i sięga po… nowoczesny minimal. „La Guidoune”, „Incliner” i „Durch Dick Und Duenn” to oszczędne techno oplecione perkusyjnymi efektami, skoncentrowane na transowo powtarzanych loopach i podszyte zimnymi pasażami laboratoryjnych klawiszy. Jedynym elementem łączącym te utwory z tymi opisywanymi wcześniej jest głęboki smutek – tym razem ukryty pomiędzy tanecznymi bitami i grzechoczącymi syntezatorami.

Pierwszy segment płyty robi znacznie lepsze wrażenie – Thompson potrafi z dużym wyczuciem stylu reanimować ejstisowe brzmienia, wpompowując w ich krwiobieg świeżą krew wyssaną z nowoczesnego electro i techno. I chyba na tym powinien poprzestać – odkładając minimalowe wycieczki na płyty firmowane szyldem Pan/Tone. Odbyłoby się to tylko z pożytkiem dla „Tout Va Bien”.

www.shitkatapult.com

www.sidlerock.com

www.myspace.com/shitkatapult
Shitkatapult 2010

Encyklopedia Elektroniki schodzi z anteny

Po 35 wydaniach, audycja prezentująca selekcję muzyki elektronicznej, kończy swoją działalność. W związku z radykalnymi zmianami w ramówce rozgłośni Szczecin.FM, „Encyklopedia Elektroniki” (i szereg innych audycji wieczornych) została zdjęta z anteny. Oficjalnie mówi się tylko o zmianach na okres wakacyjny, jednak nieoficjalne kanały sugerują, że jest to zmiana trwała i podyktowana „nowym profilem” stacji, ukierunkowanym na bardziej przystępne formy brzmieniowe.

Na blogu „Encyklopedii Elektroniki” prowadzący audycję podziękował słuchaczom za wsparcie i wytrwałość, bez których audycja nie zaistniałaby.

* Radio: 94.4 FM (Szczecin i okolice)
* Internet: Szczecin.FM
* Blog: http://szczecin.fm/Audycja
* Facebook: http://www.facebook.com/encyklopedia.elektroniki

The Qemists kręcą w Polsce

Najnowszy klip drumnbassowego tria z Ninja Tune został zrealizowany w Polsce, z udziałem naszej rodaczki, Oli Krzemienieckiej, szesnastoletniej mistrzyni taekwon-do! Grupa szykuje się do wydania drugiego krążka – Spirit In The System, utrzymanego w duchu dnb, jednocześnie swobodnie łącząc go z dubstepem, dancehallem a nawet rockiem. Data premiery to 16 sierpnia, a album zwiastuje wspomniany utwór, a właściwie teledysk – Hurt Less.

Okazja, aby sprawdzić w jakiej są formie nadarza się podczas tegorocznej edycji festiwalu Audioriver.

Prezentujemy krótki minimix albumu:

The Qemists – Spirit In The System Album Mini-mix by Ninja Tune

Festiwal Tauron Nowa Muzyka – imprezy towarzyszące

Warsztaty fotograficzne, pokazy, wykłady oraz możliwość nakręcenia własnego teledysku – to tylko niektóre z atrakcji, jakie przygotowali organizatorzy katowickiego festiwalu. Sprawdźcie szczegóły!

Zobacz serwis specjalny – Tauron Festiwal Nowa Muzyka

AUTOFIRE

W ramach Festiwalu Tauron Nowa Muzyka w Galerii+ Ronda Sztuki w Katowicach 15 sierpnia odbędzie się wernisaż wystawy uznanych fotografów z agencji SHOOTME photographers & production. Tomek Albin, Paweł Fabjański oraz Jacek Kołodziejski przedstawią swoje autorskie prace pod wspólnym tytułem AUTOFIRE. Trzy zupełnie różne projekty, których wspólnym mianownikiem są pytania o tożsamość. Każdy z fotografów pokaże swoją własną opowieść, a jednocześnie te historie zebrane obok siebie stworzą kolejną. Bohaterem czwartej narracji będzie ktoś, kto ma około 30 lat i przygląda się swojemu życiu: temu, co było, temu, co jest teraz i temu, co może się jeszcze zdarzyć. Prezentację wystawy zamkną warsztaty prowadzone przez artystów w czasie kolejnych trzech dni trwania festiwalu. Fotografowie ponownie podzielą się swoimi doświadczeniami i wiedzą, przybliżając tajniki swojej pracy przy projektach artystycznych i komercyjnych.
Trzech fotografów na co dzień związanych z agencją SHOOTME w ramach odskoku od komercyjnej pracy przygotowało realizacje nie tylko prywatne, ale i bardzo osobiste.

Dla każdego z nich tytułowy AUTO FIRE ma inne znaczenie. W umownie pojętym „przededniu trzydziestych urodzin“ postanowili poszukać odpowiedzi na pytania: skąd pochodzę? Kim jestem? Kim mogę jeszcze być?

Ich indywidualne projekty odnoszą się do różnych fragmentów czasu. Tomek Albin powraca do dzieciństwa. Odwiedza miejsca, w których wychował się i szukając autobiograficznej ciągłości odkrywa między innymi, że „tam“ jest już obcy. W jego przypadku AUTO FIRE oznacza impuls, punkt wyjścia do dalszej drogi.

Paweł Fabjański przygląda się i komentuje swoje życie tu i teraz. Co go bawi? Co go męczy? Bezbłędnie wychwytuje kilka absurdów, do których w większości jesteśmy tak przyzwyczajeni, że uznajemy je za normę.

Z kolei Jacek Kołodziejski wybiega w przyszłość. AUTO FIRE to jego motywacje i ambicje. Co istotne (i trudne) określa je nie w oparciu o własne marzenia, wyobrażenia, ale na podstawie autotematycznych rozmów z innymi osobami. Przeglądając się w spojrzeniach znajomych i przyjaciół, tworzy hipotetyczny obraz siebie.

Trzy zupełnie różne projekty, których wspólnym mianownikiem są pytania o tożsamość. Każdy z fotografów pokazuje swoją własną opowieść, a jednocześnie te historie zebrane obok siebie stworzą kolejną. Bohaterem czwartej narracji jest ktoś, kto ma około 30 lat i przygląda się swojemu życiu: temu, co było, temu, co jest teraz i temu, co może się jeszcze zdarzyć.

CLIP ON Festiwal

Nakręć teledysk dla Jaga Jazzist, Bonobo, King Midas Sound etc… dajemy Ci na to szansę! Pokaż nam miejsce gdzie muzyka w połaczeniu z obrazem staje się sztuką. W ramach V edycji Festwialu Taurno Nowa muzyka odbędzie się również „Clip On Festiwal”. Co może powstać z połączenia czystych, nowych brzmień z pasją i kreatywnością artystów filmowych? Na to pytanie będziemy mogli odpowiedzieć podczas tegorocznej edycji festiwalu Tauron Nowa Muzyka.

Po raz pierwszy zapraszamy na niezwykłe wydarzenie – festiwal teledysków „Clip On Festival”. Do konkursu zapraszamy wszystkich, którzy z teledysku czynią sztukę, dla których teledysk to szczególna forma wyrazu. Spośród nadesłanych prac, będących „próbką” talentu, wybrane zostanie ok. 10 – 15 najbardziej interesujących. Ich twórcy zaproszeni zostaną do współpracy z muzykami występującym w tym roku na TNM. Wynikiem tego spotkania będzie powstanie niepowtarzalnego połaczenia wizji z dźwiękiem, które przedstawione zostanie m.in. podczas koncertów na terenie Kopalni Katowice.

Powstałe wideoklipy ocenione zostaną przez jury, a reżyser najlepszego z nich zostanie pierwszym laureatem CLIP ON Festiwal.

SWAM

Event edukacyjny Instytutu SWAM – Polskiego Instytutu Edukacji Audio: dwugodzinny pokaz miksu muzyki elektronicznej, prezentacja środowiska max for live, wykład o metodach pracy z kompresorem. Całość przewidziana jest na około 6 godzin. Wykładowcy: Marek Walaszek (miks), Paweł Cyrta (max for live), Paweł Przezwański (kompresja) swoimi kwalifikacjami i wykształceniem obejmują bardzo szeroką paletę tematów – od reżyserii dźwięku, poprzez kompozycję i aranżcję, po muzyczną technologię. Wszyscy wykładowcy prowadzą zajęcia w Polskim Instytucie Edukacji Audio. Strona Instytutu: www.swam.com.pl.

Bilety:
www.ticketpro.pl
www.ticketportal.pl

Więcej informacji na: www.festiwalnowamuzyka.pl

Już w ten weekend – Warsaw Summer Jazz Days

Mimo że w pierwszym weekendzie lipca króluje Opener, miłośnicy nowych brzmień na pewno znajdą coś dla siebie wśród wykonawców zaproszonych na WSJD. Zwłaszcza że wśród nich jest Portico Quartet i czołówka polskich elektroników! Przez cztery dni warszawską Salą Kongresową zawładnie jazz, prezentowany w różnych odcieniach – prawdziwy przekrój współczesnych trendów – od Pata Methenyego, Kurta Ellinga po Portico Quartet – zespół, który po wydaniu rewelacyjnych albumów (Isla, Knee-Deep in the North Sea) okrzyknięto następcami The Cinematic Orchestra – i niestrudzonych interpretatorów rodzimego jazzowego dziedzictwa, czyli Pink Freud.

W ramach festiwalu, w nocy z 3 na 4 lipca, w Centralym Basenie Artystycznym (pierwotnie miał być to Park Rydza-Śmigłego) odbędzie się Ambient Night – 10 dB. Autorzy zaproszonych projektów odwołują się do źródeł takich jak muzyka etniczna, elektronika czy muzyka elektroakustyczna. Jednak wspólnym mianownikiem dla wszystkich projektów jest relaksacja, plastyczne operowanie brzmieniem i wyobraźnią. Podczas Ambient Night wystąpią najlepsi wykonawcy gatunku ambient rekomendowani przez Warsaw Electronic Festival: Pleq, Bionulor, Nmls, Krzysztof Orluk, Kim_Nasung (KR39). Wstęp wolny.

Image and video hosting by TinyPic

Szczegółowy plan festiwalu i ceny biletów:

1 lipca – Sala Kongresowa, godz. 19:00
PORTICO QUARTET
MOSTLY OTHER PEOPLE DO THE KILLING
PHAROAH SANDERS QUARTET

2 lipca – Sala Kongresowa, godz. 19:00
PINK FREUD
PAT METHENY GROUP – The Song Book Tour

3 lipca – Sala Kongresowa, godz. 19:00
VIJAY IYER TRIO
CRIMSON GARDEN:
TU (TREY GUNN & PAT MASTELOTTO)
STICK MEN (PAT MASTELOTTO / TONY LEVIN / MICHAEL BERNIER)

Centralny Basen Artystyczny – Ambient Night – 10 dB, 24.00

Krzysztof Orluk / Nmls / Kim_Nasung (KR39) / Bionulor – Wstęp wolny

4 lipca – Park Rydza-Śmigłego, godz. 13:00

Scena Europejska:
David Hodek Band – Słowacja
SpraChsPiel Quintet – Włochy
Paul Zauner’s BLUE BRASS feat. Donald Smith – Austria

Sala Kongresowa, godz. 19:00
RUDRESH MAHANTHAPPAS CODEBOOK feat.DAVID GILMORE

ANOTHER LIFE TIME ” TRIBUTE TO TONNY WILLIAMS”
Cindy Blackman – perkusja, Vernon Reid – gitara, Marc Cary – klawisze , Felix Pastorious – bas (son of Jaco)

KURT ELLING sings music of John Coltrane

BILETY:

KASA AKWARIUM
Pl.Defilad 1 (PKiN, VII p., pok.718)
pon.-pt. w godz. 15:00-20:00

Bilety na koncerty w dniach 1,3 i 4 lipca 2010 (Sala Kongresowa):
200 zł – rząd 1a,1b
150 zł – rząd 1-9
120 zł – rząd 10-23
90 zł – rząd 25-37
30 zł – bilet ulgowy (szkolny/studencki) – dostawki

Bilety na koncert w dniu 2 lipca 2010 (Sala Kongresowa):
300 zł – rząd 1a,1b
230 zł – rząd 1-9
180 zł – rząd 10-23
130 zł – rząd 25-37
50 zł – bilet ulgowy (szkolny/studencki) – dostawki

KARNET – obowiązujący na koncerty w dniach 1,2,3 i 4 lipca 2010 (Sala Kongresowa):
700 zł – rząd 1a,1b
500 zł – rząd 1-9
400 zł – rząd 10-23
300 zł – rząd 25-37
50 zł – karnet ulgowy (szkolny/studencki) – dostawki

UWAGA: Wejście na koncert z biletem/karnetem ulgowym będzie możliwe jedynie po okazaniu ważnej legitymacji. W przypadku jej braku, konieczna będzie dopłata do pełnej wartości biletu. Dla biletów szkolnych/studenckich będzie obowiązywało wejście „C” do Sali Kongresowej. Karnety są IMIENNE.

Oficjalna strona festiwalu: http://adamiakjazz.pl/

Encyklopedia Elektroniki – Rozdział #27: DARCANGELO

W dwudziestym siódmym rozdziale „Encyklopedii Elektroniki” – cyklicznej audycji na falach Szczecin.FM – włoski duet rodem z Rephlex Records: D’Arcangelo. Fabrizio i Marco D’Arcangelo zaczęli przygodę z muzyką elektroniczną na przełomie lat 80. i 90. Najpierw tworzyli jako Automatic Sound Unlimited, a następnie związali się z wytwórnią Rephlex i zaczęli nagrywać pod własnym nazwiskiem. Fani muzyki spod znaku new wave i synth-pop, którzy w swoich eksperymentalnych produkcjach łączą melodyjne electro, szorstki minimal i barokowy IDM w ramach szeroko pojętego „braindance’u”. Już dziś, punktualnie o północy w Szczecin.FM – D’Arcangelo.

* Radio: 94.4 FM (Szczecin i okolice)
* Internet: Szczecin.FM
* Blog: http://szczecin.fm/Audycja
* Facebook: http://www.facebook.com/encyklopedia.elektroniki

Various Artists – Berghain 04 – Mixed By Ben Klock


Berghain to już coś więcej niż klub – to prawie mit, rozrastający się z roku na rok wśród wielbicieli tanecznych szaleństw. Bo rzeczywiście nie ma chyba nigdzie drugiego takiego miejsca na świecie, do którego wchodzi się w piątek wieczorem, a wychodzi w poniedziałek rano, spędzając prawie trzy dni na niekończącej się zabawie. Oczywiście Berghain byłby niczym bez muzyki – i grających tam didżejów. Dzięki powołaniu przez szefostwo klubu wytwórni płytowej, najważniejsi z nich mogą serwować swe ulubione nagrania na kolejnych częściach flagowej składanki wydawanej przez Ostgut Ton. Najnowszą z nich firmuje bez wątpienia najbardziej utalentowany didżej związany z Berghain – Ben Klock.

Jego set zaczyna się od rozmarzonego ambientu – płynący wolno strumień onirycznego dźwięku („Apricot” autorstwa 154) prowadzi nas jednak prosto do zredukowanego techno. Sprężyste bity wsparte miarowym pochodem basu niosą tutaj podniosłe partie organów o kościelnym brzmieniu („Pressure” DVS1) i rozwibrowane kaskady grzechoczących efektów, uzupełnione cyfrowo edytowaną wokalizą („Work” Junior Boys w remiksie Marcela Dettmanna).

Z czasem Klock swobodnie przechodzi do breakbeatu. „Mini Luv” Martyna i „Loop 04” STL rezonują połamanymi uderzeniami rytmu, atakując jednocześnie stonowanymi akordami sonicznych klawiszy i zimnymi pasażami kraftwerkowych syntezatorów.

Płynny miks niemieckiego didżeja prowadzi ku klasycznemu house`owi. To Levon Vincent i Jonas Kopp łączą w „The Long Life” i „Michigan Lake” poszatkowane wokalizy z jazzowymi wstawkami Rhodesa i rave`owym piano.

A potem następuje metodyczny spust surówki. Najpierw rozbrzmiewa „Veracity” Mikhaila Breena – minimalistyczne techno o lodowatym tchnieniu, wprost ze szkoły Sähko. Tuż po nim – industrialna jazda pod kierunkiem DVS1, czyli metaliczne uderzenia oplecione studyjnymi pogłosami na podstawie z twardego bitu („Confused”). DJ Rolando atakuje z kolei w „De Cago” szorstkimi wejściami klawiszy, przeplatając przez nie wokalny loop, niosący oczywiste przesłanie: „Detroit – Chicago”.

Kevin Gorman przełamuje swoim „7am Sleeper” ten morderczy trans, wprowadzając dyskretny element dubstepowej rytmiki. Ale to tylko chwila – bo oto Klock rusza dalej w hipnotyczny galop zanurzając ciężki bit w sążnistym pasażu akordeonowych syntezatorów (autorski „Compression Session 1”). Wątek ten podejmuje potem Roman Lindau, serwując jeszcze bardziej metaliczne techno w utworze „Keppra”.

Przerywnikiem w tym zestawie okazuje się być chicagowski house w swej klasycznej wersji – skoncentrowany na perkusyjnych kombinacjach, szeleszczący przesterowanymi hi-hatami, niosący ostro pocięte wokalne sample („Nuthing Wrong” Tyree).

W finale najpierw pojawiają się dwa ogniste killery – „Dirt” The Echologist (w remiksie samego Klocka) i „Graphic” Jamesa Ruskina. To stara szkoła klasycznego techno przefiltrowana przez aktualne brzmienie Berghain: mechaniczny puls, zaszumione tło, zdubowane akordy i świdrujące loopy. Ogień!

Niemiecki producent zaczyna powoli zwalniać wraz ze swoją kompozycją „Elfin Flight”. Sięgając po dubstepowy podkład, daje dojść do głosu Elif Biçer, wprowadzającej do nagrania eteryczną wokalizę, zgrabnie zharmonizowaną z mrocznym loopem o basowym rodowodzie. A na koniec – soundtrackowy ambient podbity smolistym podkładem, czyli DJ Rolando w zaskakująco relaksującym „Junie”.

Po przesłuchaniu płyty, staje się jasne, że Klock nie zawiódł. Jego miks chyba w najbardziej przekonywujący sposób oddaje atmosferę panującą w Berghain. Mimo, iż trafiły doń w większości nagrania ekskluzywne lub wcześniej niepublikowane. Klock po prostu ma swój styl – idealnie zsynchronizowany z obecnym duchem czasów.

www.ostgut.de/label

www.berghain.de

www.myspace.com/berghainPanoramabar
Ostgut Ton 2010

Richie Hawtin okradziony

Jak informuje artysta za pośrednictwem swojego konta na portalu Facebook w piątek z jego hotelowego pokoju został skradziony cenny sprzęt. Mowa dokładniej o iPodzie, dwóch iPadach używanych do występów na żywo oraz o laptopie Apple Macbook Pro 17”. Sprzęt ten stanowił główne narzędzie pracy Richiego podczas jego aktualnej trasy koncertowej jako Plastikman.
Sam zainteresowany wyznaczył już nagrodę w wysokości 2500€ za podanie jakichkolwiek informacji, które doprowadzą do odzyskania sprzętu.

W karierze Hawtina to już drugi przypadek, kiedy pada ofiarą złodziei. Poprzednim razem w listopadzie 2007 roku to jego zmodyfikowany mixer Xone 62 niespodziewanie zmienił właściciela.

Nie wiadomo jeszcze jak całe to zajście wpłynie na resztę trasy koncertowej Plastikmana, która obejmuje również wizytę na festiwalu Audioriver.

Autechre – Move Of Ten


Po niespełna czterech miesiącach od premiery płyty „Oversteps”, brytyjski duet powraca z kolejnym wydawnictwem. „Move Of Ten” to epka, a właściwie mini-album trwający ponad trzy kwadranse i będący dopełnieniem ostatniego longplaya na zasadzie, która czyniła z „EP 7” młodszego brata „LP 5” – bardzo podobnego, lecz jednak o własnym, indywidualnym charakterze.

W ruch dziesięciu wprowadza „Etchogon-S”, typowy dla Autechre „uporządkowany chaos”. To oczywiście jawny oksymoron, ale tylko na pierwszym poziomie, ponieważ na drugim odsyła do czegoś innego. Poturbowany beat, ustawione w poprzek wejścia szklistego syntezatora wygrywającego paranoiczną melodię, nieludzkie trzaski i zgrzyty, digitalne odpryski i inne pozornie chaotyczne elementy układają się w zwartą, przemyślaną strukturę. Numer dwa, czyli „y7”, to już regularne techno 4/4, poplamione kwaśnymi dźwiękami serwowanymi na modłę poczciwego Rolanda TB-303. Generalnie sporo tu bardziej regularnych rozwiązań beatowych, choć nie brakuje niespodzianek.







Największe zaskoczenie, ale i podziw, budzi niepokojący „pce free 2.8i”, w którym motor stanowi… dubstepowa rytmika, gęsto opleciona smagnięciami basu i sampli, z których jeden przypomina sygnalizację dźwiękową pociągu. Żadnego wobble, zerowy współczynnik „wiksy” i zwycięstwo nad banałem. Przypomina to casus Micka Harrisa aka Scorn – pomimo zastosowania wyraźnego patentu gatunkowego w rytmie, utwór absolutnie nie daje się opisać jako stricte dubstepowy. W glitch-hopowym „rew(1)” pobrzmiewają echa epki „Envane” , na której duet najsilniej objawił fundamentalny wpływ wczesnego hip-hopu i tego, co wówczas (lata 80.) rozumiano jako elektro. Dla mnie szczytem możliwości Ae jest utwór „nth Dafuseder.b”, który bezpośrednio odnosi do „Oversteps” i brzmi właściwie jak wielka zaginiona kompozycja, bo na pewno nie jak odrzut. Podobnie jak longplay, „Move Of Ten” to brzmienie Autechre zsyntetyzowane ze wszystkich, nieco umownych okresów działalności grupy. Jak zwykle u Bootha i Browna, diabeł tkwi w szczegółach. Jak zwykle też jest ich mnóstwo.

Podobno tytuł wydawnictwa odnosi się nie tylko do liczby utworów, lecz również do przypieczętowania dużego krążka numer dziesięć, jakim był „Oversteps”. Trudno przewidzieć, jak będzie brzmieć kolejny ruch Autechre. Jedno jest pewne: sierpniowy występ w ramach katowickiego Tauron Festiwal Nowa Muzyka zapowiada się naprawdę wyjątkowo.
Warp Records, 2010

Various Artists – International Deejay Gigolos – Vol. 12


Kiedy Hell nagrywał w Wiedniu swój ubiegłoroczny album „Teufelswerk”, poznał dokładnie tamtejszą scenę klubową. Jego stałymi współpracownikami zostali Peter Kruder, Christian Prommer i Roberto Di Gioia, którzy w dużym stopniu przyczynili się do sukcesu płyty. W ślad za nimi poszli inni – stąd najnowsza flagowa kompilacja Gigolo, przynosi kilkanaście nagrań artystów działających w stolicy Austrii. Ale oczywiście nie tylko, bo na tworzących ją trzech krążkach znajduje się aż 31 nagrań, z czego 17 wcześniej niepublikowanych.
Pierwszą płytę otwiera house`owa przeróbka znanego klasyka muzyki disco z końca lat 70. – „Upside Down” z repertuaru Diany Ross – w wykonaniu Davida Keno. W podobnym tonie utrzymany jest utwór DJ Linusa – „Are You Ready?” – który znalazł już swe miejsce w setach Matthew Deara czy Laurenta Garniera. „A Fifth Of Beethoven” Waltera Murphy`ego to słynna trzy dekady temu dyskotekowa wersja kompozycji klasycznego kompozytora – tutaj przypomniana w dynamicznym remiksie duetu Soulwax.
Mocniejszy segment kolekcji otwiera nagranie wiedeńskiego producenta Diskokaine – „Shame”. Pod palcami Skatebårda zamienia się ono w transowy hard house o przeciągłych partiach klawiszy, przypominając dawne dokonania projektu Hardfloor. W kwaśne tony acid house`u uderza z kolei Marascia w perwersyjnym „I Piss You”, zgrabnie korespondując z „More Fun” Snuff Crew, rozbrzmiewającym szorstkimi perkusjonaliami w chicagowskim stylu.
Bardziej połamane rytmy zaczynają się wraz z „Feel The Horse” Fagget Fairy`s. Hell trafił na to seksowne nagranie z udziałem nowojorskiej raperki MC Eny na jednym z internetowych blogów, szukając nowych nagrań do zaprezentowania podczas pokazu mody Michalsky`ego. Równie ciekawie wypada „Take Control” Psychonauts w remiksie duetu Naum Gabo. Mechaniczne electro płynnie przechodzi tu w hipnotyczne disco, asymilując zarówno słodki wokal Sam Lynham, jak i metaliczne perkusjonalia w stylu Test Dept. Podobny puls znajdujemy w utworze „Good Life” kolejnego nowojorczyka – Vinyl Life`a. Jego utwór to nic innego jak raperska przeróbka „It`s More Fun To Compute” Kraftwerku na modłę niezapomnianego „Planet Rock” Afriki Bambaaty.
Nagrania na drugim krążku maja zdecydowanie bardziej mroczny klimat. Już otwierający go „This City Love” Nicka Colemana zaskakuje dramatyczną partią kobiecego chóru wpisanego w house`owy podkład rytmiczny. Surowe dźwięki o chicagowskiej proweniencji rozlegają się natomiast w utworach wiedeńskich producentów – „Hard To Find” Petera Krudera i „Hot” duetu Ivano Coppola & Christian Prommer. W pierwszym szorstkie perkusjonalia zostają zestawione z… dźwiękami sitaru, niosącego hinduską melodię, a w drugim – z przejmującą sekwencją syntezatorów wprowadzających groźną melorecytację.

Hipnotyczny puls bliższy techno pojawia się w minimalowym „Soy Como Soy” duetu kolejnych Austriaków – Makossy & Megablasta. Podobnie dzieje się w „New Vs Old” – kosmicznym soundclashu dwóch znanych producentów: G Mana (połowa LFO) i Franka Kusserowa. Segment ten wieńczy klasyczne techno według tresorowego wzoru – „My Montage” – młodego Brytyjczyka ukrywającego się pod pseudonimem Sela.
Najlepsze utwory znajdujemy jednak na końcu. Pierwszy z nich to „All Alone” Henrika Schwarza – kwintesencja chicagowskiego house`u w mocno halucynogennej wersji, łączącej przesterowane uderzenia basu z nerwowymi pociągnięciami smyczków. A drugi – soundtrackowy „Trip To Amsterdam” kolejnego producenta z Wiednia – Kena Haywakawy. Czyli urzekający piękną melodyką detroitowy ambient w stylu wczesnych produkcji klasyków z B12 czy Stasis.
Trzeci krążek przynosi przede wszystkim dwa nagrania Hella – w nowych miksach. Carl Craig zamienia „U Can Dance” w house`owego killera o zapożyczonym z produkcji Georgio Morodera dla Donny Summer dyskotekowym loopie. „The Angst” w wersji Henrika Schwarza też ma większy potencjał taneczny – a to za sprawą energetycznej wstawki metalicznych perkusjonaliów i wyśpiewanej zmysłowym falsetem wokalizy.
W kilku nagraniach wracamy do początku lat 90. „Hasta El Fin” Olivera Tona i „Forever No More” Hard Tona przywołują wspomnienie rave`owych brzmień rodem z brytyjskich produkcji wydawanych przez XL Recordings. Duet Lenoir & Meriton proponuje w „The Spirit” transowe granie w stylu wczesnego Svena Vätha, a Crazy Sonic z Wiednia w „One Way Ticket” – rozwrzeszczany garage house spod znaku Todda Terry`ego.
W stronę chicagowskich brzmień z jeszcze wcześniejszej dekady uderzają tym razem tylko dwaj producenci – Kikumoto Allstars w „House Music” i Mugwump w „Die Nacht Ist Kuhl”.
Nowa kompilacja z Gigolo to mordercza porcja muzyki – ponad trzy i pół godziny materiału. Tak naprawdę trudno jednak znaleźć w tej kolekcji słabe punkty. Hell układał ten zestaw przez trzy ostatnie lata. I odwalił przysłowiowy kawał solidnej roboty.

www.gigolorecords.com

www.myspace.com/gigolorecords
Gigolo 2010

Patrick Pulsinger – Impassive Skies

To już ponad osiemnaście lat, od kiedy Patrick Pulsinger rozpoczął działalność didżejską i producencką na wiedeńskiej scenie elektronicznej. Jego surowe i agresywne nagrania szybko utorowały sobie drogę do fanów techno. Nie bez znaczenia była towarzysząca im otoczka estetyczna – Pulsinger lubował się śmietnikowej popkulturze i wykorzystywał ją jako znak rozpoznawczy swych wydawnictw. Jego debiutancki album „Porno” z 1994 należy dziś do klasyków nowej elektroniki. Nic nie straciły ze swej oryginalności również jego współprodukcje z innymi artystami, firmowane nazwami Sluts`n`Strings & 909 czy Private Lightning Six.

Początkowo dla własnej potrzeby Pulsinger powołał w 1993 roku w Wiedniu wytwórnię Cheap. Z czasem jednak to jej nakładem ukazały się płyty Louie Austena, Christophera Justa, Gerharda Potuznika czy samego Roberta Hooda. Podsumowaniem działalności firmy okazało się wydanie w 2003 roku podwójnego albumu „10 Years Of Cheap Records”.

Wraz z nowym wiekiem Pulsinger skoncentrował się na nu-jazzie. Dokumentem tego jest album „Easy To Assemble – Hard To Apart” z 2002 roku, będący efektem jego kolaboracji z innymi muzykami tego nurtu. Zainteresowanie „żywym” graniem sprawiło, że w ciągu ostatnich lat artysta skupił się na rozkręceniu własnego Feedback Studio, w którym oddał się roli realizatora i producenta różnych wykonawców – od Patricka Wolfa do Hercules & Love Affair (właśnie nagrywają tam swój drugi album).

W doskonale wyposażonym w analogowy sprzęt wiedeńskim studiu powstał również materiał na długo oczekiwany nowy album solowy Pulsingera. I oto jest – „Impassive Skies” ukazuje się nakładem Disko B, potwierdzając, że austriacki twórca nadal jest w świetnej formie.

Większość nagrań z płyty oznacza zdecydowany powrót Pulsingera do tanecznej elektroniki. Otwierające całość „Grey Gardens” to szorstkie techno, odwołujące się do wczesnych dokonań producenta z połowy lat 90. Twardy bit i chropowate klawisze niosą tu jednak wtopioną w całość latynoską partię trąbki Franza Hautzingera, jednego z najważniejszych improwizatorów współczesnej sceny europejskiej. W ten sposób Pulsinger wtapia w klubowe rytmy tak lubiane przezeń jazzowe brzmienia – dodatkowo podszywając je jeszcze dubowymi pogłosami.


Podobny charakter ma umieszczony w dalszej części krążka „Thong”. To również motoryczne techno o głębokim pulsie basu – ale tym razem uzupełnione dwoma zupełnie odmiennymi elementami: wibrującymi pasażami kosmicznych syntezatorów i pohukującymi efektami rodem z rave`owej klasyki. Całość wypada intrygująco – zaskakując oryginalnym brzmieniem.

W stronę disco uderzają dwa inne nagrania – „Rise And Fall” i „Blame It”. Choć oba osadzone są na miarowo pompującym bicie, pierwsze ozdabia kąśliwy loop o acidowej barwie, a drugie – wibrafonowa partia klawiszy. Zupełnie inaczej śpiewają w nich zaproszeni wokaliści. W „Rise And Fall” słychać bowiem gejowski falsecik G Rizo, a w „Blame It” – mocny głos Abe Duque w stylu macho. W ten sposób obie kompozycje się uzupełniają – tworząc najbardziej przystępny fragment płyty.

W „Future Back” i „A To Zet” Pulsinger przywołuje rytmy electro, tak niegdyś popularne w wiedeńskim undergroundzie. Daleko im jednak do oczywistości podobnych produkcji sprzed dekady. W pierwszym z nich podłamane bity stanowią zaledwie szkielet kompozycji, o kształcie której decydują gościnnie występujący w niej muzycy: odpowiadający za rozmyte pasaże gitary Christian Fennesz, grający na organach Rhodesa młody jazzman Martin Knorz i konstruujący podkład rytmiczny Sebastian Niessen z SND. W rezultacie „Future Back” przeradza się w niemal kraut-rockowy jam o psychodelicznym rozpasaniu.

Znacznie prostszy w konstrukcji jest „A To Z” – to wymodelowane na energetyczny nu-rave nowofalowe electro, w którym na tle zimnych dźwięków klawiszy rozbrzmiewa dekadencki głos Teresy Rotschopf z wiedeńskiej formacji Bunny Lake. Niby nic wielkiego – ale zrealizowane z wyczuciem stylu.

Na zakończenie albumu dostajemy najdłuższą kompozycję – tytułową „Impassive Skies”. Najwięcej do zagrania ma w niej wspomniany Christian Fennesz – jego cyfrowo poszarpane dźwięki przetworzonej gitary płyną przez cały utwór, niosąc nostalgiczne akordy fortepianu, w które Pulsinger wtapia spowolniony puls o funkowym groovie, otoczony żrącymi efektami.

„Impressive Skies” to niedługa, aczkolwiek wyjątkowo treściwa płyta. Słychać, że wiedeński producent z wielką troską zadbał o jej organiczne i gęste brzmienie. I to właśnie ono jest główną atrakcją tego udanego wydawnictwa.

Disko B 2010

www.diskob.com

www.myspace.com/diskobhome

www.myspace.com/patrickpulsinger

Znamy datę wydania nowego albumu Röyksopp

Nastał kres ciągłego przekładania tego terminu. Wiemy już na pewno, że płyta Senior ukaże się 13 września tego roku. Zespół poinformował na swojej stronie nie tylko o tym kiedy w końcu będzie można posłuchać ich długo wyczekiwanego wydawnictwa, ale też podzielił się listą utworów. Prezentuje się ona następująco:

1. …And The Forest Began To Sing
2. Tricky Two
3. The Alcoholic
4. Senior Living
5. The Drug
6. Forsaken Cowboy
7. The Fear
8. Coming Home
9. A Long, Long Way

Dodatkowo wiemy już, że będą to wyłącznie utwory instrumentalne, które członkowie zespołu opisują takimi słowami: „Każdy utwór jest równie ważny jak jego poprzednik czy następca. Czujemy, że żaden kawałek nie powinien być rozpatrywany po za jego kontekstem tj. jako oddzielony od reszty albumu. Niektórzy mogą uznać to za dość „odważne”/głupie posunięcie w czasach, w których królują iPody. My się z tym jednak nie zgadzamy”

Na stronie grupy została już uruchomiona lista mailingowa, do której może się dopisać każdy chętny do zamówienia albumu w przedsprzedaży.

Do tego wszystkiego duet przygotował jeszcze dość humorystyczne wideo, promujące ogłoszenie tych wszystkich wiadomości.

Dziewięciogodzinny podcast od Speedy J

Holenderska legenda techno – Speedy J – opublikował podcast z nagraniem swego występu w nowojorskim klubie The Bunker. Całość trwa 537 minut czyli prawie 9 godzin. Podcast można ściagnąć po wcześniejszym zarejestrowaniu się pod adresem: www.speedyj.com/clr

Speedy J, autor tak kanonicznych albumów, jak „Ginger” (Plus 8, 1993), „G-Spot” (Warp, 1995) czy „Laudboxer” (NovaMute, 2002), wrócił do muzycznej aktywności po długiej przerwie w 2008 roku, powołując do życia własną wytwórnię Electric Deluxe.

Firma regularnie publikuje podcasty związanych z nią artystów. Jest ich już 20, m.in. autorstwa Pete`a Namlooka, Justina Berkovi czy Cari Lekebusha. Można je ściagnąć pod adresem: http://www.electricdeluxe.net/category/podcast

We wrześniu ukaże się pierwszy album nakładem Electric Deluxe. Będzie to czwarta płyta w dorobku Terence`a Fixmera – „Comedy Of Menace”.

Before Tauron Nowa Muzyka Festiwal: Crystal Castles!

23 czerwca w katowickim Szybie Wilson wystąpi elektryzujący duet Crystal Castles, który rozgrzeje nas przed sierpniowym Tauron Festiwalem Nowa Muzyka! Organizatorzy zapewniają specjalną linię autobusową, która będzie przewozić uczestników koncertu. Oba polskie koncerty Crystal Castles – 23.06. w Katowicach (Szyb Wilson) i 24.06. w warszawskim Klub Proxima, to rewelacyjna okazja do tego, by spotkać się z muzyką, która może drażnić, denerwować i wzbudzać niepokój, za każdym razem jednak potrafi wyzwolić w publice uwielbienie do dwójki niepozornych wykonawców, tak skutecznie panujących nad nawet największym tłumem.

Organizatorzy katowickiego koncertu, który odbędzie się w ramach Before Tauron Nowa Muzyka zapewniają darmowe autobusy dla wszystkich zainteresowanych przed i po koncercie.

Rozkład jazdy znajdziecie na tej stronie »

Crystal Castles

Kanadyjski duet Crystal Castles to autorzy jednej z największych muzycznych niespodzianek ostatnich lat i kolejny przykład zespołu, którego kariera potoczyłaby się zapewne inaczej, gdyby nie wsparcie ze strony oddanych fanów, którzy potrafili wydobyć ich nagrania z mroków majspejsowej anonimowości i spowodować, że pochodzący z 2008 r. debiutancki album znalazł się w wielu podsumowaniach najlepszych płyt ostatniej dekady, lokując się na wysokich pozycjach.

Podobnie, jak poprzedni bohaterowie serii koncertów Before Tauron Nowa Muzyka Festiwal, grupa Fuck Buttons, także Ethan Khan i Alice Glass czerpią pełnymi garściami z co bardziej nieprzystępnych odmian awangardy, takich jak noise i digital hardcore, tworząc popowe kompozycje, w których przewija się uwielbienie dla wszystkich mocno energetycznych odmian muzyki, od punka przez rave po electropop i czyste techno.

Ich koncerty to przeciwieństwo tego, co z reguły kojarzy się z zespołami kwalifikowanymi do nowych brzmień – Crystal Castles nie przywożą ze sobą rozbudowanej scenografii, baterii świateł i ekranów, nikogo również nie próbują olśniewać cyfrowymi wizualizacjami. Nie jest im to do niczego potrzebne – podobnie jak punkowe kapele sprzed 40 i więcej lat stawiają na czysty żywioł, hałas i energię, zdolną wywołać takie pogo, jakiego większość klubów i festiwali nie widziała od czasu rozpadu The Sex Pistols. Proste, motoryczne bity, potężna ściana syntetycznych dźwięków i prymitywne, czasem wręcz zwierzęce zaśpiewy Alice Glass okazały się jednym z najskuteczniejszych sposobów, by pobudzić do tanecznego szaleństwa zblazowaną miejską publiczność na całym świecie.

Kyle Hall – nasza rozmowa

Ten 18-latek będzie jedną z gwiazd tegorocznej edycji festiwalu Unsound. Na swoim koncie ma już materiał wydany dla Hyperdub, zaś w swym rodzinnym Detroit uchodzi za jedną z największych nadziei. www.myspace.com/kylehalldetroit

Zaczynając od początku … twój pierwszy oficjalny materiał ukazał się nakładem oficyny FXHE Records, prowadzonej przez Alexa Omara Smitha (Omar-S). Po prostu przesłałeś mu swój materiał? Jak na siebie wpadliście?

Spotkałem Alexa na afterparty po imprezie DEMF 3 Chairs. Następnie zaprosił mnie do studia, gdzie zagrałem kilka swoich numerów. Do gustu przypadł mu szczególnie utwór „Plastik Ambash” po czym zwyczajnie zapytał czy mógłby to wydać. Jak mogłem odmówić? I tak się zaczęło.

Omar-S wystąpił już w naszym kraju dwukrotnie, wliczając w to rewelacyjny występ na ubiegłorocznej edycji festiwalu Unsound. Wydaje się, że jego sety zrobiły nie lada wrażenie na polskiej publiczności, skoro najmłodszy powiernik detroit-techno przyjeżdża na kolejną edycję.. Czy czujesz jakąkolwiek presję związaną z tą korespondencyjną rywalizacją?

Nie, nie czuję żadnej presji. To co robię jest moją indywidualną sprawą, nie kontynuuje niczyjego stylu, w związku z czym nie czuję żadnego ognia rywalizacji. Tym bardziej z Alexem.

Unsound w lutym zadebiutował z Nowojorską odsłoną festiwalu, prezentując szeroki przegląd europejskiej muzyki, w tym świetnie przyjęty przez lokalną publiczność projekt eastern promise. Swoje występy dali między innymi Jacek Sienkiewicz, Marcin Czubała i wielu innych. Słyszałeś o tej inicjatywie? Myślisz, że taka szersza prezentacja europejskiej kultury muzyki elektronicznej, może być swoistym początkiem pedagogicznego wymiaru tego projektu dla obu stron?

Tworzę różnego rodzaju muzykę, ale to electronic / dance jest stylistyką, dzięki której jestem tu gdzie jestem.Tak, impreza była dosyć dobrze nagłośniona, więc nie dało się o niej nie usłyszeć, według mnie idea przedsięwzięcia jest naprawdę świetna. Myślę, że festiwal pomógł nie tylko europejskim twórcom, ale również nowojorskiej publiczności, poznać coś wyjątkowego – o czym wcześniej w ogóle nie mieli pojęcia. Ten mechanizm wymiany zadziałał naprawdę świetnie. A tak na marginesie naprawdę uwielbiam produkcje Jacka Sienkiewicza..

Słyszałem, że to za sprawą swojej rodziny doświadczyłeś pierwszego prawdziwego kontaktu z muzyką. Powiedz mi czy ciężko Ci było spełnić swoje marzenia? Myślisz, że ścieranie się z wysokimi wymaganiami najbliższych może mieć toksyczny wpływ? Słyszałem, że Flying Lotus mierzył się z takim problemem.

Wiesz, tak naprawdę nigdy nie czułem jakiejkolwiek presji tego rodzaju. Można powiedzieć, że wychowywałem się z samymi muzykami, nawet wykluczając z tej myśli rodzinę. Jesteśmy na tym świecie, żeby być sobą i każdy z Nas powinien układać swoje życie według własnego pomysłu.

Detroit ma wspaniałą muzyczną historię. Nie tylko techno/dance, ale również rap, hip-hop i wiele innych. Powiedz mi w takim razie, dlaczego wybrałeś akurat ten kierunek? Które inspiracje były najważniejsze?

Nie czuję, żeby mój wybór by tworzyć w ramach muzyki elektronicznej był świadomy. Po prostu zawsze czułem się w tym najlepiej, lubiłem to. Nie bez znaczenia była obecność w moim najbliższym otoczeniu takich postaci jak Rick Wilhite, Mike Huckaby czy Omar-S. Czymś nienaturalnym byłoby gdybym obracając się w towarzystwie ich samych i ich brzmienia zwyczajnie się od tego odciął. Tworzę różnego rodzaju muzykę, ale to electronic/dance jest stylistyką, dzięki której jestem tu gdzie jestem.

Masz 18 lat, ale nie przeszkodziło Ci to nagrać 12 dla FXHE, Moods & Grooves, Hyperdub czy Third Ear Recordings. Prowadzisz również własną wytwórnię – Wild Oats. Nawet laik zdaje sobie sprawę, że musi się to wiązać z olbrzymią ilością obowiązków. Jak dajesz sobie radę?

Najlepszym sposobem jest wciąż myśleć o celu, którego osiągnięcie jest najważniejszą misją życia. Kalkulacja nie ma tutaj racji bytu, po prostu trzeba robić to, co w danym momencie uważa się za najlepsze dla osiągnięcia tego celu. Wiesz, tak naprawdę to jeszcze nic nie dokonałem, dużo pracy przede mną.

Wracając do Twojej wytwórni – Wild Oats – czy planujesz stworzyć z tego miejsca platformę skupiającą niezależnych artystów czy to będzie tylko medium dla Twoich własnych projektów?

Już wkrótce zaproszę do współpracy kilku ciekawych producentów. Pomysł ich ściągnięcia jest ściśle związany z tym co planuję, więc tak jak mówiłem, ciągle dążę do celu. Praca odbywała się będzie na zasadzie burzy mózgów, ale na końcu to ja postaram się to wszystko ogarnąć i oswoić. Mam nadzieję, że się uda.

Poprzedni rok uznać można za pasmo sukcesów, Twój najbliższy wydawniczy grafik zapowiada, że nie planujesz zwalniać tempa. Czy masz w planach stworzyć coś na kształt 12 dla Hyperdub? A właśnie i opowiedz mi o tym jak doszło do tej kolaboracji, Kode9 zadzwonił do Ciebie, Ty do niego?

Kode9 i jego menadżerowie zatrudnili mnie w celu zrobienia remixu do utworu Darkstar „Aidys Got a Computer”. A później zaproponowali wypuszczenie singla w nieco innej stylistyce niż dotychczas.

Właśnie, inna stylistyka. Czy Twoje brzmienie będzie dalej ewoluować? Ja za jakiś czas widziałbym Cię w barwach Werk Discs.

Wydaję mi się, że muzyka komercyjna otwiera nowe możliwościMój styl ciągle ewoluuje, nigdy nie stoję w miejscu, dlatego niczego nie mogę wykluczyć. Werk Discs? Świetna oficyna, na razie tyle.

Byłem nieco zaskoczony gdy w jednym z wywiadów przeczytałem, że chciałbyś zremixować utwory Carla Craiga, ale również Jay-Z, Deadmau5 i Tiesto i że artystami z którymi bardzo chciałbyś zrobić wspólne kawałki są Lady Gaga i Pharrell. Czy chcesz produkować muzykę pop?

Tak, jest to jedno z moich marzeń. Wydaję mi się, że muzyka komercyjna otwiera nowe możliwości, jednocześnie jest ona przepełniona wieloma różnymi smakami muzyki. Chciałbym mieć swój artystyczny wkład dla gatunku, z którym stykają się niemal wszyscy.

I to jest właśnie to miejsce, w którym widziałbyś się za 5, 10 lat? Robiąc muzykę dla mas? Czekasz na to, aż Twoje nazwisko pojawi się obok Beyonce w jednym z gorących teledysków?

Za 10 lat planuję mieć ustabilizowane życie w wielu aspektach, sięgając daleko poza Underground. Chciałbym podzielić się moją wizją muzyki z największą liczbą odbiorców. Nie, nie – tu chodzi tylko i wyłącznie o tworzenie muzyki DLA Beyonce. To zasadnicza różnica.

Chyba rozumiem, chcesz w pewien sposób podnieść jakość muzyki powszechnej. To trudna misja.

Wiem, ale dlaczego miałbym nie spróbować?

dOP – Watergate 06


Jeszcze do niedawna producenci tworzący płytowe DJ-miksy koncentrowali się na cudzych nagraniach, nieśmiało dodając doń tylko jedno, góra dwa własne. Wyłom w tym niepisanym zwyczaju zrobił Ricardo Villalobos, który zmajstrował dla Fabric miks składający się wyłącznie z autorskich utworów. Jego śladem poszli inni – tym razem paryskie trio dOP, które przygotowało szóstą część z cyklu didżejskich miksów serwowanych przez wydawnictwo działające przy berlińskim klubie Watergate.

Na płytę trafiło trzynaście nagrań, z czego aż dwanaście nie było wcześniej nigdzie publikowanych. Są to kompozycje zrealizowane przez dOP z udziałem specjalnie zaproszonych gości oraz dwa remiksy. Wszystko to układa się w zgrabnie sklejoną całość, dającą doskonale pojęcie o tym, jak może wyglądać didżejski set Francuzów.

Na pierwszy ogień idzie zresztą autentyczne nagranie „na żywo” z Watergate – fragment występu paryskiego tria z niemiecką grupą Enliven Deep Acoustic („The Dust”). Po tym energetycznym wprowadzeniu, łączącym twardy bit techno z soundsystemową nawijką, rozbrzmiewa wspólna kompozycja dOP i Nôze – miarowo wystukiwany tech-house, wpisujący wokalne chórki w jazzowe partie dęciaków („Les Fils Du Calvaire”). Podobnie wypada duet Francuzów z Aquarius Heaven w „Before You Go”, choć tym razem polega on na zestawieniu ciepłych klawiszy z wysamplowanym wokalem o soulowej barwie.

Echem twardego techno rozbrzmiewają jeszcze „Carte Blanche” z udziałem Daniele Papini i „New York” zrealizowany z Seuil. Pierwszy z utworów przynosi typowo chicagowską narrację wplecioną w przesterowane akordy zbasowanych klawiszy, a drugi – zgrabne połączenie akordeonowej melodii z detroitowym rozmarzeniem, wyrażonym zmysłowym wokalem i organicznymi syntezatorami.

Od tego momentu dOP stawiają już wyłącznie na house w rożnych jego odmianach. Jest tu przede wszystkim miejsce na popularny tribal, jak w wyprodukowanym z Mathiasem Kadenem utworze „The Ceremony”, rozbrzmiewającym „czarnym” chórkiem wpisanym w jazzowe partie trąbki i grzechoczące perkusjonalia, czy wspólnym dziele z Wareiką pod tytułem „Play Play Play”, zaskakującym melodyjną wstawką klezmerskiego klarnetu, otoczonego ekstatycznymi zaśpiewami w stylu afro.

Ale nie tylko – bo pojawia się tu również utwór Art Of Tones ft. Jaw „Call The Shots”, który można z powodzeniem uznać za współczesną inkarnacje klasycznego jack-house`u z Chicago czy kolejny efekt współpracy doP z Seuil w postaci kompozycji „Glory Hole” zalatującej nieco zapomnianym 2stepem.

Najciekawszą produkcją w tym zestawie okazuje się jednak efekt kolaboracji dOP z naszym duetem Catz`n`Dogz – „Deaf Wagrant”. To wyrafinowany house o koronkowej konstrukcji, na którą składają się rdzawe akordy lekko zdubowanych klawiszy, nostalgicznie grające organy i swobodna wariacja piano w jazzowym klimacie. Cacko!

Płytę kończy niezwykły utwór – pulsujące plemiennym rytmem hipnotyczne etno, w którym zarówno soczysta partia dęciaków, subtelne dźwięki akustycznej gitary i męski chór niosący podniosłą melodię, podporządkowane zostają monumentalnemu charakterowi kompozycji, wystylizowanej na przejmujący hymn („Goodbye”).

Trzeba przyznać, że francuskie trio miało przedni pomysł – ich wersja muzycznej pocztówki z Watergate wypada wyjątkowo kolorowo i radośnie. „We hope that you will feel the pleasure we felt making it” – powiedzieli w jednym z wywiadów o swoim dziele. I mieli rację – odsłuch ich fantazyjnego miksu to prawdziwa przyjemność.

www.water-gate.de

www.dailymotion.pl/dopyourself

www.myspace.com/dopdopdop
Watergate Records 2010

Encyklopedia Elektroniki – In The Mix vol. 1: PLEQ

Kolejne wydanie specjalne „Encyklopedii Elektroniki” – cyklicznej audycji na falach Szczecin.FM – będzie pierwszym z cyklu „In The Mix”, w którym zaprzyjaźnieni z audycją muzycy będa prezentować swoje live acty i didżejskie miksy! Jako pierwszy zagra Pleq. Bartosz Dziadosz, bo tak naprawdę nazywa się Pleq, to 26-letni student filozofii pochodzący z Katowic. Jego dyskografia liczy kilka wydawnictw, które zdobywają coraz większy rozgłos w globalnym świecie muzyki elektronicznej. Pleq jest związany z tak cenionymi wytwórniami jak U-Cover, VU-US, Dataobscura czy legendarna Mille Plateaux. W swojej przepełnionej filozoficzną zadumą muzyce łączy organiczne brzmienie z dźwiękami inspirowanymi technologią. Efektem jest wyborna mieszanka IDMu i ambientu w ramach „owadziej” elektroniki. Już dziś, punktualnie o północy w Szczecin.FM – godzinny live act Pleq. Tylko w „Encyklopedii Elektroniki”!

* Radio: 94.4 FM (Szczecin i okolice)
* Internet: Szczecin.FM
* Blog: http://szczecin.fm/Audycja
* Facebook: http://www.facebook.com/encyklopedia.elektroniki

Kto zagra w Kamforze?

Wrocławski klub Kamfora proponuje dwa arcyciekawe koncerty. Już 23 czerwca w klubie zaprezentuje się trio Keep Your Heart Right. Dlaczego warto ich zobaczyć? Choćby dlatego, że zespół tworzą muzycy związani z wrocławską sceną improwizowaną, znani z takich zespołów jak Robotobibok, Mikrokolektyw, Ziemia Planeta Ludzi czy Foton Quartet. Panowie proponuję zestawienie trąbki, gitary i perkusji. Znajdziecie tu improwizację, brzmieniowe plamy oraz hipnotyczne rytmy oparte o loopy.

Koncert rozpocznie się o godzinie 21.00. Kolejny występ Keep Your Heart Right zaplanowano na 30 czerwca. Oba koncerty są darmowe. A Kamforę znajdziecie przy ulicy Świętego Antoniego 24 (mapka poniżej).

El-B we Wrocławiu – rozdajemy wejściówki!

Pionier dubstepowych basów i UK garageowy innowator wystąpi 25.06.2010 we wrocławskim Centrum Kultury Agora w ramach „Lower Silesia Bass 2”. Dla naszych Czytelników mamy cztery pojedyncze wjazdy! Ci, którzy nie kolekcjonują winylowych dwunastek, mieli okazję zapoznać się z szarą eminencją dubstepu i UK garage dzięki zeszłorocznej, wydanej również na CD, antologii „Ammunition & Blackdown Present: The Roots Of El-B”. A że El-B spokojnie może być uznany za proroka współczesnego brytyjskiego basu, przekonali się wszyscy, którzy słyszeli takie kawałki jak „Digital” czy „Back & Bury”.

To przecież lata 2000-2002 i prosta droga choćby do upiornych, UK garageowych dekonstrukcji Buriala. El-B wyprowadził UK garage z komercyjnych, soulowych okowów, w których gatunek tkwił po uszy pod koniec lat 90., na nieco bardziej mroczną, eksperymentalną ścieżkę ulicznej partyzantki. Stąd już tylko krok do najważniejszych brzmień zeszłej dekady nie tylko na Wyspach.
Podczas gdy kilku młodszych kolegów po fachu, w tym w/w Burial, medialnie skorzystało na całkiem czytelnych inspiracjach brzmieniem El-B, on sam, mimo mniejszej rozpoznawalności, pozostaje do dziś absolutnym autorytetem w swojej dziedzinie.
Warto przekonać się na własne uszy, w jakiej obecnie formie jest legenda. Kto pierwszy, ten wygrywa darmową okazję! Piszcie na adres: konkursNM@gmail.com w tytule umieszczając: El-B/Lower Silesia Bass 2.

Więcej informacji o imprezie TUTAJ.

HEALTH w Polsce

Kalifornijska grupa noise rockowa zawita ponownie do naszego kraju. Tym razem wystąpią w Warszawie. Koncert odbędzie się już 7 lipca w Centralnym Basenie Artystycznym. Będzie to druga wizyta zespołu w Polsce.

Rok temu pojawili się na scenie OFF Festival i wielu uważa, że był to najlepszy występ w ubiegłorocznej edycji tej imprezy.

Zespół zyskał popularność popularność grając jako support przed koncertami Nine Inch Nails. Równie wiele sławy przyniosła im ich piosenka Crimewave, której własną wersje przygotował duet Crystal Castles.

Występ będzie częścią trasy promującej ich najnowszy krążek zatytułowany po prostu DISCO2. Na sklepowych półkach pojawi się 22 czerwca. Zawiera on remiksy kompozycji znanych z ich dwóch poprzednich albumów oraz premierowy utwór pt. „USA Boys”, będący jednocześnie pierwszym singlem.

HEALTH :: USA BOYS :: MUSIC VIDEO from Lovepump United on Vimeo.