Zaskakująco efektowna wariacja na temat brytyjskiego rave’u sprzed dwóch dekad, wpisana w jak najbardziej współczesne brzmienia.
|
|
Zaskakująco efektowna wariacja na temat brytyjskiego rave’u sprzed dwóch dekad, wpisana w jak najbardziej współczesne brzmienia.
Wspomnienie sprzed ponad dwóch dekad – czyli reedycja płyty wyznaczającej kanon rytualnego industrialu i ambientu.
Kilka słów o tym, jak pokonać twórcze ograniczenia, zrobić coś po swojemu i jednocześnie nie podpaść fanom.
Druga płyta po głośnym debiucie jest podobno zawsze szczególnie trudna dla każdego artysty. Ali Wells poradził sobie z tym syndromem bez problemu.
Król nowego brytyjskiego techno – Blawan – tak kiedyś wyróżnił duet AnD: „Most powerful kick drum ever”.
Jeśli spytać fanów cięższych brzmień i industrialu o lubiane przez nich kapele, to z dużą pewnością można założyć, że w wymienionych nazwach pojawi się Neurosis, Minsk, Yakuza i Eyehategod. Nie może dziwić zatem fakt, że wrocławski koncert projektu Corrections House, w którego skład wchodzą członkowie powyższych zespołów, przyciągnął sporą grupę ludzi.
Technoir.
Forma ojca chrzestnego industialu i synthpopu od lat może nieco niepokoić jego fanów. Swoim najnowszym dziełem Gary Numan rozwiewa sporo wątpliwości.
Our Circula Sound i Sigha przechodzą samych siebie.
Noise’owy underground odkrywa radość rytmicznego hałasowania w stylu techno.
W każdym z utworów słychać niezwykłą wręcz pasję angielskiego twórcy do stworzenia unikatowego brzmienia.
Nic dziwnego, że włoscy producenci z duetu Dadub, jako zdeklarowani neopoganie, zainteresowali się grecką mitologią.
Wprzęgniecie radykalnych eksperymentów brzmieniowych w formułę kilkuminutowego utworu świetnie zdaje egzamin w przypadku Emptyset.
Wielość projektów, które ogarnia Shawn O’Sullivan jest przytłaczająca – Vapauteen, Civil Duty, Further Reductions i Led Er Est. Teraz dołącza do nich jeszcze jeden.
Holenderski producent łączy różne elementy w typową tylko dla siebie wizję radykalnie przetworzonego techno.
Ten materiał powinien się świetnie sprawdzić na żywo – będąc zaskakująco sugestywnym połączeniem brutalnej furii i tęsknej nostalgii.
Latynoski producent rozstawia po kątach resztę konkurencji ze swego pokolenia.
Dzięki serii „Monad”, prowadzonej przez Stroboscopic Artefacts od dwóch lat, poznaliśmy już całe grono ciekawych wykonawców z różnych stron świata. Tym razem padło znowu na Włochy.
Słynna seria Stroboscopic Artefacts powraca we wspaniałym stylu.
Siarczyste dźwięki prosto z chłodnej Szwecji.
