Debiutancki album francuskiego producenta z powodzeniem możemy postawić na jednej półce obok pamiętnych płyt Petara Dundova czy Christiana Löfflera z ostatnich lat.
|
|
Debiutancki album francuskiego producenta z powodzeniem możemy postawić na jednej półce obok pamiętnych płyt Petara Dundova czy Christiana Löfflera z ostatnich lat.
Raport z wytwórni Touchin’ Bass – czyli jak się ma światowa scena klasycznie połamanych rytmów: od electro do IDM’u.
Tak może brzmieć klubowy minimal w XXI wieku, jeśli w kreatywny sposób zasymiluje on dokonujące się obecnie na tanecznej scenie eksperymenty.
Już w sobotę 7 grudnia w klubie Prozak 2.0 okazja do posłuchania na żywo niemieckiego duetu Extrawelt.
Tej muzyki trzeba słuchać głośno – wtedy ściany aż drżą od potężnych uderzeń bitów i basu.
Uwaga: Oleg Poliakov to tylko pseudonim. Mimo, że brzmi on po rosyjsku, kryje się pod nim francuski producent Frederic Aubourg.
Polski producent z powodzeniem sięga po nowoczesny pop – wypełniając go jednak brzmieniami typowymi dla różnych odmian współczesnej elektroniki.
W każdym z utworów słychać niezwykłą wręcz pasję angielskiego twórcy do stworzenia unikatowego brzmienia.
Podobnie jak ostatni album Boards Of Canada, również i najnowsze dzieło Arovane jest dokładnie takie, jakie mogliby sobie fani obu tych projektów wymarzyć.
Muzyka brytyjskiego producenta jest pełna dzikiej energii, ale nie unika również bardziej klimatycznych nut.
Wielu jest producentów sięgających po podobne rozwiązania melodyczne czy aranżacyjne – ale ci dwaj Szwedzi mają jakiś wyjątkowy dar do tworzenia niezwykle pięknych brzmień.
Nic dziwnego, że włoscy producenci z duetu Dadub, jako zdeklarowani neopoganie, zainteresowali się grecką mitologią.
Drugi album studyjny byłego członka duetu Vex’d nie rozczarowuje – ale jednocześnie zwiastuje nieubłagane zbliżające się wyczerpanie wybranej przezeń estetyki.
Ulubieniec kobiet zza naszej zachodniej granicy powraca ze swym nowym albumem w wyśmienitym stylu.
„Hinterland” to jedna z najbardziej urokliwych płyt tego roku. Dlatego, kiedy album się kończy, niemal odruchowy włączamy go na nowo. Bo chciałoby się, aby tworzony przez zawartą na nim eteryczną muzykę ulotny nastrój trwał i trwał.
To płyta zrealizowana z autentycznym wyczuciem stylu, przemyślana w każdym dźwięku, ale nie tracąca przez to nic z intensywności i spontaniczności wykorzystanych na niej gatunków.
Proponujemy do bezpłatnego ściągnięcia zgrabny zestaw nostalgicznych piosenek pod wszystko mówiącym tytułem – „Nothing But… Melancholia”.
Gdy ktoś puści tę płytę na słabym sprzęcie – będzie totalny jazgot. Ale nie szkodzi – tak właśnie ma być.
Tym razem niemieccy producenci odrzucili modne nowinki, stawiając na klasyczne brzmienia.
Italians do it better?
