Niemiecki producent nagrał jeden z najlepszych albumów w swej karierze, nie ulegając żadnym modom.
|
|
Niemiecki producent nagrał jeden z najlepszych albumów w swej karierze, nie ulegając żadnym modom.
Patrząc na muzyczne CV Jona Hopkinsa, można śmiało stwierdzić, że jest poważnym gościem. Co daje nam jego najnowszy, czwarty solowy album „Immunity”?
Kanadyjski producent potwierdza swym drugim albumem, że jest utalentowanym twórcą wysmakowanej muzyki tanecznej.
Niemiecki producent kontynuuje linię rozwoju europejskiego minimalu z poprzedniej dekady.
Na drugim albumie szefa Wagon Repair nie ma miejsca na przypadkowość – tu każdy utwór jest zrealizowany z wielką precyzją.
Trzyczęściowa suita przygotowana dla występu baletu współczesnego w berlińskim klubie Berghain.
Ambient już dawno przestał być muzyką tła – przechodząc znaczną ewolucję na przestrzeni ostatnich lat nasiąkł wokalem i szumem. Zdążył wrócić do źródła – muzyki klasycznej, by wrócić bogatszy o instrumentarium symfoniczne.
Minus reaguje na aktualne trendy na klubowym rynku – nie rezygnując jednak ze swego charakterystycznego stylu.
Wcielenie filuteryjnego ducha dawnej psychodelii w nowoczesną muzykę taneczną.
Musik Krause to pododdział jeńskiej wytwórni Freude Am Tanzen specjalizujący w bardziej ekstrawaganckim ujęciu klubowej elektroniki. Przykładem tego debiutancki album jednego z filarów tłoczni – Wendelina Weissbacha znanego jako Metaboman.
W sobotę 9 marca klub Prozak 2.0 zaprasza na spotkanie z cenionym producentem z Londynu – Matthew Edwardsem.
W sobotę 2 lutego podwawelski klub Prozak 2.0 odwiedzi Marc Romboy, didżej, producent i szef cenionej wytwórni Systematic.
Ellen chyba pozazdrościła Apparatowi komponowania muzyki do spektaklu „Wojna i Pokój” – właśnie zapowiedziała najnowszy album, który też jest soundtrackiem.
Artysta niegrający pod publikę, głęboko i prawdziwie zakochany we wczesnym minimalu i nuscool techno. Jest DJ’em i producentem, organizuje rozliczne imprezy. W 2010 nakładem Relax2000, ukazały
Różnorodność emocji i nastrojów.
Fuzja miminalowego tech-house’u z… world music.
Jakie licho zalęgło się w głowie Matthew Coopera, by rozmieniać na drobne pielęgnowaną markę Eluvium – pod którą nagrał sporo dobrej muzyki i poprzestać na tym
Minimal umarł? Bzdura. Wystarczy posłuchać nowego albumu chilijskiego producenta. To jednoznaczna deklaracja – nie ważne jaki styl muzyki uprawiasz, bo jeśli masz prawdziwy talent, to i tak stworzysz dzieło wybitne. I tak dokładnie jest w tym przypadku.
Jest pewien typ albumów, który w sprawdza się w letnim, sennym sezonie. Podczas gdy rządzą festiwale, spijanie śmietanki za wydane krążki, albo szykowanie się do
Kawał znakomitej roboty.
